Mirki, pomocy - mam problem natury śmiechowo-żenującej. Jedna dziewczyna z mojej grupy na studbazie zaczęła ostatnio pracę w jakimś pośrednictwie finansowym (euforia w Krakowie, typowe naganiactwo przez znajomych, prawie jak #fmgroup czy inny #mlm )
Dzwoniła dziś do mnie (numer z czapy) i usiłuje umówić się na spotkanie w celu mojej analizy finansowej (wat, O_o, xD).
Ja oczywiście nie jestem zainteresowany, bo generalnie nie mam czego inwestować, gadka
Dzwoniła dziś do mnie (numer z czapy) i usiłuje umówić się na spotkanie w celu mojej analizy finansowej (wat, O_o, xD).
Ja oczywiście nie jestem zainteresowany, bo generalnie nie mam czego inwestować, gadka


























Mówił, że jego ojciec ileś tam musiał zapłacić i zebrać jakąś grupę ludzi, którzy też zapłacą i też muszą zebrać ludzi. Taka piramida. I że po jakimś tam czasie będzie zarabiał ileś % tego co się wpłaca do tej firmy. Ja p------e, w gimbazie wiedziałem, że to fejk. Szkoda mi jego ojca bo p-------ł na to