@razdwatrzy55: przeczucia co do samego wypowiedzenia nie miałem, ale czasami czułem dziwną atmosferę. Zawsze byłem tu trochę takim wyrzutkiem, więc nawet się jakoś mocno nie zdziwiłem. W sumie to przedostatniego dnia dali.
Chyba za dużo narzekałem na robotę na wypoku, bo odpaliłem jakąś samospełniającą się przepowiednię, czy inne manifestowanie, i zostałem zwolniony. xD (a może ktoś wystalkował ( ͡°͜ʖ͡°))
Ciekawe czy to karma za to, że nie umiem doceniać tego, co mam.
Dobrze, że za sto lat mnie już tu nie będzie i nie będę musiał się już z niczym męczyć, eh.
Eh, kolejna z rzędu pobudka w środku nocy. Nie pamiętam już nawet, kiedy ostatnio spałem chociaż te 6 godzin jednym ciągiem. Jestem cały czas zmęczony i boli głowa.
Nie wiem czy uda mi się dobrze napisać o co mi chodzi, ale...
Mam taką pracę w korpo, gdzie niektóre rzeczy, procesy i pojęcia są dość abstrakcyjne. Nikt nawet nie byłby mi w stanie wszystkiego tego wytłumaczyć tak, żebym wszystko zrozumiał, bo oni sami nie do końca chyba rozumieją skąd się bierze każda rzecz. Bardziej można się skupić na tym, żeby po prostu zrobić zadanie, niż je w pełni zrozumieć. Wykonuję zadania bardziej na
@telegazeciarz: To pomyśl sobie, że są osoby wykorzystujące wzory na objętość kuli, objętość innych figur, a nie wiedzą, że te wzory wzięły się z całek. Po prostu tak jest. Czasami zdarza się, że trzeba wiedzieć skąd się to wzięło, ale to muszą wiedzieć osoby, które to wszystko przygotowały osobom mniej wyedukowanym.
@telegazeciarz: miałam taką pracę, to akurat był urząd, masa ciężkiej, kompletnie nikomu niepotrzebnej roboty. Wypełnianie dokumentów których nikt nie czytał, które trafiały do segregatora a kilka lat później szły na destrukt. Tysiące kwitów, kilogramy papieru.
Skończyłam na zwolnieniu lekarskim od psychiatry i nowej pracy, dla odmiany mającej sens i sprawiającej że ludziom jest realnie lepiej.
Traktuję swoją pracę jak bitwę na wojnie. Niemal każdego dnia mimowolnie wprowadzam się w tryb "walcz albo uciekaj". Nie ufam nikomu. Boję się, że kiedyś ktoś wbije mi przysłowiową kosę w plecy i będę musiał za to ponosić konsekwencję. Boję się, że spotka mnie niesprawiedliwość. Każdy temat, kwestia, cokolwiek, jak jest coś poruszane, to muszę kalkulować pod kątem tego, żeby móc się z tego w razie czego wybronić i żeby nikt nie
Wzięło mnie coś tak nagle z czapy, żeby poczytać jakąś książkę o statkach (nie powieść). W ogóle nie siedzę w temacie, nie interesuję się tym i nie mam żadnej wiedzy. Polecacie jakąś książkę? Szukam czegoś ogólnikowego: żeby było trochę historii, ciekawostek, może nieco technicznych rzeczy itp. Fajnie jakby też były jakieś zdjęcia albo szkice tych statków/okrętów/itd.
Natknąłem się na "Statki. Żagle, stal i niezwykłe historie". Czytał to ktoś może?
Skąd do k---y nędzy ludzie mają tyle sił, żeby codziennie pracować? Już nie mówiąc o ogarnianiu domu, czy o jakichkolwiek innych sprawach. Nigdy tego nie ogarnę, skąd w ludziach tyle ogarnięcia i zapału. Tak jakby mieli jakieś magiczne moce, o których ja nie mam pojęcia.
@telegazeciarz: nie wiem jak to się dzieje Też bym chciał i jeszcze ktoś ma dziecko Kurcze po pracy jeszcze się dzieckiem zajmuje Xd mnie dłuższe czekanie w kolejce w sklepie po robocie niszczy
Chciałbym być dziadkiem albo dzieckiem. Byle nie pracować. Ale wolałbym dziadkiem chyba. Jadłbym ciastka, pił herbatę, jarałbym tyle szlugów, że śmierdziałoby na całej klatce, oglądałbym telewizję i rozwiązywał krzyżówki. Pożyć tak parę lat i do piachu.