@nvmdd: Nie planuję takich eksperymentów. Zależy mi na tym spokoju. To dla mnie ważne. Dlatego dla mnie przyjmowanie clonów przez pół roku nie stanowiło problemu. Pozwalały mi normalnie funkcjonować. Ale ja nigdy nie przekroczyłem dawki 2mg.
Wiecie w czym tkwi problem większości osób z depresją? Że podejmujemy w życiu ryzyko, które jest obarczone stratą większą niż jesteśmy w stanie zaakceptować z psychologicznego punktu widzenia. Z psychologicznego punktu widzenia powinniśmy inwestować tyle czasu, zasobów czy energii, aby potem nie żałować swojego wyboru. Nie mieć poczucia straty czy potrafić się z nią pogodzić. Zainwestowałem w pewne rzeczy tyle czasu, zasobów czy energii, że nie byłem w stanie mentalnie pogodzić się
To prawda. Taka jest trudna do zaakceptowania prawda życiowa, że musisz czasem zaryzykować nie mając żadnej gwarancji że wygrasz albo czy w ogóle warto się starać. Taki fatalizm życiowy. Trzeba zaakceptować i zmienić mindset na taki, w którym samoocena nie bazuje na sukcesach i porażkach.
@ewolucja_myszowatych: To jest pewien paradygmat związany z inwestowaniem. Więc jeśli inwestujesz tyle pieniędzy, czasu i energii, którą możesz stracić to nie będziesz odczuwać bólu emocjonalnego. Jeżeli tego nie zrobisz to ból emocjonalny pojawi się i strach przed ponowną inwestycją pieniędzy, czasu i energii. Najłatwiejszy sposób to po prostu odrobić tę stratę i wyjść na plus. Ale czasami w życiu jest to niemożliwe.
Przyjmuję już Trittico ponad tydzień i nie przynosi efektów. Nawet nasennie. Mam Xanax, ale nie chcę tego żreć, bo zamula. Czuję się źle. A nawet rzekłbym, że beznadziejnie. Jakbym był do niczego. Brak wiary w siebie, złe samopoczucie, przygnębienie i senność.
Do tego śnią mi się codziennie koszmary przez co budzę się ze strachem. Nawet w trakcie drzemki.
Ciemność. Puste ulice. Miasto bez większych perspektyw.
Tak wygląda obraz ze strony osoby tzw. "małomiasteczkowej". Oczywiście ma swój klimat wiosną czy latem, ale jesienią to prawdziwy obraz depresji. I to nawet leki nie zmienią tej perspektywy, mimo iż człowiek stara się doszukiwać plusów.
Przyjmuję leki już tydzień i gdybam sobie czy jest lepiej czy nie. Nie odczuwam jakiejś znaczącej poprawy. Może jedynie stałem się mniej emocjonalny, widzę fałszywość ludzi, zakłamanie. Nawet dzisiaj uświadomiłem
Mirki i Mireczki! Chcecie wyjść z depresji? Mam receptę poniżej.
Na bazie własnego doświadczenia mogę Wam powiedzieć jak to zrobić. Zapytacie dlaczego nie mogę wyjść sam obecnie? Bo niestety w chwili obecnej nie stać mnie, aby spełnić poniższe założenia. A niektóre są z nich kluczowe. Przynajmniej były w moim przypadku.
1. Udać się do psychiatry, zacząć brać leki i korzystać z usług psychologa (bez tego zrobienie kolejnych rzeczy dla wielu osób nie będzie po
Kolejny ciężki poranek. Koszmary nocne i pobudki w nocy. Musiałem po śniadaniu wziąć benzo, bo inaczej nie dałbyn rady. Kiedy to się skończy? Niech te leki w końcu zaczną działać, bo już nie daję rady. Nie wiedziałem, że będzie tak ciężko. Jest gorzej niż było. Boję się jak nigdy. Czuję się samotny w tej batalii. A wiedząc, że leki wciąż nie działają czuję się coraz bardziej bezsilny.
@Fox7er: Alkoholu nie piję. Raczej szukam pozytywnych bodźców, ale teraz jest ciężko. Uczelnia, ale ciężko mi skupić się na czymkolwiek. Brakuje mi siły i wiary w siebie.
Ale inna. Rok temu miałem myśli samobójcze, ale miałem jakieś zainteresowania. Nawet próbowałem cokolwiek, ale przebiegało to inaczej. Nawet niektóre rzeczy sprawiały przyjemność. Chociażby oglądanie seriali, meczów, filmów motywacyjnych itp. Teraz nie mam myśli samobójczych, ale totalnie nic mi się nie chce. Nic nie sprawia mi przyjemności. Nawet nie mam ochoty leżeć w łóżku. Podświadomie wiem, że to wszystko strata czasu, ale jakoś nie mam siły, aby
4 dni przyjmowania Trittico i Xanaxu i muszę przyznać, że szczególną poprawę czuję jedynie przed snem, kiedy pozbywam się lęków i mogę normalnie zasnąć. Ale koszmary nocne pojawiają się i już rano jestem sparaliżowany. Po 2-3 godzinach przechodzi. Skutków ubocznych nie odczuwam. Z pamięcią wszystko ok. Nie czuję się jakiś senny za dnia. Ale nie odczuwam też skutków pozytywnych. Rzekłbym nawet, że mój stan pogorszył się, bo wieczorami mam intensywniejsze napady lęku
@theonlytime: No na benzo ja sie czuje w---------e. Nie ma wtedy sprawy, której nie da się załatwić. Za to na trzeźwo mam problem z pójściem po bułki xD Ehh gurwa cięzkie jest życie spierdona
Ehh... Życie jest bardzo niesprawiedliwe, przykro mi że niektórzy ludzie tak cierpią z powodu wydarzeń na które nie specjalnie mieli wpływ. Bardzo ci współczuję i trzymam kciuki żeby było lepiej.
