• 1
@KosmicznyBarszcz:

Mam wątpliwość czy w stresie i hałasie dobrze bym sprawdził czy ktoś oddycha. Noszę więc malutki pulsoksymetr ze sobą na wszelki wypadek. Trzeba jednak pamiętać, że przekłamuje pomiar (zaniża) lub nic nie pokaże jak ktoś ma lakier na paznokciach. Można lakier zdrapać albo użyć jak się da płatka ucha. Raz w życiu wzywałem karetkę do niepełnosprawnego co się źle poczuł. Nawet to było stresujące, bo nie wiedziałem czy zaraz
  • Odpowiedz
Dziś znajomy dziadek zadławił się wątróbką z dorsza. Zeżarł kawałek wstając. Widocznie ciało nie ogarnęło wstawania, oddychania i jedzenia. Najpierw kaszlał. Potem cherlał. Na koniec zwalił się na fotel z głową przewieszoną przez bok fotela. Obok byłem tylko ja, klikający na smartfonie.
Próbowałem go intensywnie klepać bo plecach ale nie pomogło. Zaczął toczyć pianę z ust. Podniosłem go z fotela do pozycji siedzącej, Chociaż był całkiem fit jak na dziadka to okazało się,
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mirki, nie życzę nikomu tego co dzisiaj przeżyłam. Byłam świadkiem jak mój tato zadławił się kawałkiem chleba i tylko dzięki wzorowej pierwszej pomocy przeprowadzonej przez moją mamę skończyło się tylko na strachu. Okropne uczucie, w jednej chwili pakowaliśmy razem prezenty,a w drugiej dzwoniłam na 112 bo początkowo chwyt Heimlicha ani klepanie między łopatkami nie pomagało i tato wciąż się dusił. Na szczęście mama zachowała zimną krew i kontynuowała te
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

też mnie zawsze to fascynuje, że często jeden głupi gest w rodzaju przechylenia kogoś na bok, albo odwrócenia gówniaka i klepnięcia w plecy może decydować u życiu lub śmierci. Gratulacje dla mamy, a wszyscy do nauki pierwszej pomocy!
  • Odpowiedz