Rozmawiałem z różową na tinderze. Szło dość nieźle i nawet przegadaliśmy cały dzień. Jednak w poniedziałek zapytałem co studiuje. Odpowiedziała że pedagogikę wczesnoszkolną.
No to oczywiście chcąc być śmieszny nawiązałem do tekstu o tym że pracując w przedszkolu można układać ciągle klocki lego a dzieci biją Ci brawo.
Takiego oburzenia dawno nie widziałem. Nawet powiedzenie że to tekst z mema nie pomogło.
To tylko potwierdza moje spostrzeżenia że dziewczyny które studiują coś
No to oczywiście chcąc być śmieszny nawiązałem do tekstu o tym że pracując w przedszkolu można układać ciągle klocki lego a dzieci biją Ci brawo.
Takiego oburzenia dawno nie widziałem. Nawet powiedzenie że to tekst z mema nie pomogło.
To tylko potwierdza moje spostrzeżenia że dziewczyny które studiują coś




























Wiele doświadczenia, wiele zebranych materiałów, przemyśleń, przepracowanych schematów, poznanych kobiet, przeżytych historii, wiele wzlotów, czasem też upadków, masa wyciągniętych wniosków.
Ogólnie uważam, że aplikacje randkowe to błogosławieństwo naszych czasów, jeśli mówimy tu o ludziach, którzy wiedzą jak z nich korzystać, żeby wyciągać maksimum korzyści dla siebie.
Natomiast nie da się ukryć, że na takim Tinderze jest coraz gorzej. Że to już nie to samo co
Nie przyszło ci to do główki?