@theonlytime: leki plus terapia to chyba najlepsza metoda. Leki powinny pomóc normalnie funkcjonować ale sposób myślenia trzeba trochę zmienić. Polecam też poogladac filmiki na Youtube na kanale divovic
Jeśli tak to możecie mi je oddać. Mi pieniądze w życiu dałyby szczęście, bo mógłbym je zainwestować odpowiednio we własny rozwój. Nigdy nie ukrywałem, że brak pieniędzy (środków do rozwoju) był przyczyną mojej depresji. Bo jak ktoś ma podane wszystko elegancko na tacy, wraca do domu, cisza, własny pokój, dobra dieta, rodzice dbają o edukację, rozwijanie pasji, wykładając na to pieniądze i zawsze pomogą jak coś się popsuje to
Trzeci dzień przyjmowania leków za mną. Nie ukrywam, że te dni były bardzo ciężkie, organizm źle reagował, były napady lęku, osłabienie fizyczne jak i psychiczne. Dzisiaj też nie jest jakoś super, ale nie czuję się już tak fatalnie. Spodziewam się, że wieczorem może być ciężko, ale akurat wtedy będę przyjmował leki. Nawet w miarę dobrze zregenerował się organizm po wysiłku fizycznym. A myślałem, że nie będzie tak kolorowo. Na pewno pomaga pogoda
Ma ochotę ktoś po prostu porozmawiać? O życiu? O planach? Celach? Marzeniach? Też problemach i walce, z którą codziennie musi mierzyć się? Mogą to być tematy nawet bardziej filozoficzne. Tak po prostu.
Wczoraj rozpocząłem farmakoterapię i dzisiaj czuję się wręcz fatalnie. Mam doła, niskie samopoczucie, nie mam siły na nic. Chce mi się płakać (do tej pory nie miałem aż takich problemów) i widzę swoje życie w czarnych barwach.
Po jakim czasie przyjmowania leków mogę spodziewać się poprawy? Czy te pierwsze kilka dni po rozpoczęciu leczenia są naprawdę takie fatalne? Czuję się źle, bardzo źle. Najchętniej zamknąłbym się, rzucił wszystko w p---u i nie
@theonlytime to może być efekt nocebo. W moim przypadku na drugi dzień po rozpoczęciu wskoczyło natomiast placebo i czułem się o wiele lepiej mimo że leki nie miały prawa jeszcze zadziałać. Wszystko zalezy od tego na czym lecisz ale zazwyczaj trzeba czasu. Miesiąc, dwa
U psychiatry byłem jakiś czas temu. Ale dopiero teraz zacząłem leczenie. I wiecie co? Cieszę się, że to zrobiłem. Odczułem ulgę, że zacząłem.
I nie zamierzam poddawać się przez bandę fałszywych ludzi (w tym w rodzinie), przez którą wpadłem w tę chorobę. Prawdą jest, że kiedyś popełniłem jedną złą decyzję, która miała wpływ na moje życie. Można było ją naprawić, ale nikt mi nie pomógł a byłem za młody, aby coś zrobić.
@ziel0ny: Aby nie było gorzej to psychiatra przepisał mi benzo i pozwolił, żebym przez 2 tygodnie przyjmował codziennie zanim antydepresanty zaczną działać. Tak więc dzisiaj nie czuję się gorzej a nawet ciut lepiej.
Okłamujemy się sami. Ludzie mówią wszystko. To my wybieramy w co uwierzymy. Wyjątkiem są dzieci - zbyt głupiutkie by dokonać wyboru. Przez to najgorsze do usunięcia są programy wgrane w nas za dzieciaka :( Nie dość, że głęboko zakorzenione, to jeszcze często stanowią podstawę dla kolejnych składowych naszej osobowości.
Polecam Wam poczytać przynajmniej Cialdiniego - warto.
@Polkopsky: Ale to nie moje widzimisie. To nie moja wina, że ludzie nie myślą logicznie tylko emocjonalnie. Ludzie myślą przez pryzmat swojej osoby, swoich doświadczeń itd. A żeby kogoś zrozumieć to trzeba zjeść chleb z tego samego pieca. Nic nie poradzę na to, że społeczeństwo ma problem z logicznym myśleniem. Życie to nie bajka. Tutaj działają algorytmy. A czas? Spoko, ale żyjemy w społeczeństwie i nie na wszystko mamy sami
Komentarz usunięty przez autora
Nie planuję takich eksperymentów. Zależy mi na tym spokoju. To dla mnie ważne. Dlatego dla mnie przyjmowanie clonów przez pół roku nie stanowiło problemu. Pozwalały mi normalnie funkcjonować. Ale ja nigdy nie przekroczyłem dawki 2mg.