Dziś znajomy dziadek zadławił się wątróbką z dorsza. Zeżarł kawałek wstając. Widocznie ciało nie ogarnęło wstawania, oddychania i jedzenia. Najpierw kaszlał. Potem cherlał. Na koniec zwalił się na fotel z głową przewieszoną przez bok fotela. Obok byłem tylko ja, klikający na smartfonie.
Próbowałem go intensywnie klepać bo plecach ale nie pomogło. Zaczął toczyć pianę z ust. Podniosłem go z fotela do pozycji siedzącej, Chociaż był całkiem fit jak na dziadka to okazało się,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mirki, nie życzę nikomu tego co dzisiaj przeżyłam. Byłam świadkiem jak mój tato zadławił się kawałkiem chleba i tylko dzięki wzorowej pierwszej pomocy przeprowadzonej przez moją mamę skończyło się tylko na strachu. Okropne uczucie, w jednej chwili pakowaliśmy razem prezenty,a w drugiej dzwoniłam na 112 bo początkowo chwyt Heimlicha ani klepanie między łopatkami nie pomagało i tato wciąż się dusił. Na szczęście mama zachowała zimną krew i kontynuowała te
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

też mnie zawsze to fascynuje, że często jeden głupi gest w rodzaju przechylenia kogoś na bok, albo odwrócenia gówniaka i klepnięcia w plecy może decydować u życiu lub śmierci. Gratulacje dla mamy, a wszyscy do nauki pierwszej pomocy!
  • Odpowiedz