@chodzacy_internet: Becza śmiechu, to wgle nie jest ważne, i tak się obronisz... nie oszukuj sie to nie ma takiego znaczenia. Napinasz się tylko po to aby wkręcić sobie, że to jest faktycznie WAŻNE. I tak pewnego dnia wszystko runie fajna praca, ludzie i zostaniesz z pustką z której wszyscy jesteśmy. Gdy tylko to zaakceptujesz nie będzie nerwów i pozostanie radość bezwarunkowa z tego że jesteś.
  • Odpowiedz
  • 256
Mirabelki i Mirki idę dzisiaj na obronę pracy inżynierskiej. Dajta kilka plusów co by mi w gardle nie zaschło... A po obronie kompot dla wszystkich, do syta :)

#obrona #inzynier #nauka #odwaga
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pytanie do inżynierów mechaników: jestem konstruktorem z 2,5-letnim doświadczeniem i mam sporo czasu w obecnej pracy, a myślę nad zmianą zatrudnienia za kilka miesięcy. W związku z tym chciałbym podnieść jakoś swoje umiejętności i nauczyć się czegoś nowego, co pomoże mi w karierze zawodowej. Zajmowałem się do tej pory projektowaniem maszyn przy przetwarzaniu produktu, głównie jakieś taśmociągi. Robiłem dtr, rysunki dla wykonawców poszczególnych elementów i spawaczy, pracowałem na Inventorze i myślę, że
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

ath


@wtokarz: byłem, nie polecam. Życia studenckiego nie zakosztujesz, bo atmosfera bardziej przypomina tą ze szkoły średniej - zapomnij o inbach takich jak w Krakowie, czy na AGH w Gliwicach. Czy się czegoś nauczysz? (sorry, że odpowiadam za Ciebie) To zależy - studiowanie polega na pracy nad sobą i samodoskonaleniu, więc i tak musisz się uczyć we własnym zakresie niezależnie od uczelni - na ATH jest zwyczajnie nudno.

cytując
  • Odpowiedz
Siedzieć w pracy i wysłuchiwać ludzi pracujących razem z tobą jak to źle im w życiu, jaki to mąż/partner/partnetka zły i jak to beznadziejnie spędziły/spędzili długi weekend... Aż chce się wykrzyczeć że twój weekend był zajebisty, że się chodziło po górach, jadło dobre żarcie, uprawiało dobry s--s pod prysznicem! To nie.. Nie po to zostałam #inzynier żeby tego teraz wysłuchiwać #pracbaza #zalesie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Cześć,
Tu lvl25. Planowalem iść na magisterske (inżynier here, nie IT) i skończyć studia. Jednak pojawiła się okazja do emigracji w NL w ramach firmy. Jeżeli miałbym wyjechać to na dlużej.
Wyjechać, czy zostać i kształcić się, bo w Polszy nie jest tak źle.

#emigracja #holandia #zarobki #kariera #inzynier #rozterka
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@lisciomat: Magisterka poczeka, a doświadczenie nie. IMO powinienes pojechac na pare miesiecy zobaczyc czy to jest to i czy emigracja za te pensje to dobry pomysł
  • Odpowiedz
  • 5
@Peterillos generalnie jest bardzo różnie kiedyś to zależało od wyniku na danym Kontrakcie teraz to niby ujednolicila Centrala ale podejrzewam że za dużo się nie zmieniło.
Niestety coraz mniej jest bardzo rentownych Kontraktów tzw. "złotych strzałów" zwłaszcza w konwencji Projektuj i Buduj.
Premie są dwie na koniec kwietnia i na koniec października jeśli przyjmiesz się teraz dostaniesz coś najwcześniej na wiosnę.
Co do wysokości to rozstrzał też jest duży. Wysokość premii zależy od wyniku budowy i jest ustalana przez Kierownika Kontraktu zatwierdzana przez dyr. Rejonu. Zdarzają się inżynierowie z kilkuletnim stażem którzy np nie dostają nic, ale wygląda mniej więcej (dla jednej z 2 premii rocznych):
- Stażysta inżynier, specjalista - od kilkuset zl do kilku tys.
- inzynier budowy, inżynier specjalista, pracownik ekonomiczny - od ok tysiąca do kilkunastu
  • Odpowiedz
  • 0
Obecnie premie w BDO to jakiś żart. Pracowałem w sylwestra, w nowy rok, zaliczyłem kilka nocek, prowadzę w pojedynkę z sukcesami temat za kilkanaście mln złotych, wykonuje masę innych "ponadprogramowych" rzeczy i firma BX wynagrodziła mnie premią w wysokości 500 zł brutto.

