Pamiętam jak kiedyś byłem na spacerze z moim psem i trafiłem na spore zbiorowisko psiarzy z psieckami. Wziąłem więc swojego na smycz bo był tam taki jeden kundel co był podejrzany dla mnie. Finalnie miałem rację i ten kundel d-----ł się do mojego i go zaatakował. Nie myślałem zbyt długo i dostał buta. Następnie jego upośledzony właściciel przysrał się do mnie że co ja robię bo przecież on już odwołał psa i

piotrsnow












