Na pierwszy dzień wiosny wrzucałem magiczny wręcz wschód słońca bez słońca (bo było pochmurno), to na
"drugą nóżkę" dorzucam jeden z ostatnich marcowych zachodów z Lakonii, który miałem okazję doświadczyć. Takie cuda tam są na porządku dziennym. Żadne to wyczekane czy planowane widowisko światła. Ot, jechałem do sklepu, zjechałem na pobocze, wyciągnąłem aparat i gotowe.
Głównym




























-niewielkie wymiary po złożeniu : mam już pełnowymiarowy statyw do lustrzanki ale złożony ma ok 60cm więc poręczność kuleje
-na tyle stabilny żebym nie musiał telefonu zmiotką z ziemi zbierać jak ktoś