Omijać szerokim łukiem tych wyzyskiwaczy jak każdą inną dużą korporację. O wiele lepiej zarabia się w mniejszych firmach podwykonawczych, którym bardziej zależy na swoich pracownikach.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Witam,
W tym wyznaniu nie bedzie nic szczególnie wstydliwego, ale mimo wszystko chciałem zachować anonimowość.

Skończyłem 2 rok studiów na kierunku mechanika i budowa maszyn na jednej z dość poważanych uczelni w Polsce. Generalnie wybierając taki kierunek, dzięki miedialnemu praniu mózgu i różnym rankignom itp. miałem wrażenie, że jest to zawód zapewniający dość łatwe znalezienie pracy za godne pieniądze, a przy tym całkiem pasujący do moich uzdolnień. Niestety coraz częściej zderzam się ze ścianą zwaną rzeczywistość. Mam trochę znajomych ze starszych roczników i z akademika, którzy wchodzą/weszli już w życie zawodowe i okazuje się, że zamiast dobrze płatnego i ciekawego zatrudnienia, pracują w małych gównofirmach na gównoetatach. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdzie pracując w kadrze inżynierskiej zarabiają pieniądze powórnywalne do osób bez kwalifikacji pracujacych na produkcji, albo pracują w punktach xero, gdzie jest drukarka 3d i za minimlną krajową modelują w CAD breloczki do kluczy i stojaki na długopisy.

Chciałem
  • 25
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: W pierwszej dekadzie XXI wieku w Polsce krzyczano "Idźcie na studia! Jakiekolwiek. Studia dadzą wam pracę i duże pieniądze", w drugiej zorientowano się że jednak tak nie do końca jest więc zaczęto krzyczeć "Bądźcie inżynierami! Tylko polibuda i kobza będzie pełna". Jaka jest rzeczywistość już wiesz. Czekam na trzecią dekadę.
  • Odpowiedz
@Niewinnyk: Dałeś w tagach elektronikę, elektrykę, energetykę, czyli trzy zupełnie różnie dziedziny. Nie napisałeś nic o tym, jakie masz wykształcenie i doświadczenie. Powiedz sam, czy jesteśmy w stanie Ci udzielić mądrej odpowiedzi na tak postawione pytanie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 4
Uwaga dylemat życiowy, za kilka godzin muszę podjąć decyzję:
mam propozycję pracy w technikum informatycznym za 1950 netto za 25 godz. pracy w tygodniu (z nadgodzinami). Jestem inżynierem. Nie mam żadnego doświadczenia w pracy w szkole. Będę musiał ze względu na wymogi formalne dorobić do tego weekendami przygotowanie pedagogiczne (czyli coś jak podyplomówka, co dwa tygodnie zjazd). Nie mam zamiaru zostać nauczycielem, w kolejnych latach NA PEWNO nie będę nauczycielem, pracę w szkole traktowałbym jako nowe doświadczenie, kontakt z młodzieżą, na rok.
Z drugiej strony mam możliwość pracy w firmach informatycznych za pieniądze od 2500 netto w górę.
Różnica na korzyść szkoły (poza wymiarem godzin) jest taka, że szkołę mam na miejscu, a do jakiejkolwiek informatycznej firmy musiałbym dojeżdżać ok. 40 km w korkach (ok. godziny jazdy).
Różnica na niekorzyść szkoły, to poza płacą fakt, że przez rok nie mogę zmienić pracy, jestem zablokowany.
Poradźcie drugie Mirki i Mirabelki z branży lub uczące w tego typu szkole. Czy w ogóle warto się w to bawić. Proszę o nie komentowanie przez teoretyków, którym się coś wydaje, np. "że nauczyciel nie musi nic robić" - w pierwszym roku musi, pytanie tylko jak dużo.
  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@BaZyL4: w żadnym wypadku nie idź do szkoły
żadnych sensownych perspektyw
"kontakt z młodzieżą" jest przereklamowany
a szkolenie pedagogiczne do niczego ci się nie przyda
normalna praca nawet jeśli musisz dojeżdżać (może się przeniesiesz za jakiś czas)
  • Odpowiedz
@BaZyL4: moze skoro to firmy informatyczne to w perspektywie miałbyś pracę zdalną lub inny wymiar godzin (12, wolne, 12, wolne).
Nie wydaje mi sie, zeby było warto tracic czas na szkołę, chyba ze chcesz sobie zrobić rok przerwy blisko domu
  • Odpowiedz