Jest na wykopie taki jeden kolega, który twierdzi, że obniżenie popytu, a w konsekwencji obniżenie produkcji nie wpłynie na bezrobocie, a wyższe bezrobocie nie wywoła kryzysu i nie wpłynie na poziom cen.
Zostawmy już te nieszczęsne nieruchomości, kryzys już powoli zaczyna się rozlewać na całą gospodarkę:
1. https://www.pulshr.pl/zwiazki-zawodowe/henkel-zaczyna-grupowe-zwolnienia-w-polsce,92241.html
2. https://nto.pl/wielki-kryzys-w-branzy-piekarniczej-czy-mamy-zapomniec-o-pysznym-pieczywie-bez-ulepszaczy/ar/c3-16836721
3. https://gwarek.com.pl/pl/12_biznes/37774_prawie-50-osob-moze-stracic-prace-nasza-huta-w-trudnej-sytuacji.html
Zostawmy już te nieszczęsne nieruchomości, kryzys już powoli zaczyna się rozlewać na całą gospodarkę:
1. https://www.pulshr.pl/zwiazki-zawodowe/henkel-zaczyna-grupowe-zwolnienia-w-polsce,92241.html
2. https://nto.pl/wielki-kryzys-w-branzy-piekarniczej-czy-mamy-zapomniec-o-pysznym-pieczywie-bez-ulepszaczy/ar/c3-16836721
3. https://gwarek.com.pl/pl/12_biznes/37774_prawie-50-osob-moze-stracic-prace-nasza-huta-w-trudnej-sytuacji.html






























1. Spada popyt (to już mamy).
2. Spada produkcja (w trakcie i widoczne jest to w wielu branżach).
3. Rośnie bezrobocie.
4. Dopiero teraz jest wpływ na ceny.
Ogólnie to od 2008 to jest takie pudrowanie trupa, a jeszcze może się uda przez kilka lat no i się udawało, bardzo długo się to udawało nawet - prawie 15 lat, a więc ogrom czasu, jednakże teraz już jest ściana.
Nie cieszę