Wpis z mikrobloga

Update do tego wpisu

Na początku chciałbym naprawdę podziękować za tak duży odzew w tamtym wpisie. Na początku miałem obawy co do tego wpisu, że zostanie z góry uznany za bait, albo że komentarze będą nakierowane na to, że jestem cienka betaparówa, sam sobie taki los zaserwowałem itp.
Gdy myślałem, że zostanę z tym wszystkim sam i w sumie post wrzuciłem z desperacji to okazało się, że otrzymałem naprawdę dziesiątki pozytywnych odpowiedzi w komentarzach i na priv, zarówno porad jak i wsparcia oraz waszych historii. Mimo że się praktycznie tutaj nie wypowiadałem wcześniej przez większość czasu to potraktowaliście mnie jak swojego, za co wam bardzo dziękuję.

Duża popularność wpisu na szczęście nie zdekonspirowała planu bo narzeczona nie przegląda wykopu, a nawet gdyby ktoś z jej znajomych przeglądał to uwaga uwaga, naprawdę to nie mam na imię Zbyszek.

Tak jak planowałem tak zrobiłem, w nocy spakowałem jej rzeczy, przygotowałem wydruk wiadomości i zostawiłem w pokoju. Gdy przyjechała z pracy minąłem się z nią w progu, powiedziałem że coś na nią czeka w pokoju i wyszedłem na spacer. Szczerze mówiąc liczyłem, że jak wrócę to już jej nie będzie, tak jak niektórzy radzili chciałem uniknąć jakiegoś rozczulania się, prób rozmowy, płaczu i manipulacji z jej strony. Chciałem też po prostu oszczędzić sobie widoku jak odchodzi ktoś kto był dla mnie tak ważny przez te lata, z kim miałem ułożone życie i planowałem dalsze jego etapy. Tak by było najlepiej, gdyby po prostu zniknęła w tamtej chwili i tyle, żadnych niepotrzebnych wspomnień, ostatnich spojrzeń, czysty koniec. Niestety to nie wyszło.

Gdy wróciłem okazało się, że ona dalej jest, nie ruszyła nawet spakowanych rzeczy. Pierwsza jej reakcja? "Czytałeś moje prywatne wiadomości...". Ze wszystkich rzeczy jakie można było wtedy powiedzieć wybrała akurat to. W sumie to nawet dobrze że tak zrobiła bo mnie to wtedy tak oburzyło, że już nie było żadnych szans, że sobie pozwolę na jakiekolwiek politowanie. Później było płynne przejście od "Nie wiem czemu tak zrobiłam" i "Co ci mam powiedzieć" do płaczu, prób tłumaczenia się że nie było niczego poza spotkaniem się. Ja głównie milczałem, odpowiadałem zdawkowo, nic nie okazując, chociaż w brzuchu mnie ściskało. Ostatnie co zaproponowałem to że pomogę znieść rzeczy skoro dalej tu jest, ale to bardziej z chęci pozbycia się jej niż z grzeczności. W końcu pojechała, ja zostałem sam, cisza, puste półki na ścianach, puste ramki do których trzeba poszukać jakiś nowych zdjęć. W mediach społecznościowych zablokowałem ją będąc na spacerze, nie ma potrzeby na żaden kontakt, żadna zagubiona szczotka, czy inna pierdoła nie została w mieszkaniu, tego jestem pewien.

Co do tego czy powiedzieć mężowi koleżanki wasze zdanie było podzielone, ostatecznie się dowiedział, uznałem po prostu że na jego miejscu wolałbym wiedzieć. Co z tym zrobi to nie wiem, wyświetlił wiadomość. Spytał tylko czy wiem kim jest osoba, z która zdradzała go żona. Odpowiedziałem że tak bo znam tę osobę, to jej przełożony z pracy. Podziękował, spytałem czy chce pogadać, może się spotkać, odpowiedział że będziemy w kontakcie i na razie tyle.

Teraz pora zacząć nowy etap w życiu, nie chcę się przez to zapadać w jakąś depresję czy paranoję że każdy mnie oszukuje, chociaż na pewno będzie to miało wpływ na budowanie zaufania i stosunek do związków. Dużo osób sugerowało, żebym skupił się teraz na sobie i tak właśnie zrobię. Skupię się teraz na własnych hobby, zaniedbałem je bo ciągle etat i dodatkowe roboty żeby jak najwięcej oszczędzić, bo się chciało szybko odłożyć jak najwięcej na mieszkania. Teraz to na spokojnie, może poczekać, póki jest siła i zdrowie to jeszcze trochę świata zobaczyć. Puste ramki po wspólnych zdjęciach chcę teraz wypełnić moimi zdjęciami z miejsc które będę w najbliższym czasie odwiedzać. Pewnie jeszcze przyjdzie smutek, tęsknota, żal że się taka okazała, ból, ale trudno, trzeba iść do przodu, zwłaszcza że tak wiele osób pokazało mi że można po takim ciosie się podnieść.

