#wesele #zeniosie #rodzina #lol

Tutaj na spotkaniu rodzinnym mojej znajomej która jest wietnamką (ladnapani) i jej męża, ale najlepsze jest to zdjęcie na spotkaniu rodzinnym i zastawa stołowa. Te smutne bloki za oknem i ogólnie #szararzeczywistosc #polska tylko #cebula na każdym talerzu brak.

A.....h - #wesele #zeniosie #rodzina #lol 

Tutaj na spotkaniu rodzinnym mojej znajom...

źródło: comment_lIJnFIjB6085s9S212J2Xm7xL6XCognq.jpg

Pobierz
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

wesela so gupie i najlepiej to cywilny tylko ze świadkami, ale przez ten weekend 20 razy dowiedziałem się, że każdy tak myśli i do tego trzeba dojrzeć. kuwa, nie chce dojrzewać ;_;
  • Odpowiedz
#przegrywstory #niecoolstory #wesele

Idziesz na wesele - twój współczynnik przegrywu i #tfwnogf wzrasta.

Z------m konkretnie. Siedziałem na przeciw dwóch dziewczyn django/django i nawet cośtam z nimi pogadałem, ale zamiast zaprosić którąś do tańca to siedziałem i użalałem się w myślach nad moim przegrywem. Uznałem, że jak nie umiem tańczyć( a kto tam umiał tańczyć) to lepiej nie pytać. ().

Przynajmniej
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kardig: w sumie to dobrze, że jestem dziewczyną, nawet mimo bycia przegrywem i braku umiejętności tańczenia mogę liczyć, że ktoś zaprosi do tańca :D
  • Odpowiedz
#coolstory #miud #wesele

Jest wesele w Polsce "dż" i 3 "DJów" (największe c--j oszustwo na weselach, wszystko puszczane z winampa albo z minidysków, oczywiście pełne udawanie że się jest hehe muzykiem i gra na hehe klawiszach najlepsze).

Wesele wiejskie pełną gębą więc zamiast wódy polali 'muzykantom' bimbru. Ja tego gówna nie piłem (inb4 wielki fan bimberku, sam robię, ale jak ktoś n--------a go na handel a nie dla siebie czy znajomych to nawet mi go nie żal i nie chce wiedzieć co tam jest) und z dwojga złego polewam sobie podrabianą wude marki "SEBA I KLAUDIA 2012".

Godzina
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dlaczego polskie wesela są takie przaśne i zabobonne? Niby młodzi ludzie, często gęsto pracują w dużych miastach a na takich imprezach:

- orkiestry grające biesiadę disco polową non stop

- te wszystkie szopki z przygotowaniami, obrządkami: witanie gości w 5 miejscach, rzucanie cukierków dzieciom na osiedlu, zabawy oczepinowe 2 godzinne, które bardziej żenują niż bawią

-
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzis jade na wesele. Znowu. Tak bardzo mi się nie chce jeździć na te sztuczne imprezki z wypychem, wszyscy pięknie poubierani w sukienkach i garniturach za 2 wypłaty, fryzury za 500zł tylko po to żeby n---------ć się o 1 w nocy. Do tego dochodzą te wieśniackie i żenujące zabawy weselne z których zawsze s--------m bo nawet na to patrzeć nie mogę. Tańczyc to ani nie umiem ani nie lubie. Na 3/4 wesel
  • 30
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wpis @Pankracy911 przypomniał mi bardzo podobną historię. A w sumie to będzie z tego #coolstory z dwoma bonusami, więc może być trochę #tldr.

Miałem okazję obsługiwać dość nietypowe wesele w Sopockim Sheratonie - Polak [gdańszczanin] + Iranka, na dodatek mieszkający w Hamburgu. No i tym samym na weselu było towarzystwo polsko-irańsko-niemieckie. No i tak się bawią bawią ofkors chleją itd. i doszło oczywiście do momentu, w którym głowa głów musi przemówić. Wstaje nawalony dziadek dają mu mikrofon i tłumacza, który miał przełożyć wszystko na niemiecki, żeby ci z kolei przekładali na perski. No i zaczyna dziadzio patriotycznym tonem swój wywód, że ona teraz już nie jest muzułmanka, że wzięła polski katolicki ślub, niech oni to zrozumieją i akceptują, że ona przyjęła naszą wiarę itd. itp. Ciągle się powtarzał i walił tego typu teksty, Irańczycy nic nie rozumieli, a Polacy z zażenowania cali czerwoni. Dziadzio skończył swoją gadkę i nagle z tłumu wyrwała się tak samo nawalona kuzynka z charakterem polki emigrantki [o tym zaraz] z krzykiem skierowanym ku tłumaczowi "NIE TŁUMACZ TEGO!!!". No i on równie zażenowany co wszyscy inni powiedział tylko po szwabsku, że dziadek jest bardzo szczęśliwy i życzy im jak najlepiej :D

