Mam zdiagnozowaną depresję lękową (chociaż jeszcze nie korzystam z farmakoterapii, ale pewnie lada moment zacznę), ale uświadomiłem sobie, że otaczają mnie w większości kretyni. Ale tutaj nie chodzi nawet stricte o ich iloraz inteligencji. Problem polega na tym, że oni oceniają Ciebie przez pryzmat swojego życia, swoich doświadczeń życiowych czy swojego statusu materialnego bądź możliwości, które zapewnili im rodzice i mają problem z logicznym myśleniem, które jest niezbędne, aby myśleć przyczynowo-skutkowo.
Przyznam szczerze,
Przyznam szczerze,







To prawda, że higieniczny tryb życia, dobra dieta i ruch wspierają terapię. Mam wielu znajomych, których nie stać na dobrą dietę. A czym bardziej na odpowiedni ruch: jogging i słownia.
Przyznam szczerze, że w moim przypadku, gdy mogłem trzymać dobrą dietę i do tego uprawiałem jogging oraz chodziłem na siłownię to pomagało mi. Ogólnie stabilne, rozwojowe życie pomaga. W szczególności świadomość, że nie musisz żyć w lęku w myśl
Kto nie zataja? MI zanim lekarka przepisała psychotropy to wspomniała o wszystkich skutkach ubocznych. Nawet specjalnie przepisała mi lek, który nie obniża libido. Informowała o wszelkich skutkach pozytywnych jak i negatywnych. Nie wiem u kogo byliście. Ponadto kazała jeszcze przeczytać ulotkę i zastanowić się czy chcę przyjmować leki.