Wpis z mikrobloga

@jarema87: Choć sam walczę z wagą to takiego stanu nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Przecież on sam nie pójdzie sobie po żarcie, tylko ktoś musi mu je przynosić (a potem podstawiać basen...). Nie dawać żarcia tylko woda + witaminy i problem się sam rozwiąże. Jak trochę schudnie to zobaczy o ile lepiej się żyje będąc lżejszym i dalej już z górki.
  • Odpowiedz
@smk666: Same. To trzeba faktycznie mieć jakieś problemy psychiczne. Sam walczę z nadwagą, ale wystarczyło zapisywać sobie co się je bez zabawy w diety i jeść regularnie by mieć zbilansowany posiłek w ciągu dnia z pewnym limitem kalorycznym i bez ruszania dupska kilogramy same spadają w satysfakcjonującym tempie.
  • Odpowiedz
@smk666 ja jestem studentem,21 lat, 185 cm i 105 kg, jeszcze we wrześniu miałem koło 92 kg, od października do stycznia doszło do 106, no i chciałem zacząć dietę przemienną, czyli że nie jem co drugi dzień, ale zaczynałem ją trzy razy i kończyło się na pierwszym dniu, bo o ile do 18 wytrzymywałem, to jak wracałem do akademika to zaczynałem i tak do 23 przed komputerem zawsze coś, więc wkoncu
  • Odpowiedz
@Niebieski_mazak:
Spróbuj jeść normalnie trzy posiłki dziennie ale nie jedz pieczywa, ryżu, makaronu, kaszy i oczywiście słodyczy. Zrób sobie na obiad kawał mięsa, w moim przypadku to klopsy z 250 g mielonego z szynki + 1 jajko i przyprawa kebab/gyros albo filet z kurczaka z przyprawami smażone normalnie na patelni a do tego sałatka z "5 cm" poszatkowanej kapusty pekińskiej, pół dużego pomidora, pół ogórka czasem jakaś papryka czy rzodkiewka
  • Odpowiedz
@smk666 wiesz co, na studiach wogle nie jadłem pieczywa, ani makaronu, teraz jem pieczywo raz dziennie, bo matka jak to matka, przychodzi godzina 19 i robi kanapki i się nawet nie pyta a mi się też nie chce nic samemu robić, co do pozostałych rzeczy to na śniadanie zazwyczaj kiełbasa/parówki, na obiad najczęściej ziemniaki z jajkiem, kurczakiem i do tego sałata albo pomidory.
Gdybym mieszkał sam to by było łatwiej trzymać
  • Odpowiedz
@Niebieski_mazak:
Ja wtedy tez mieszkałem z rodzicami i dojeżdżałem na zajęcia. Pogadałem z mamą że taka i taka sprawa to na obiad wszyscy mieli ziemniaki a ja pokrojone warzywa. Na drugie na uczelnię nasmażyła mi 2 kg klopsów bez bułki tartej raz na tydzień i tylko sobie warzywa wieczorem kroiłem do pudełka. Też pogadaj ze swoją, na pewno doceni że chcesz zrzucić wagę.
  • Odpowiedz