Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Wiem, że neet jest często domeną samotników czy to świadomie wybierających samotność lub odrzuconych, ale czy są jacyś inni ludzie, którzy neetują z partnerką lub partnerem?

Oburzy to niektórych, ale od kilku lat neetuję z żoną tzn. ona i ja większość roku spędzamy nie pracując. Znajdą się ludzie, którzy nazwą to życiem bez ambicji, ale nam ten tryb pasuje. Nie posiadamy żadnych niepełnosprawności nie posiadamy i nie zamierzamy posiadać dzieci, zwyczajnie wybraliśmy takie życie. Nie ciągniemy też zasiłków, no może prócz ubezpieczenia z urzędu pracy, ale robimy zakupy więc płacimy podatki i chyba możemy skorzystać z tego "przywileju".

Stosujemy chyba pospolitą praktykę jaką jest wyjeżdżanie do pracy zagranicą na trzy-cztery miesiące (w okresie późna jesień-zima) i każde z nas odkłada te 1000 euro miesięcznie, po czym wracamy do Polski. O lokum się nie musimy martwić, bo żona ma dom po dziadkach z kawałkiem ziemi na wsi.

Z kosztów odpada duża część wydatków na jedzenie, bo uprawiamy mnóstwo warzyw, a każdy kawał ziemi jest czymś obsadzony. Robimy przetwory od dżemów i soków po przeciery z pomidorów itp. Jest jeszcze kilka drzew owocowych, ale one zaczną pewnie obradzać za kilka lat, bo niedawno zostały zasadzone. Na wsi jak to na wsi, zawsze można uzbierać grzyby a i sąsiedzi nie mają problemu, by zebrać u nich jabłka czy orzechy.

Spacerujemy, jeździmyna rowerach, czytamy ksiażki, uprawiamy te warzywa i owoce i tak leci to życie, póki co jest dobrze.

W wieku 34 latach żyjemy jak emeryci i uważamy, że to dobre życie, bo jest ta podstawowa różnica, że chyba nie zdążyliśmy się znienawidzić, jak to często bywa u ludzi starszych, którzy żyją z sobą, bo trzeba.

#neet #zwiazki



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: A możesz coś więcej napisać o pracy? Jeździcie zawsze w to samo miejsce czy szukacie ofert sezonowych na necie i jedziecie z agencją? Ja chciałem tak zrobić ale chyba często mieszka się z patusami na pokoju w 6 osób, co?
  • Odpowiedz
@mirko_anonim i bajka.
Ja jestem starszy i odszedłem z IT. Zarabiałem dużo bo ponad 650 euro dziennie, żona miala stawkę 600. Ja odszedłem bo miałem dość, żona odeszła ze swojej korpo bo tez miała dość i była przemęczona.
Pomału rozwijamy swoje małe biznesy ale dochody są dużo mniejsze niż kiedyś. Ja 3 dni w tygodniu coś tam pracuje, żona pare godzin w tygodniu udziela konsultacji.
Mamy mnóstwo czasu dla siebie, w porze obiadu wychodzimy
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Szczerze? Uważam, że wyścig szczurów jest p----------y i bezsensowny. Najchętniej też bym nie pracował albo pracował nad czymś w swoim zakresie i na tym zarabiał. Dążę do tego powoli bo niestety natrafiłem na pewne problemy związane ze zdrowiem ale jest z dnia na dzień lepiej.

Czy brak ambicji jest zły? Uważam, że jak masz własny kąt, wystarczająco kasy żeby nie chodzić głodny, spragniony w podartych ubraniach i jeszcze jakieś
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: spoko jeśli trafisz na różową która ma mocną psychę i nie potrzebuje rozrywek wielkomiejskiego miasta i uberka w telefonie. większość z nich niestety dostałaby szybkiej depresji przez FOMO. no i fajnie jeśli nie planujecie dzieci, ale szczerze to takie slow life na wsi bez dzieci jest bez sensu.

a nadmiar wolnego zawsze można wykorzystać na rozwój osobisty albo zmiane kariery żeby wrócić do miasta po X latach.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ale to Wy macie przecież kapitalne życie moim zdaniem a nie #neet w złym tego słowa znaczeniu tj. bycie darmozjadem. Sami się utrzymujecie, jeździcie zza granicę i przez kilka miesięcy jednak pracujecie, żyjecie skromnie, macie siebie na wzajem. Naprawdę nie macie się moim zdaniem czego wstydzić.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
✨️ Autor wpisu (OP): @KoninaBeZiomeczka Raz byliśmy przez agencję na produkcji i nigdy więcej. Teraz szukamy sami ofert z zakwaterowaniem, jako że angielski nie jest problemem. Dwukrotnie robiliśmy w sanatorium na południu Niemiec. Żona jako pokojowa, ja do cięższych prac porządkowych. Robiliśmy też w gospodarstwie rolnym (tam mieliśmy mały pokój, mimo wszystko mieliśmy minimalną dozę prywatności) przy zwierzętach, ale to była dość ciężka praca z nieadekwatną płacą do wysiłku.

W
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Przecież to nie jest neet. Żyjecie za swoje, nie jesteście na niczyim garnuszku, spędzacie czas tak jak chcecie. Ambicje? Nie dajcie sobie wmówić, że wasze życie jest gorsze od tych, którzy siedzą po 10h w korpo każdego dnia, a wracają do domu tylko spać. W Polsce jest kult pracy. Sam przez jakiś czas nie pracowałem kilka miesięcy, po prostu uznałem, że lepiej dla mojego zdrowia, bym zatrzymał te szaleństwo.
  • Odpowiedz