#tldr #wojna
"...Timor Wschodni okazał się krajem usianym grobami, w które wbito czarne krzyże. Były one wszędzie: na pagórkach, zboczach, przy drogach. Świadczyły o morderstwach dokonanych na całych społecznościach, których ofiarami byli wszyscy, i starcy, i dzieci. W 2000 roku, gdy mieszkańcy Timoru Wschodniego, w akcie odwagi rzadko spotykanym w historii ludzkości, odzyskali wolność i niepodległość, Organizacja Narodów Zjednoczonych powołała specjalną komisję prawdy narodowej. Komisja ta przygotowała zawierający 2,5 tysiąca stron raport opublikowany w styczniu bieżącego roku. Nigdy nie czytałem czegoś podobnego. Opierając się głównie na oficjalnych dokumentach rządowych, przedstawiono w nim wszystkie szczegóły i całe okrucieństwo krwawej ofiary mieszkańców Timoru Wschodniego. Według tego raportu z rąk żołnierzy indonezyjskiej armii zginęło 180 tysięcy mieszkańców Timoru Wschodniego, zostali oni zabici lub zagłodzeni. Wskazuje się w nim również na “wiodącą rolę”, którą w tej zbrodni przeciwko ludzkości odegrały rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii. “Polityczne i militarne wsparcie Ameryki odegrało decydującą rolę”, gdyż stanowiło przyzwolenie dla zbrodni, “od masowych egzekucji do przymusowych przesiedleń, od stosowania okrutnych tortur, wykorzystywania seksualnego do opresji i przemocy wobec dzieci”. Wielka Brytania była natomiast głównym dostawcą broni i wyposażenia wojskowego. Lektura tego dokumentu jest najlepszym sposobem na dostrzeżenie, przez zasłonę dymną otaczającą dzisiaj Irak, prawdziwego oblicza terroryzmu.

Czytając ten dokument, wracałem myślami do listów wysyłanych przez brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych do członków parlamentu oraz zwykłych obywateli zaniepokojonych faktami przedstawionymi w moim filmie “Death of a Nation”. Będąc w pełni świadomi prawdy, zaprzeczali oni w tych listach, że dostarczone przez Wielką Brytanię helikoptery Hawk obracały w drobny mak pokryte strzechą chaty i że mieszkańców dobijano przy użyciu dostarczonych przez Wielką Brytanią karabinów maszynowych Heckler and Koch. Fałszowano też rozmiary dokonującego się koszmaru.

Dzisiaj ta historia znowu się powtarza. I znowu towarzyszy jej milczenie “społeczności międzynarodowej”, która wspiera i czerpie ogromne korzyści z dławienia bezbronnych ludzi przy użyciu przemocy. Brutalna okupacja przez reżim w Indonezji obszarów Zachodniej Papuy, dużej i zasobnej w bogactwa naturalne prowincji – odebranej tak jak Timor Wschodni jej mieszkańcom – jest jedną z największych tajemnic naszych czasów. Okazało się, że minister “komunikacji” w rządzie Australii nie potrafiła wskazać tej prowincji na mapie, zupełnie tak, jakby ona nie istniała.
FlaszGordon - #tldr #wojna
"...Timor Wschodni okazał się krajem usianym grobami, w k...

źródło: comment_SRmRecEZ8wFZlKat43zGz4fx0cb8jCXW.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Azja – za sprawą Korwina przez wielu uważana za kapitalistyczny raj, nie trzeba rejestrować firmy, nie ma podatków, nie ma sanepidu, budkę z paróweczkami można postawić gdzie się chce. Nic tylko kupować bilet do Azji i robić miliony.
Jakoż, że street foody obrosły wieloma mitami postanowiłem rozprawić się z kilkoma z nich. Poniższy tekst dotyczy Dżakarty, warto mieć na uwadze, że w innych regionach Indonezji oraz w innych Azjatyckich krajów ceny oraz lokalne przepisy mogą się różnić. Koszty będę podawał w przeliczeniu na złotówki dla uproszczenia.

1. Budkę można postawić gdzie się chce.
Szczęściarzami są ci, którzy mają dom z podjazdem przy głównej ulicy. Oni mogą rozstawić się przed domem i nie płacić nic. Pozostali muszą miejsce wynająć. Tu jest kilka opcji:
3m2 chodnika w Dżakarcie kosztuje od 140 do 190 zł miesięcznie, 20m3 na placu gdy chcemy ustawić stoliki czy zrobić większą kuchnię to przynajmniej 550 zł miesięcznie, dalej jest kios czyli mały murowany lokal 30 – 35 m2 z łazienką, kuchnią w oddzielnym pomieszczeniu oraz bieżącą wodą i prądem (mniejsze stoiska nie zawsze mają do nich dostęp), kiosy są zawsze budowane w atrakcyjnych lokalizacjach, przy samych ulicach, czasem mają dostęp do parkingów: 9 – 10 tyś zł rocznie, płatne z góry. Stoisko w food-courcie w centrum handlowym: min. 23 tyś zł rocznie, płatne co kwartał lub za cały rok z góry.
w.....a - Azja – za sprawą Korwina przez wielu uważana za kapitalistyczny raj, nie tr...

