Wpis z mikrobloga

@wirus133: Zależy gdzie się robi. Jak uczestniczysz w wyścigu szczurów to wierzę że takie podejście ma sens. Jednak jak jesteś w januszpolu w którym więcej nie działa niż działa ale jednak jakoś funkcjonuje, robota ci pasuje, nikt nie ma ciśnienia na awans bo to oznacza d-------e masy obowiązków za niewspółmierny zysk, a jeszcze dalszy awans dostaniesz dopiero jak ci co są jeszcze wyżej pójdą na emeryturę, to atmosfera to czilera
  • Odpowiedz
@wirus133: i tak i nie.
W pracy poznalem dwóch kolegów których „poznaje się w biedzie”
Gdy żona zostawiła mnie bez żadnego wczesniejszego sygnału przezyłem załamanie nerwowe. Bardzo poważne i jego skutki (6 lat pozniej) czuję do dzisiaj.
To odczucie- trwoga, jakby swiat się zawalił, jakby ktoś najukochańszy mi umarł… bardzo porażające odczucie i na samą myśl jeszcze mnie trzęsie.
Wtedy…. W tym najczarniejszym czasie był przy mnie Robert, niby zwykły kumple
  • Odpowiedz
typowe, sproboj cos zmienic w pracy, to zaraz za plecami: a po co on sie odzywa, a po co kombinuje. oczywiscie nikt publicznie cie nie wesprze, bo lepiej dac d--y szefowi niz cos zmieniac na lepsze "nie podoba sie, to zmien prace", wazne zeby podwyzka byla... a za plecami szefa: "c-----o jest".
  • Odpowiedz