Aktywne Wpisy

P-----c w dzieciństwie i jej skutki
Na Mirko często przewija się temat toksycznych rodziców, „świętego spokoju” i słynnego tekstu „kiedyś to było, dostało się kablem od prodiża i człowiek wyrósł na ludzi”. Porozmawiajmy poważnie. Jak z perspektywy czasu oceniacie atmosferę w swoich domach rodzinnych? Czy fizyczna lub psychiczna tresura ze strony rodziców to był u Was standard, czy mieliście szczęście wychować się w normalnych warunkach?
Ankieta w pełni anonimowa.
#ankietydetektywa
Na Mirko często przewija się temat toksycznych rodziców, „świętego spokoju” i słynnego tekstu „kiedyś to było, dostało się kablem od prodiża i człowiek wyrósł na ludzi”. Porozmawiajmy poważnie. Jak z perspektywy czasu oceniacie atmosferę w swoich domach rodzinnych? Czy fizyczna lub psychiczna tresura ze strony rodziców to był u Was standard, czy mieliście szczęście wychować się w normalnych warunkach?
Ankieta w pełni anonimowa.
#ankietydetektywa
Jaki rodzaj „metod wychowawczych” dominował w Twoim domu i jak na Ciebie wpłynął?
- Przemoc fizyczna (pas, kabel) i trauma do dziś 9.6% (123)
- Przemoc psychiczna (wyzywanie, poniżanie) 8.3% (106)
- Zimny chów (brak zainteresowania) 10.7% (136)
- Sporadyczny klaps, ale był strach przed rodzicem 19.8% (253)
- Awantury domowe i alkohol (syndrom DDA/DDD) 10.9% (139)
- Nadopiekuńczość i toksyczna kontrola (brak luzu) 8.4% (107)
- Normalny dom – szacunek, miłość i wsparcie 14.7% (187)
- Było biednie/ciężko, ale bez żadnej przemocy 6.8% (87)
- Dopiero na terapii odkryłem, jak było toksycznie 2.5% (32)
- Wyniki / Nie chcę o tym myśleć 8.2% (105)
Apiro +113
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...





Tytuł:
SilmarillionAutor:
J.R.R. TolkienGatunek:
fantasy, science fictionOcena: ★★★★★★★★★☆
ISBN:
9788381168915Tłumacz:
Maria SkibniewskaWydawnictwo:
Zysk i S-kaLiczba stron:
484Forma książki:
książkaPo legendarnych wręcz ostrzeżeniach napotkanych w wielu zakątkach internetu spodziewałem się kontaktu z über-podręcznikiem zawierającym same definicje, ale nie było aż tak ciężko. Nie znaczy to też pod żadnym pozorem, że było lekko: co drugie słowo to nazwa własna, branie tego na pierwszy kontakt z Tolkienem (co pewne zestawienia sugerują) powinno zaliczać się do największych błędów, jakie człowiek może popełnić w życiu, a sam proces czytania postępuje dosyć powoli, co nie zmienia faktu, że nie jest to podręcznik, a bardzo ciekawe, obszerne i zajmujące przedstawienie mitologii i czasów dawnych Ardy.
Przyznam, że czytanie niektórych fragmentów trochę bolało: przez zwykłą zazdrość, zacietrzewienie, zwątpienie, a czasem i przewrotną powinność dopuszczano się haniebnych zdrad i podłych bratobójstw, niemal dosłownie od początku czasu do końca opisywanej historii, pomimo początkowego bytowania w świecie właściwie bez skaz; sztandarowym przykładem jest Przysięga Fëanora, która wisiała nad światem niby jakieś widmo na przestrzeni lwiej części książki.
Nie chcę się sztucznie rozwodzić nad tym, jak to "pRoFEsOr kUNsZtOWniE" (niektórzy tak piszą w co trzecim zdaniu w odniesieniu do każdej książki Tolkiena) wykreował świat, no ale - już zupełnie poważnie - nie można mu odmówić włożenia niepomiernej ilości pracy w wymyślenie tego wszystkiego, stworzenie systemu naczyń bardzo połączonych (dla przykładu takie BiL, DH i UG są ze sobą zaskakująco powiązane, mniej lub bardziej), nie wspominając już o tych językach - będących wynikiem lingwistycznego jobla - o których swoją drogą można sobie poczytać w dodatku na końcu książki.
Należy docenić pracę zarówno ojca - autora, który potrafił stowrzyć wiele, często przeczących sobie wzajemnie tekstów, notatek i przypisów tyczących się jednego zagadnienia w najmniejszych szczegółach, łączących się w szerszym kontekście w coś niespotykanego, jak i syna - redaktora, który całą tę papierologię opanował wedle swoich sił i przekazał czytelnikom w formie jak najbardziej przyswajalnej.
Nie zamierzam się skupiać na poszczególnych rozdziałach czy wydarzeniach, ale większość z nich można podsumować następująco: dostojne i majestatyczne, z cieniem smutku. Tymi samymi słowami mogę określić ilustracje, jak dotąd chyba najlepsze.
Zdecydowanie warto się z tym zapoznać, jednakże z pewnością po Hobbicie i Władcy. Nie należy się zrażać mitycznym statusem książki jako nadpodręcznika. Po dosyć skoncentrowanych wydarzeniach poprzednich czterech tomów, ten otworzy oczy na ogrom świata przedstawionego i mrowia dramatów, które miały miejsce na długo przed harcami Gandalfa.
#bookmeter #ksiazki #czytajzwykopem #ksiazkicerbera #tolkien #zyskiska #silmarillion #fantasybookmeter #sciencefictionbookmeter
źródło: 905370-352x500
PobierzMi też takie informacje nie zostawały w głowie. Odłóż to, ogarnij historię obu Bagginsów i wtedy dopiero zrób drugie podejście.
@Czosn: porównywanie tego do Biblii często przechodziło mi przez myśl.
Silmarillion jest fenomenalny jak dla mnie. Czytałem już 3 razy i zawsze rozwalał mi mózg. Niektóre wątki ciekawsze od WP i aż by się chciało je poznać z większą ilością szczegółów jako samodzielne powieści.
@kwasnyseagal21: Hobbita i WP czytałem wcześniej w tym roku, teraz robię podejście do innych książek.
Jako uzupełnienie polecam cały album, szczególnie jak ktoś lubi ten gatunek
Ja się za Silmarillion zabrałem dopiero po zapoznaniu z Hobbitem i Władcą pierścieni, a i tak się odbiłem. Nie czuć w tym w ogóle pióra Tolkiena, i całość ma taki dziwny mitologiczny charakter(zestawienie z Biblią w sumie jest całkiem trafione), mocno widoczny jest IMO fakt że to zostało sklecone ze zbioru jakichś