Zachód słońca malował niebo w odcieniach pomarańczy i różu, odbijał się w spokojnych wodach Rodanu. Na brzegu, na miękkim, pledzie rozłożonym na trawie, siedzieli obok siebie: ona – młoda Francuzka, z włosami koloru dojrzałej pszenicy i oczami barwy letniego nieba, on – arabski książę, o ciemnych, przenikliwych oczach i uśmiechu, który rozświetlał jego oliwkową cerę.
Wieczór był magiczny. Lekki


























