Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: "Co to w ogóle znaczy wyjść z przegrywu?" To nie oznacza nic, bo to nieistniejący konstrukt. Nawet jeśli jakaś dobra dusza zechce przegrywa, to on dalej nim jest. Tyle że zaopiekowanym. Przegrywem się rodzi, nie zostaje. I przegryw to zjawisko o wiele bardziej złożone niż brak kobiety, choć to jest jednym z jego głównych filarów.
Van-der-Ledre - @mirko_anonim: "Co to w ogóle znaczy wyjść z przegrywu?" To nie oznac...

źródło: 196f07dc7cd069d96ebf62b1c01bb9c7db104a404ba12c613bff6fe2cda3c69e_1

Pobierz
  • Odpowiedz
@Van-der-Ledre: Oczywiście że przegryw to konstrukt społeczny, ale to nie znaczy że nie istnieje. To tak jakby stwierdzić że pieniądze nie istnieją, bo są konstruktem. Albo państwo nie istnieje, bo jest konstruktem.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ja miałem jeden związek przez internet z super dziewczyną [w wieku 16 lat ale zyebałem to przez swoje spyerdolenie głównie ehhhh] i jedną relację niezbyt normalną pod koniec technikum. I tak się uważam za przegrywa bo nie jestem normalny, ledwo funkcjonuję na co dzień, jestem aspołeczny i socjofobiczny, nie widzę szans na żadną poprawę w swoim życiu a o normalnym związku czy rodzinie to można zapomnieć. Za bardzo zniszczony
  • Odpowiedz
Nie chce mi się wierzyć, że nikt z was nie miał chociaż JEDNEJ relacji z kobietą w całym swoim życiu


@Zly_CzlowiekXD: Ja również nie miałem żadnej relacji z kobietą w swoim życiu, a mam 32 lata.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ogólnie posiadamy głęboko w mózgu zakorzenioną potrzebę bliskości i pożądania (w obszarach nieodpowiadających naszemu logicznemu myśleniu), także zawsze jakbyśmy sobie nie tłumaczyli pragmatyzmu życiowego czy próbując zaspokoić tą płaszczyznę hobby, zawsze to będzie. Tak to wygląda najcześciej właśnie jakby, że jak jesteś przeciętnym gościem, będziesz się podobał przeciętnym dziewczynom (gdzie teraz i tak poszło to hipergamicznie do przodu) i bardzo trudno wyrwać kogoś w naszym przedziale atrakcyjności - a
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 2
Anonim (nie OP): @Van-der-Ledre: to w sumie opisałem w moim drugim punkcie. Przez moje 30 letnie życie nie miałem żadnych wzorców, doświadczenia z kobietami, przyjaciół, mam kompleksy, problemy społeczne, mnóstwo wad, depresja, możliwe że też adhd, za dużo myślę, analizuje, problemy w domu, ruska morda i niski wzrost, wypadające głosy, krzywy kręgosłup i inne wady w moim ciele + podczas moich setek prób na wszystkich apkach randkowych tyle razy
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): @500minus: tylko wiesz u mnie kuleje każda sfera życiowa a brak kobiety jest tego skutkiem a nie przyczyną. Trochę mi się nie chce wierzyć że żaden przegryw nigdy nie miał nikogo, tylko tym wpisem chciałem podzielić się tym, że nawet znalezienie jakiejś (czyt. dosłownie bylejakiej) nic nie zmienia

  • Odpowiedz
po prostu przez kilka lat wykonałem setki prób, lata spędzone na apkach randkowych


@mirko_anonim: oni się, po prostu, poddają po pierwszej próbie (ja się spotykałem, na początku, z każdą dziewczyną, która tylko się zgodziła, kiedy na czaterii już mi się pisało z nimi normalnie, nawet grubaskami i brzydalami, żeby ćwiczyć kontakty międzyludzkie i zwykłą rozmowę)
  • Odpowiedz