#nieruchomosci #dom #mieszkanie #vejt #chwalesie
Pijcie ze mną kompot! Właśnie wracam od notariusza jako właściciel mieszkania 35 m2 na warszawskim Mokotowie. Ciasne, ale własne. Kupione za gotówkę, z rynku wtórnego, blok z wielkiej płyty, miejsce parkingowe pod blokiem (szlaban). Skromnie, wiem. Cenę stargowałem do 3 tys. za m2, właściciel chciał 3200 na początku. Szybko jednak poszedł po rozum do głowy,































Mirki co zrobilibyście na moim miejscu. Otóż mam mieszkanie po babci, blok z 90 roku. Mieszkanie ładne, zadbane no, ale wiadomo PRL. Myślę, że gdybym włożył w nie 50 tysięcy byłoby cudowne, ale nie wiem czy chce mi się w to bawić. Mieszkanie ma świetną lokalizację ponad to mieszkałem tam praktycznie całe życie, bo do 20 roku życia.
Moje pytanie brzmi: Co byście zrobili, sprzedali i kupili na nowym
@AnonimoweMirkoWyznania: taaa
Nie koniecznie. Nowe to zwykle wszędzie beton/kostka. Budynki upakowane gęsto, że z balkonu możesz oglądać TV u sąsiada. Jeśli nie będziesz miał wykupionego miejsca parkingowego to będziesz miał spory problem z parkowaniem. Często lokalizacje tez gorsze.
Zaakceptował: Eugeniusz_Zua