Aktywne Wpisy

mirko_anonim +3
✨️ Jak poradzić sobie z presją rodziców w związku? Ⓘ
Jestem z dziewczyną od półtora roku. Od pewnego czasu zaczęliśmy poruszać tematy dotyczące wspólnego zamieszkania w przyszłości. Jeszcze zanim się poznaliśmy, rodzice mojej dziewczyny zaczęli budować dom z myślą, że jego górna część będzie przeznaczona dla niej. Z czasem wymyślili, że ja i moja dziewczyna wprowadzimy się na górę i będziemy mieszkać razem z nimi. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania. Jestem
Jestem z dziewczyną od półtora roku. Od pewnego czasu zaczęliśmy poruszać tematy dotyczące wspólnego zamieszkania w przyszłości. Jeszcze zanim się poznaliśmy, rodzice mojej dziewczyny zaczęli budować dom z myślą, że jego górna część będzie przeznaczona dla niej. Z czasem wymyślili, że ja i moja dziewczyna wprowadzimy się na górę i będziemy mieszkać razem z nimi. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania. Jestem

#primemma Przepraszam za złe postrzeganie mężczyzn i stosunek do nich w zeszłym roku. Wiem, że Was to uraziło dlatego postanowiłam się zmienić. Przeczytajcie:
W końcu ubrana jak należy i w odpowiednim miejscu, bo w kuchni - gotowa ulegać swemu mężczyźnie i słuchać go we wszystkim bezgranicznie. Oddawać mu wszystkie zarobione przez siebie pieniądze (bo on najlepiej nimi rozporządzi - w końcu jest moim autorytetem), od chwili przekroczenia przez niego progu
W końcu ubrana jak należy i w odpowiednim miejscu, bo w kuchni - gotowa ulegać swemu mężczyźnie i słuchać go we wszystkim bezgranicznie. Oddawać mu wszystkie zarobione przez siebie pieniądze (bo on najlepiej nimi rozporządzi - w końcu jest moim autorytetem), od chwili przekroczenia przez niego progu
źródło: DA825841-ED23-4A68-B880-A093B3515E29
Pobierz




