A tak trochę hurtem z tygodnia. 2x sanatorium, 1x krematorium.
Sanatorium w lesie było we wtorek (wybieganie) i środę - o, tu już było "sanatorium pod w--------m". 7 x 3 minuty na podbiegu, intensywność jak dla biegu na 5 km, dobry trening i mocno bolał, ostatnie powtórzenia były na mocno miękkich nogach. Zarąbiste jest to, jak podjeżdżam w stronę lasu i w pewnym momencie wyjeżdżam










No i po weekendzie. Wczoraj trochę prędkości, idzie ku lepszemu bo właściwie wszystkie setki wchodzą po 19-20s, jedyny problem - coś cholera takie szybkie bieganie męczy mi stopę.
A dziś z rana znowu szybkie narty z młodzieżą - jezu, ale syf! Dawno nie jeździłem w takiej lipie, 2h i ulotniliśmy się do domu. No a potem w las, 19 km nie było jakieś super przyjemne, ale
tak trzymać