29433,63 - 101 km = 29332,63 Bieg 7 Dolin 4x raz z rzędu. Co roku jakaś przygoda. Tym razem problemy żołądkowo-jelitowe po zjedzeniu zepsutego arbuza na przepaku w Rytrze. Miałem zejść z trasy na Hali Przehyba ale łatwiej wrócić do Krynicy z Piwnicznej, więc ruszyłem dalej i na szczęście po 2h i serii odwiedzin w krzakach w końcu przeszło. No to pobiegłem dalej :) #sztafeta
@BenzoesanSodu: jak wczoraj wieczorem biegałem, to oprócz obiadu dobijała mnie temperatura - 22 stopnie :) Nie ma to jak poranny bieg - planuję na jutro, gorzej że według prognoz ok. 5 ma lunąć ( ͡°ʖ̯͡°)
Słabszy tydzień. Młody poszedł do przedszkola przywlókł jakiegoś mikroba i cała rodzina chodzi z glutem do pasa. Zgodnie z zasadą jak boli od szyi w górę to biegam a jak w dół to pauza - więc biegam. Przez tą chorobę straszna niemoc mnie dopadła i muszę solidnie się zmotywować żeby wyjść na trening. Start docelowy już niedaleko to już najwyższa pora żeby
@jaki_taki_login: pauze zrób jak choroba doskwiera, poza tym wyniki dobre nie wiem co chcesz od nich ( ͡°͜ʖ͡°)
@BenzoesanSodu: eetam, ja też wychodzę z założenia że jak choroba łapie to trzeba rozbiegać ( ͡°͜ʖ͡°) Choć dziś się z takim bólem gardła obudziłem, że nie wiem czy by mi się chciało biec.
A co do osób trzecich, to ja mam jakiegoś kibica który zawsze mnie pozdrawia krótkim trąbnięciem
A z niektórymi ludźmi wyprowadzającymi psy na łączkę koło której biegam to już jestem na "cześć".
jak biegałem rankami wokół pobliskiego zalewu, to większość wędkarzy była ze mną na cześć, niektórzy po imieniu i rozpoznawali mnie też gdy później np. przyszedłem na spacer z rodziną ;)
(jakoś tak dobrze trafiłem, że ludzie przytrzymują psy nielubiące biegaczy a te łagodne czasem przebiegną ze mną po kilka kroków)
Podsumowanie tygodnia czyli zsumowane pracodomy (45, 18, 48, 48), wtorkowe przed i popracowe Gassy we wtorek (48,47) i popracowe w czwartek (44), piątkowy nocny agrykoling (32), sobotni Kampinos z dziewczynami (130) i dzisiejsze szlajanie się z @mmichal'em, cudownie ozdrowiałym @masash'em i @theDOG'iem po cywilnemu:))
Przepraszam, ale przez ostatnie 2 tygodnie zapomniałem totalnie wrzucać cokolwiek, a biegałem cały czas co drugi dzień (╯︵╰,). Wrzucam 4 z tego tygodnia - poniedziałek, środa, piątek i dzisiaj, dzisiaj to tak trochę zaszalałem, ale w takim w miarę spokojnym tempie chciałem sprawdzić swoje możliwości i w sumie to nawet jestem zadowolony z siebie, jeszcze półtora roku temu
Rozgrzewka plus 3x4km w tempie 4:30/km na przerwie statycznej 4min. Wszystko w padającym deszczu, który zawsze dał mi +10 do motywacji i przyjemności z biegania. #biegajwdeszczu
Słabo. Rano stwierdziłem, że można sobie pospać i zamiast żyłować dzisiaj i w poniedziałek to sobie po prostu pod wieczór coś więcej polecę - tym bardziej że sobota była intensywna, bo oprócz biegania nalatałem się sporo po mieście, skosiłem trawnik i dokładnie wyodkurzałem dom ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ Dziś pogoda piękna, więc zabrałem dzieci na rowery do Puszczy Niepołomickiej. Nieco się to przeciągnęło, powrót
Tydzień 2/20 W sobotę powinno być 12km ale strasznie źle się czułem i miałem bardzo wysokie tętno, wolałem odpuścić i odpocząć. Chyba kwestia odwodnienia i zmęczenia, bo dziś już wszystko ok i fajnie się biegało.
Bieg 7 Dolin
4x raz z rzędu. Co roku jakaś przygoda. Tym razem problemy żołądkowo-jelitowe po zjedzeniu zepsutego arbuza na przepaku w Rytrze. Miałem zejść z trasy na Hali Przehyba ale łatwiej wrócić do Krynicy z Piwnicznej, więc ruszyłem dalej i na szczęście po 2h i serii odwiedzin w krzakach w końcu przeszło. No to pobiegłem dalej :)
#sztafeta
Zatkało mnie (ง✿﹏✿)ง
Pierwsze miejsce na #sztafeta zobowiązuje... ( ͡° ͜ʖ ͡°)