źródło: comment_hFBvg77dYzlo8kVYkC7oLleyPdZJjYeY.jpg

Pobierz
  • 36
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

naśladowca fojera


@Jeffrey_M: Prawda jest taka, że wielu spośród mireczków mieszka w ciepłych, egzotycznych krajach i prowadzi leniwo-luzackie życie. Jednakże niewielu z nich ma takie parcie na atencję, żeby zostać ekshibicjonistą mediów społecznościowych.
  • Odpowiedz
Mirki, pomocy :D

Zakładam, że znajdę tu ludzi, którzy śmigali sobie po Azji Południowo-Wschodniej. Kupiłem bilet do Tajlandii, na luty '18, w planach mam zwiedzić ten kraj, do tego Malezję, wpaść do Singapuru, Indonezję, może Filipiny. Nie wiem jeszcze, ile czasu - cały czas motam się z zakupem biletu powrotnego, więc to wyjdzie jeszcze w praniu.

Możecie coś polecić, co koniecznie warto odwiedzić w tych miejscach? Może warto zboczyć do innego państwa?

Noclegi
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@zbigniew-wu nie orientuje się, ale sam ogarniam jak mogę ewentualnie wrócić, ale scoot wygląda jak flat rate :D, znowu norwegian za 149SGD do standardowych 199 po nawet 750, wszystko zależy ile mi się uda w Australii zasiedzieć ( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
@kotbehemoth: Wigilii co prawda nie obchodzę ale zawsze kojarzyła mi się ona z zimą i śniegiem, a nie troplikanym upałem i owocującymi drzewami za oknem. Tworzy to dziwny i lekko surrealistyczny obraz.

Zdjęcie zrobiłem z jeszcze jednego powodu - niedługo zacznie się coroczny wysyp znalezisk na głównej pod tytułem "w krajach islamskich ludzie boją się obchodzić święta" - ta choinka będzie jak znalazł na przekór malkontentom którzy nigdy nie odwiedzili
  • Odpowiedz
@wyindywidualizowanyentuzjasta wiem, że dla ciebie i innych Polaków w święta powinno być zimno i powinien padać śnieg. Ale dużo ludzi zapomina, że chrześcijanie żyją także w krajach, gdzie w grudniu nie ma zimy. Podejrzewam, że w takiej Jerozolimie czy Betlejem też śniegu w zimę nie ma ;)
A co do bezpieczeństwa to choinka w supermarkecie to dla mnie żaden dowód. Indonezja jest duża i o ile w Dżakarcie na przeciw największego
  • Odpowiedz
Prawdopodobnie padłem ofiarą próby wymuszenia odszkodowania.

Jest sobie szosa przez las. Długa, prosta droga, bez zakrętów, górek czy skrzyżowań na której spokojnie można wyciągnąć 100 km/h. Droga znajduje się na lekkim odludziu i poza godzinami szczytu, a szczególnie w weekendy jest praktycznie pusta.
Jadący przede mną samochód zupełnie bez powodu zjechał do środka jezdni po czym gwałtownie zahamował, mimo, że był to w miarę nowy samochód miał niedziałające światła stopu. Ja też zacząłem hamować, jednak nie wyrobiłem się i przy prędkości ok. 20 km/h uderzyłem w tył tego samochodu, od razu wystawił głowę i pyta mnie “dlaczego tak szybko jeżdżę i jak się dogadujemy?”.
Płacić jakiemuś pajacowi za zderzak nie zamierzam, bić się w środku lasu też nie, z policją mi nie podrodze (brak Indonezyjskiego prawka) to zacząłem mu uciekać. Gonił mnie przez 3 kilometry aż zjechałem na zamknięte osiedle domków jednorodzinnych pilnowane przez ochronę, mnie wpuścili jego nie.
Jeśli to nie była próba wymuszenia to nie wiem jak to nazwać? Na szczęście jedyne straty z mojej strony to porysowany błotnik. Do teraz mi się łapy trzęsą.
  • 24
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Zoxico: To Indonezja, policja i tak zwali winę na tego kto więcej zapłaci, jakby zobaczyli białego bez prawka na skuterze to i by kamera nie pomogła, tu jest jak w Rosji - ucieka z miejsca wypadku to powszechna praktyka
  • Odpowiedz
Kilka dni temu #kfc w Indonezji wypuścił limitowaną edycję kurczaków oblanych pikantną czekoladą. To nie żart.
Czekolada jest lekko gorzka i nawet nieźle komponuje się z mięsem ale to jest danie na spróbowanie raz w życiu, drugi raz bym nie zamówił.

#fastfood #ciekawostki #indonezja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji
w.....a - Kilka dni temu #kfc w Indonezji wypuścił limitowaną edycję kurczaków oblany...

źródło: comment_IfTxXjKJCUHgfjjMvc62lI02qb0dXkGE.jpg

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@vader05: W Indonezji małe miasto to takie które ma mniej niż milion mieszkańców, a takie poniżej 300 tysięcy obywateli to już wieś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Generalnie prości ludzie w Indonezji nie jedzą "zachodnich potraw", kfc, mcd czy pizza to dania dla ludzi wykształconych, zamożnych albo takich którzy często podróżują. Burgery tutaj są tym samym co sushi w Polsce - danie dla trochę wyższych sfer lub
  • Odpowiedz