Mam do was pytanie, chciałbym mega zmienić pracę, ale tak fest, bo w aktualnej jest tragedia, szef #!$%@?ący coraz bardziej, brak perspektyw, nie rozwijam się, nie mam możliwości awansu, kiepska umowa itp., a do tego wszystkiego jeszcze muszę być wdzięczny bo jaśnie Pan przecież jest pracodwaco. I mój plan jest taki, zwolnić się z tej roboty, posiedzieć w chacie 3-4 miechy, w tym czasie szukać innej pracy i napisać kilka programów, podszkolić
Ale namieszałem :<

Właśnie grubo obraziłem własną babcie. Chciałem pożyczyć do wypłaty pięć dych, oddałbym za trzy dni. Babcia pożyczyła i zaczęła mnie mocno moralizować - po co mi ta kasa, że nie wolno stawiać za nią kolegom piwa, że bez sensu że na imprezy chodzę i że za mało do domu dokładam. To #!$%@?, że kasy potrzebowałem na paliwo żebym ja sam pożyczył koledze (bardzo kryzysowa sytuacja), że piwa nikomu nie
Mam takie mądre przemyślenie, że aż mi dziwnie, że sam na to wpadłem.

Stwierdzam, że ludzie wiążą się ze sobą, żyją razem nieraz spory kawałek czasu, a potem okazuje się, że się non stop kłócą i w następstwie rozchodzą. To jest często spowodowane tym, że poznając się, ludzie udają jacy to nie są super idealni i milutcy. A druga strona (robiąc często to samo) zauroczona widzi, bo tak chce tylko te pozytywy
@baniol: Współczuję. Zawsze jak tylko ktoś to u mnie włącza to kwituję to kilkoma zdaniami, że to jest nagrywane dla ludzi po zawodówkach, którzy lubią sie podniecać cudzymi, niestworzonymi historiami życia. Do tego jest to nagrane w tak prymitywnie prosty sposób, że wzbudza we mnie jedynie uczucie zażenowania. Zazwyczaj każdy to wyłącza, a ja wiem, że powiedziałem prawdę i jeszcze przekonałem kogoś by się nie ogłupiał.