Kolejna mądrość dnia od mojej znajomej:
#rozowepaski w większości przypadków (pomijając jakieś nieogarnięte lunatyczki) doskonale zdają sobie sprawę, że odmowa współżycia to koniec związku. I jedynym sensownym rozwiązaniem dla faceta jest odejść. Obojętne jak to dziewczyna opakuje ("przez pigułki spadło mi libido", "głowa mnie boli", "najpierw wyrzuć śmieci", "zmęczona jestem" itp bullshity).
ALE, wiedząc że facet to głupie zwierzę, które same wchodzi w pułapki, bardzo często bidok zostaje godząc się
#rozowepaski w większości przypadków (pomijając jakieś nieogarnięte lunatyczki) doskonale zdają sobie sprawę, że odmowa współżycia to koniec związku. I jedynym sensownym rozwiązaniem dla faceta jest odejść. Obojętne jak to dziewczyna opakuje ("przez pigułki spadło mi libido", "głowa mnie boli", "najpierw wyrzuć śmieci", "zmęczona jestem" itp bullshity).
ALE, wiedząc że facet to głupie zwierzę, które same wchodzi w pułapki, bardzo często bidok zostaje godząc się



















Wszyscy traktowali ją bardzo równo, nikt nie otwierał drzwi, nie podał herbaty, kawy, nie ustępował miejsca, nawet nie rozpoczynał sam konwersacji. Niebo takich skrzywionych jak krewetka.
Tylko jakoś tak Pani czuła się kompletnie olana, ignorowana, jak zwykły facet.
Także przestań słuchać takich ludzi.
Jak kobiety domagały się, żeby faceci też musieli chodzić na urlopy tacierzyńskie, to potem zaczęło się narzekanie, że