Grip Inc. - Curse (of the Cloth) z płyty pt. Incorporated (2004)
Sam nie wiem czy fajniejsze były dwie pierwsze, mocno napędzane thrashem płyty Grip Inc. (Power of Inner Strength i Nemesis - obie już w swoim czasie postowałem), czy dwie kolejne, w których więcej jest groove'u, a nawet industrialnego
Turbo - Serce na Stos z płyty pt. Piąty Żywioł (2013)
IMO całkiem udane są te płyty Turbo po rozstaniu z Kupczykiem. Strażnik Światła zdecydowanie wpasował się w mój klimat przez to, że materiał tam był ambitny i ocierający się o metal progresywny. Wydany 4 lata później Piąty Żywioł jest ciut prostszy, bardziej typowe hard&heavy, ale jak na dinozaurów
Frontside - Z Zimną Krwią z płyty pt. Zniszczyć Wszystko (2010)
Na mój gust (tak dosłownie, w moim guście) to najlepszy materiał od Frontside w ich karierze, tzn patrząc całościowo na płytę. Zaskakująco często wracam.
The Ocean (Collective) - Pleistocene z płyty pt. Phanerozoic II: Mesozoic | Cenozoic (2020)
The wszystkie nowe płyty The Ocean zlewają mi się trochę w jeden ciąg, ale trzeba im przyznać że poruszanie się na swoim postmetalowo-progresywnym poletku mają opanowane do perfekcji. Jak bardzo bym nie rozróżniał jednej płyty od drugiej, tak poszczególne piosenki są po prostu świetne. Widać tam napracowanko -
Kiedyś sobie myślałem, że ten zespół gra w tej samej lidze co Closterkeller, Artrosis, Moonlight, czyli popularnych w latach 90s i wczesnych 00s gotyków z babeczką na vocu. No ale nie, miałkie to strasznie jednak było, bez charyzmy zupełnie.