Niby człowiek wiedzioł, ale się łudził. Jeszcze tydzień temu tempo i udało się zrobić parę PR-ów na segmentach, czyli jest siła. W wekeend rower i tak nawet szło, choć tak bolały mnie pośladki, że szło się wściec.
A przedwczoraj w lesie już ewidentny spadek siły - na mocny trening nie było szans, tylko rozbieganie. I co ciekawe, zacząłem czuć się lepiej - ale
@tomekkp: Pierwsze parę dni "kac" i ból oczu - wystarczyło dotknąć powieki i naprawdę bolało; co ciekawe otwieram gazeta.pl w sobotę - i czytam o takich samych. I strasznie napieprzały mnie mięśnie pośladków, wściec się szło. I kaszel.
A tak to utrata węchu - ale totalna; miałem słoik z prażonymi jabłkami w lodówce - wącham, nic. Daję synowi do powąchania - "Fuj, tato, zepsute". Sprawdzone na kawie, paście do zębów,
@tomekkp: Nie, robienie testów to jest generalnie dłuższy temat... nie mam wybranego lekarza opieki POZ i okazuje się że nie mogę zrobić testu, bo nikt mnie nie skieruje. A komercyjnie 500 zeta płacić to tak średnio.
@IcyHot: To nawet nie chodzi o to, że wykończy - ale tryb, że szkoły mają funkcjonować "do ostatniego żołnierza", kto to k**wa wymyślił? Taka szkoła nie przejdzie potem na nauczanie zdalne, bo zdalnie i tak nie będzie miał kto uczyć, więc funkcjonuje tylko jako stacjonarny punkt zakażania wirusem.
@stan-tookie-1: Tu nie chodzi o zastępstwa, tylko o zreflektowanie się, że jak masz dziś 5 zakażeń w szkole i natychmiast nie zamkniesz, to za chwilę nikt nie zostanie do nauki, a dodatkowo uczniowie zakażą pewnie kolejne kilkadziesiąt osób
(wymagany angielski, ale są obrazki). Co najmniej 200 tysięcy z tego to covid, pozostałe to przypadki, gdzie ludzie nie chcieli/nie mogli iść do szpitali.
Niby człowiek wiedzioł, ale się łudził... Po tym tygodniu w lesie jak w lesie, błoto wzorowe. Zaliczyłem piękny zjazd na tyłku na zbiegu do bunkrów pod lasem (ale jak są bunkry, to wiadomo - jest zajebiście). A że stwierdziłem, że biegnę od-do i wracam do chaty autobusem, musiało to wyglądać ciekawie (na szczęście autobus jechał prawie pusty).
A tak zbiorczo za ostatnie dwa tygodnie; nawet coś tam się udało pobiegać. Ten tydzien to będzie próba charakteru, bo prognozy wspaniałe.
Ale celem jest dobicie do 100k przewyższenia w tym roku, w sumie wychodzi, że średnio tygodniowo muszę robić 1400 metrów. Sumarycznie - bo samym bieganiem ciężko to ogarnąć, ale póki da się na rowerze, jest
Słuszną linię ma nasza partia. W ciągu tygodnia odsetek pozytywów wzrósł z 10 do prawie 30%. Wg WHO, żeby mieć wirusa pod kontrolą trzeba mieć odsetek pozytywów poniżej 5%.
Dane wyciągnięte z oficjalnie publikowanych przez WSSE Kraków jakby kto pytał.
Zwykle robię to curry z batatem, ale jak jest sezon na dynię, to i z dynia można. Prosty przepis, a smakuje super. Na takich rzeczach bym mógł i wegetarianinem zostać.
@mucher: Wpotylice też zaczęło poruszać gwoździem w mózgu:
Jak silna jest szajba LGBT wśród politycznych elit pokazuje fakt, że ambasadorowie USA i Wenezueli stają w jednym szeregu, byle tylko upomnieć się o przywileje homoseksualistów i uderzyć w polski rząd. Sam ten fakt brzmi groteskowo, ale takich chorych czasów dożyliśmy. Należy się tym przejmować? Niespecjalnie. Ale jednocześnie można chyba oczekiwać od polskiej dyplomacji nieco bardziej zdecydowanej reakcji niż ta, którą zaprezentował
Na banknotach euro widnieją mosty - widma. Innymi słowy mosty te istniały tylko na papierze - po to, żeby żadnemu krajowi nie dawać "forów" w reprezentacji.
Do czasu. Holenderskie miasto Spijkenisse wybudowało te mosty na kanale i przejęło banknoty dla siebie.
Siakieś takie biegania, nie mam serca póki jest ciepło - korzystam z roweru póki jeszcze pogoda. Będę nadrabiać w weekend.
Ale wczoraj wybrałem się do lasu - sucho jak pieprz, do tego zaliczyłem orła na ścieżce - ale profesjonalnie, zrobiłem pad w przód z przewrotem i wstałem - aż żal, że nie było żadnej komisji oceniającej lądowanie.
Izraelski premier w większość wizyt zagranicznych bierze ze sobą...brudne gacie. Pranie w większości rezydencji jest za free, po co ma w domu wodę i proszek marnować? (wymagany angielski) To się nazywa oszczędność!
Dziś był wyjątkowo earthpornowy dzień. Parking na Łysej Polanie rano pusty, po południu pełny, ale wszyscy poszli do Morskiego Oka, a na Słowacji puściutko, nawet licząc jelenia w Białej Wodzie.
@HaczuPikczu: Nam zajęło 8h z postojami - ale samego marszu było jak patrzę 6.5h. Generalnie ta dolina jest dłuuga - samym dnem idzie się chyba z 8-9 km, ale widokowo się bardzo broni, praktycznie cały czas są widoki - w obie strony; jak dla mnie najbardziej widokowa z tatrzańskich dolin. No a na górze to w ogóle - w lewo Łomnica, w prawo Gerlach, ale nawet Orlą fajnie widać; tylko
No może tym razem się nie dupnę. Po piątkowych trzech dychach w górach przegonienie nóg - 2x3 km tempem, nawet siadło po 4:20. Jak na upał i jednak brak świeżości - bierę.
I co ciekawe wczoraj prawie 90 km roweru weszło całkiem nieźle - jeśli tylko nie liczyć niezjedzonego ciastka bo pani totalnie nie ogarniała; 7 minut schodziło na jednego klienta, nie otake polske walczyłem.