#zwiazki #zalesie
Mam problem z różowa.
Ma psa, który jest dla niej wszystkim, ma go od 4 roku życia.
Teraz pies ma 17 lat i jest prawie na skraju.
Ma cushing, problemy z nerkami, wątroba, podejrzenie raka pęcherza.
Ostatnio nagle zastygł, wykrzywił się i trzeba było do weterynarza.
I w około 2 tygodnie wydała na niego około... 8k zl...
Mirki co mam robić, przecież nikt normalny nie wydaje taka kasę na psa w takim stanie, w takim wieku.
Jak się polepszyło, to pytanie na jaki czas?
Może miesiąc, dwa i będzie nie lepiej, ale gorzej.
Jestem na drugim miejscu w związku, całe nasze życie jest podporządkowane psu.
Nie mam czasu dla siebie w ogóle, nie śpię prawie nic a wstaje o 5.
Przez psa nie myślimy o sobie, nie chodźmy na jakieś randki czy coś, nie spędzamy czasu tak jak powinniśmy.
Ona ma chore podejście, normalny człowiek musiałby się pogodzić z tą sytuacją i uśpił psa, a ona nie i będzie dalej wydawać ostatnie pieniądze.
Kłócimy się bardzo często, jesteśmy na skraju oboje.
Nie mam jak do niej przegadać, ona mówi rzeczy typu jak psa nie będzie to ona nie ma po żyć #depresja mocno..
Ja dla tego związku zrezygnowałem z siebie, mam rower, już na nim nie jeżdżę, mam studia na które tylko chodzę i się nie uczę, bo nie ma jak.
Pracę ona ma zdalnie, pies zawsze musi być z kimś, więc tym bardziej.
Jak próbuje się uczyć i znajdę godzinę to co 5 minut jestem rozpraszany przez nią i przez psa..
Jak mam jej przemówić, że to nie ma sensu, że musimy postawić na nas, na siebie, nie poświęcać dosłownie naszego życia dla umierającego psa?
Rozumiem ją trochę bo miała ciężkie dzieciństwo i zawsze w trudnych sytuacjach miała tego psa.
No ale to już poszli za daleko, będę musiał zrezygnować jeszcze ze studiów, bo normalnie nie mam życia własnego.
Przykład jak wygląda mój dzień.
Przez tyle obowiązków, tyle leków jakie pies przyjmuje, jak dużo czasu trzeba na niego przeznaczyć to chodzimy późno spać, np o 2 już w łóżku jesteśmy.
Często w nocy o godzinie 3 pies nas budzi i muszę z nim wyjść.
Wstaje o 5 do pracy i jestem nietomny.
Wracam z pracy nie mogę się uczyć ponieważ nie dość że znowu trzeba się zajmować psem, ja musze iść spać.
Wstaje o 18 to dalej to samo, zajmowanie się i nie mam czasu dla siebie, na naukę czy cokolwiek innego.
W dodatku w złej atmosferze to wszystko, ze mną jest coraz gorzej, d--------a mnie większy dół, depresja, nerwica.
To wszystko powoduje jeszcze coraz większy stres, cokolwiek chce powiedzieć o np możliwości uśpieniu psa to skutkuje to kłótniami..
I tak dzień w dzień, przyrzekam sobie ze będzie lepiej ale jest coraz gorzej.
Nie możemy wyjść do kina, do restauracji bo nie możemy psa samego zostawić.
Mirki co mam zrobić? Jak tu funkcjonować?
Znowu umówiła go na kolejne wizyty na które wyda chyba dosłownie wszystkie oszczędności.
A przez to że nie pracuje na cały etat przez psa, to jak niby zapłaci ona za rachunki?
Piszę to w emocjach.. Ja już nie daje rady.. Rok temu byłem innym człowiekiem, a ts sytuacja mnie zniszczyła..
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Pieniądze to tylko pieniądze, zdążycie je jeszcze zarobic
to że przestałeś jeździć na rowerze "dla związku" to znaczy że zachowujesz się jak bluszcz który przylepił sie do laski
ona cię rzuci prędzej czy później (chyba obaj nie wierzymy że to miłość do grobowej deski?) - to wtedy zrozumiesz że rezygnując z siebie, wcale ani nie pomagasz związkowi, ani sam nie jesteś zadowolony
ona ze swoich rzeczy nie rezygnuje
Ale ona przeznacza ostatnie swoje pieniądze, nie wiem czy dodałem, ale oboje mieszkamy razem i mamy rachunki.
I ona mi mówi że nie wie za co będzie żyć, za co jeść.
Ja się ogólnie nie dokładałem do psa, ale ostatnio i tak coś tam postawię, no bo ona nie ma za co.
Ale gdyby doszło, że ona nie ma za co opłacić rachunków, to ja też nie
gdybyś był chadem, to na pierwszy w ogóle symptom że masz się poświęcać dla psa, i grac drugie skrzypce, byś się spakował i znalazł kogoś dla kogo jesteś ważny
Ogółem jestem w sytuacji bez wyjścia obecnie, bo rodzina różowej się na nią wypięła po wyprowadzce i nie chcą z nią utrzymywać kontaktu.
Bez większego powodu, ogółem nie że ona jest zła, że się na nią wypięli, ale są ogółem popier***.
No i jakby doszło do rozstania, to ona by nie miała
jakoś by to zostało załatwione na pewno, ponarzekałaby z matką że to wszystko przez ciebie i wróciłoby do normy
w ogóle jakieś uwikłania jakbyście pochodzili z dysfukcyjnych rodzin
możesz mieć przesadne wyobrażenie na temat ważności swojej misji ratowania tej panny, ale nie będę pisać że dostaniesz kopa
No nie znasz sytuacji, to nie żaden foch.
Sam nawet próbowałem się z nimi kontaktowac, różowa pisała nawet smsy ze ma myśli samobójcze to nawet nie odpisze.
Tylko podobno powiedział jej bratu że ma to w dupie.
Była w swoim miejscu to ojciec jej nie otworzył.
A ma
@mirko_anonim: Wydaje, jeśli dla niego pies jest jak członek rodziny. Na brata/ciotkę też byś żałował kasy na leczenie?
Ale zgadzam się, że wygląda to na grubą przesadę i czas najwyższy pogadać jak ona sobie wyobraża dalsze życie w taki sposób. Bo w takim stanie humanitarne to jest dać psiakowi odejść, a nie ciągać go po wetach co drugi dzień i zmuszać
nie może zostać sam, bo się stresuje w cholere.
na początku jak wychodziliśmy, a on zostawał, to zawsze szedł do drzwi i szczekał ale dopiero po około 30 minutach.
teraz to wygląda tak, że wystarczy że pójdę do innego pokoju to już
Działaj tak dalej, to zostaniesz z ch... w ręku.
Żyjesz życiem laski z borderline i pytasz o rady.
Uciekaj byle dalej i szybciej i ratuj siebie
@mirko_anonim: nie martw się, jak pies już umrze to wezmie nastepnego i dalej będziesz w najlepszym przypadku na drugim miejscu
@heniek_8: ooo. Jestem chadem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@KrzaczasteBrwi: bo to się różowej nie spodoba, nie domyśliłes się nawet- ale byłby foch XDDDD
@mirko_anonim: pies jest w agonii nowotworowej. Imho to wy sie znecacie nad nim nie usypiajac go
@programista15cm: taa, jesteś emocjonalnie niezależny i umiesz postawić granice, to warunek konieczny ale niewystarczający
w byciu chadem jest też inny aspekt :)