Panowie po dwóch słabych albumach i ogólnej zniżce formy wydali album z dość eksperymentalnymi jak na nich brzmieniami, ale z zachowaną słodko-gorzką, nostalgiczną aurą. Nie spodziewałem się tego, ale naprawdę dobrze się tego słucha i kilka utworów mocno mi siedzi w głowie - w tym podlinkowane "Enemy", w którym Paula Banksa wspiera wokal jego żony, Juliette.
Serdecznie polecam!























