Idzie strapiony i zafrasowany facet przez las. Nagle na drogę wyskoczyła mała zielona żabka i mówi:
- Czym się tak martwisz?
- A, bo życie jest do dupy. Dom się wali, żona brzydka, auto w rozsypce, kasy brak... Ogólnie lipa.
- Nie martw się. Idź do domu i wszystko będzie OK.
Facet zachodzi, patrzy a tu chata pięknie odstawiona, żona piękna jak Elsa Hosk , pod bramą garażu stoi Maybach, a w
Chłopak chodzi z panną jakiś czas. No i starym zwyczajem otrzymuje zaproszenie na obiad do rodziców dziewczyny w celu bliższych oględzin.
Chcąc zaimponować, przyszłym teściom wyciągnął z garażu swoją yamaszkę, a następnie aby dodać jej błysku wysmarował wazeliną. Podjeżdża więc swoją lśniącą Virażką na podjazd przed dom, wchodzi do środka, gadu gadu i siadają do stołu. Pierwszy przy stole odzywa się stary:
- Wiesz u nas jest taki zwyczaj, że kto pierwszy