Fantazjuję, co by było, gdyby obecne polskie i zagraniczne realia dotyczące samochodów zastosować do budynków.
Korporacje deweloperskie wymusiłyby uchwalenie ustawy, na podstawie której mieszkanie w budynku starszym niż 10 lat byłoby obciążone dodatkowym podatkiem, żeby stymulować branżę budowlaną. Do normy należałoby burzenie osiedli wybudowanych w latach 2000-2003, bo nikt nie chciałby mieszkać w tak starych domach.
Domy byłyby zbudowane tak, że do najdrobniejszej naprawy czegokolwiek trzeba byłoby



















gama silników nowego Mustanga xd