Odpowiadając na częste pytania. Nasz wiek to 27 lat ja, 25 lat ona, nie było redflagów które bym widział, poza koleżanką dla której normalne było podrywanie każdego mając już męża, związek wydawał mi się normalny były jakieś normalne sprzeczki jak to między ludźmi ale nic poważnego ani toksycznego. Byliśmy normalną parą, taką przeciętną, typowi Nowacy czy Kowalscy. Nie będę w to brnął, bo od niej prawdy się i tak nie dowiem, ale mam gdybym miał na coś postawić to na zły wpływ koleżanki.

Jeszcze raz dziękuję, zawołam tych, którzy o to prosili, jeżeli kogoś pominąłem to niechcący. Na wykopie jestem w zasadzie tyle co byłem w tym związku i nie sądziłem, że moja relacja z tą społecznością wytrzyma dłużej, a tu proszę.

Wołam zainteresowanych: @Mister @EMIL_KUPIEC @GoodLikE @blackthorns @Latarenko @58megaton @hoszin @CybernetycznyMozgKorwina @Hiranus @GoogleFuchsiaZgubilemHaslo @emulegator @5KYN3T @SoluszkiPalone @butterfly @Cassius_Thundercock @dalekoblisko @hesoos @Buzdygan666 @stilewski @lubiepepsi2137 @mco111 @piterr23 @kannabis @panna_kotta @Niech_mnie @olimpijczykzauszwic @Lethaliity @xPekka @Smartek @Ranger

#logikarozowychpaskow #zwiazki #zdrada #zalesie
  • 379
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 2
@PanZbigniew: Trzymaj się Zbychu! A tak zupełnie serio, takie coś może siąść na psychę, więc pamiętaj jedną rzecz - zdrada jest zawsze wyłączną winą osoby zdradzającej. Nawet gdy w związku jeden z partnerów nie jest idealny, to się wtedy rozmawia i ewentualnie odchodzi. Natomiast zdradzanie wymaga podjęcia umyślnej decyzji. Tak czy inaczej, nie łam się mireczku, teraz może być juz tylko lepiej!
  • Odpowiedz
@PanZbigniew: Dziwię się że ludzie byli podzieleni przy powiedzeniu mężowi koleżanki co ona wyprawia. Serio ludzie wolelibyście patrzeć jak ktoś nadal cierpi? Co do sytuacji nie martw się śmieci same się wyniosły. Moja była też mnie kłamała że mnie zdradza z kolegą z klasy nawet jak ją złapałem na tym że wypisuje serduszka do niego xD. Na szczęście tak się to potoczyło że się rozstaliśmy a ona za 3-4 tygodnie
  • Odpowiedz
@PanZbigniew: ktoś kto ci pisał by nie mówić, że jego żona zdradza to jest idiotą. Zdrada polega na tym, że dwoje ludzi się rucha, a nie jedno. Chłop co ruchał twoją żonę i tamtą koleżankę też może mieć dziewczynę, żonę, dzieci.
Kolega miał trochę inną sytuację, ale poinformował także żonę tamtego typa bo go łatwo namierzył. Było grożenie chłopu i takie tam. Załatwił tak by ani jego była ani ten
  • Odpowiedz
Pierwsza jej reakcja? "Czytałeś moje prywatne wiadomości..."


@PanZbigniew: Znam to z autopsji. Poprosiłem swoją dziewczynę (byłą już) żeby dała mi telefon na chwilę. Otworzyłem rozmowę na messengerze, oddałem jej telefon i pytam się co to jest. Ona w ryk: DlAcZeGo GrZeBiEsZ mI nA tElEfOnIe?!?!?!?!?!?!!?!!!!!!!!!
  • Odpowiedz
@PanZbigniew: nie dość, że masz nasze wsparcie i poklepanie po ramieniu, to czekamy na kolejne odcinki serialu pt. "Ja jestem inna, nie taka jak wszystkie" ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Jeśli ten drugi chłop zrobi to samo, bo zakumplujcie się, choćby na jakiś czas. Chyba, że będzie jej dawał szanse czy coś,
  • Odpowiedz
  • 0
@PanZbigniew: Trzymaj się. Dobrze zrobiłeś wyrzucając ją i pisząc do tego drugiego gościa. Fajnie, że zaproponowałeś utrzymanie kontaktu z nim. Takie coś może się przydać Wam obydwu.
  • Odpowiedz
Pierwsza jej reakcja? "Czytałeś moje prywatne wiadomości..."


@PanZbigniew: stadard, winny jesteś Ty bo przeczytałeś wiadomości ( ͡° ͜ʖ ͡°) głupie k*rwy nawet nie mają na tyle rozumu, żeby te wiadomości jakoś ukryć. Miałem podobną sytuację i reakacja była taka sama. Ale chociaż wyrobiłem sobie od tamtego czasu odporność na płacz kobiecy. Baba nawet jak nie ma racji i wie, że z-----a to płacze i liczy na
  • Odpowiedz