Teraz bonus nr 1: Siedziałem z kapelą i ekipą fotografująco-filmującą przy jednym stole i podbija do nas ta wspomniana nawalona kuzyneczka, przedstawicielka młodego pokolenia polskich emigrantów, która na tyle już zdążyła przez te 3 lata przesiąknąć ziemią niemiecką, że oczywiście Polską to ona gardzi. No i zaczyna do nas nawijkę po... angielsku O_o Żebyśmy światło skierowali inaczej, bo jej daje po oczach i nie idzie usiedzieć. Na to lider ekipy filmowców ze stoickim spokojem, że dlaczego ona mówi do nas po angielsku, skoro my Polacy i ona też i czemu po polsku nie mówi... "NO BO MI TAK ŁATWIEJ!". Noszqrwamać krew nas wszystkich zalała, a ona dalej swoje, że mamy światłem się zająć. No i tak nas męczy przez ładne kilka minut, a problem polegał na tym, że to było światło hotelowe, które tam wisi cały czas pod sufitem na wysokości kilku metrów i powinna się z tym zgłosić do obsługi hotelowej a nie do nas. Potem jeszcze raz miałem przyjemność z ową panią, gdy podeszła mnie z----ć, że nie jestem wart tych pieniędzy, które mi zapłacili, że jestem najgorszym DJ'em jakiego słyszała i w ogóle jestem beznadziejny. Ale to nic, że byłem tam jako DJ na życzenie pary młodej, która zaprosiła mnie na swoje wesele właśnie dlatego, bo spodobało im się jak grałem na imprezie, na której byli w Sopocie kilka miesięcy wcześniej i grałem dokładnie to o co mnie prosili. Ja swoje - kapela swoje. No nic. Dostałem zjeby od kuzyneczki, bo to przecież jej impreza a nie pary młodej prawda?
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sickstee: Zawsze mnie to bawi, jak ktoś wyjedzie za granicę i już po 4-5 latach po polsku nie mówi, tłumaczy jak to mu się słówka mylą albo udaje akcent, bo on jest taki International :D #zagranico
  • Odpowiedz
chyba czas na małe #coolstory

Dorabiałem kiedyś jako kelner na weselach. Profesjonalny dom weselny, stawka ponad 200zł/talerz, więc hajlajf, jak na nasze małomiejskie standardy. W newralgicznych momentach, na dużych imprezach pracowało tam nawet z 25 osób. Mimo to oszczędzali na wszystkim, więc urywając godzinę, czy to kelnerowi, czy kucharce, byli te kilka zł do przodu. Brzmi to śmiesznie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jedna osoba z obsługi to wydatek 100-250zł, zależnie od godzin spędzonych w robocie.

Pewnej imprezy kuchnia zrobiła co swoje i dziewczyny zostały odesłane do domów. Wszystkie dania były dawno wydane, do podania zostały jedynie flaki. Na kuchni zostały dziewczyny pracujące na zmywaku i my - kelnerzy. Laski nalewały, my roznosiliśmy. Na sali ok. 200osób, podzieleni na 5 stołów. Skończyliśmy podawanie na trzecim, skończyły się też flaki.

Szybka
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Największa trauma z wesel. Zbieraliśmy niedojedzone zupki, hop do gara i od nowa. Smakowało, dziękowali, cieszyli się, że impreza, że obsługa, że smaczne i w ogóle. Nawet na koniec była wódeczka i napiwki.


@TheSocialOne: Towarzystwo solidnie nasrane, to wchodzi wszystko jak miodzio :D
  • Odpowiedz