@AnonimoweMirkoWyznania: Dla mnie jesteś naprawdę kimś i to z wielu powodów. Nie dość, że ogarnąłeś, iż masz toksyczna rodzinę, to jeszcze miałeś na tyle siły, żeby się z niej wyrwać pod most, a to niełatwe (trzeba mieć jaja). Przeżyłeś pod mostem i wygrzebałeś się spod niego. Do tego nadal pozostałeś niezwykle ogarniętym człowiekiem (to oceniam po tym, jak składnie opisujesz doświadczenia i odczucia oraz motywacje). Z moich doświadczeń (tak, ja
Wiele osób uważa, że wykrywacz kłamstw działa na zasadzie: "Czy zabił Pan Miachaua B.?" po czym następuje skok na wykresie i już wiadomo, że mamy mordercę. W rzeczywistości jednak nie trzeba zadawać takich pytań. Jakiś czas temu w #poznan na terenie jednostki wojskowej miała miejsce kradzież pił spalinowych. Wśród podejrzanych było 70-kilku żołnierzy. Każdemu z nich pokazali po 4 zdjęcia: jakiegoś dziecka, samochodu, jedzenia i piły spalinowej. U dwóch żołnierzy
@www_h: Ale u mnie zdjęcie piły spalinowej też spowoduje artefakty, wprawdzie nieco mniejsze niż np. zdjęcie kosiarki-traktorka, albo samochodu terenowego w niskiej cenie, ale jednak. Jakby mi pod wariografem pokazali zdjęcia piły, dziecka i jedzenia, to od razu bym siedziała za tę kradzież (-‸ლ)
@MMurzinio: Mnie w tej sprawie wszystko pogrąża. Raz, moje powszechnie znane zamiłowanie do takich narzędzi, a dwa że piły potrzebuję. Do tego byłabym strasznie wkurzona, że sama mogłam ją gwizdnąć i nie dość, że ktoś mnie ubiegł, to jeszcze mnie się podejrzewa. Normalnie wariograf by oszalał xD
@www_h: Nigdy nie miałam wypadku z tymi przedmiotami, tylko bardzo ich pragnę i pożądam. I tak, panie oficerze, gdybym tylko miała odwagę, to kradłabym jak opieńki z łąki sąsiada... ups, tak te opieńki to ja opędzlowałam XD
@www_h: Ba! Sama bym się wysłała na takie badania (to znaczy bym o nie wystąpiła do przełożonego, w końcu to jednostka wojskowa). Jednak byłoby lepiej, gdyby inicjatywa wyszła od Pana. W końcu, kto normalny pożąda i pragnie piły spalinowej, wyżera sąsiadom opieńki i do tego papla o tym gościowi z wariografem? xD Tak, czy siak, gdyby to było w "mojej" jednostce wojskowej, to NIKT nie poszedłby siedzieć za tę piłę.
@www_h: A tak całkiem poważnie, to uważam, iż wariograf to świetne urządzenie, szczególnie, jeśli jest w rekach specjalisty. Myślę, ze doskonale się sprawdza w badaniu poważnych pracowników służb, czy banków. Może też pomóc w selekcji podejrzanych o niektóre przestępstwa. Niestety, w przypadku różnych psycholi, popaprańców i krętaczy o inteligencji większej niż rozmiar buta zawodzi. Dlatego, ku mojemu rozżaleniu, do dziś wielu sprawców morderstw nie posadzono za kratkami, pomimo iż byli
@www_h: Zgoda, ze urządzenie to tylko wskazówka, a najważniejsze jest, kto te wskazówki interpretuje. Wychodzę z założenia, że osoby obsługujący wariografy są inteligentne i doświadczone. W przeciwnym razie badanie wariografem stanowiłoby zagrożenie dla uczciwych ludzi. Jak sam Pan pisze, interpretujący mają olbrzymie wątpliwości i muszą je mieć, żeby nie skrzywdzić niewinnego. To słabość badania, choć konieczna i nieunikniona. Ja zwracam uwagę na jeszcze coś innego, a mianowicie na fakt, że
@ewolucja_myszowatych: Bardzo ciekawy wykład, Dzięki :) Rzeczywiście wygląda na to, że algorytm np czytania cech osobowości z twarzy może znacznie bardziej pomóc w wykryciu przestępcy, niż poligraf. Oczywiście w legendy o oszukiwaniu poligrafów nie wierzę, ale jego ominięcie, to już inna rzecz. Widziałeś moją inscenizację na temat tego, jak można ominąć poligraf i sprawić, żeby obsługujący go odstąpił od wydania opinii. Oczywiście, gdyby chodziło o prawdziwe przestępstwo, zapewne postarałabym się
@ewolucja_myszowatych: Przepraszam za błąd. Oczywiście pisałam komentarz o introwertykach, ale myślami byłam przy tym, jak zachowałby się otwarty ekstrawertyk. Taki ktoś pewnie w ogóle by się nie tłumaczył, bo uznałby, że skoro nie ma sobie nic do zarzucenia, to nie ma potrzeby, albo skoro ukradł, to nie należy nic mówić, bo zaraz poznają, że kłamie. Ale jak się zorientowałam, to już nie mogłam edytować (╯︵╰,)
@www_h: W sumie badanie poligrafem to zbieranie wielu danych jednocześnie, tyle, że są to dane z bardzo konkretnego wycinka reakcji ludzkiego organizmu. Gdyby to skombinować z wynikami badania twarzy, przeglądarki itd. to kto wie, czy by się jakiś dajmy na to seryjny morderca prześlizgnął przez takie sitko? Niby to zawsze było robione, bo przecież przy poważnych śledztwach zaprzęgano opinie specjalistów z różnych dziedzin. Tyle, że jednak każdy z osobna miał
#dolinablotnicy Dzisiejszej nocy spokojny sen mieszkańców naszego przysiółka zburzyły bitewne odgłosy. Łasica walczyła dzielnie, niestety nawet najtwardszy wojownik nie poradzi przeciw moim czterem kotom. Legła wiec martwa wojowniczka na marach przy jabłonce. Przed chwilą na łące obok mojej chaty wylądowały cztery żurawie. Kroczą dumnie i nawołują donośnie. Walkirie przybyły po duszę dzielnego wojownika.
@Dzieban: Cieszę się :) Tylko stary kruk jest niezadowolony. Z najwyższej sosny obserwuje całą sytuację i raz po raz gdera półgłosem. Mimo wszystko z szacunkiem czeka na swoją kolej. Kiedy żurawie odlecą z duszą, on zabierze ciało.
@ewolucja_myszowatych: Ja rzeczywiście należę do grupy tych yapiszonów, którzy rzucili wszystko i wyjechali "w Bieszczady", ale myślę, że wcale niekoniecznie trzeba uciekać z miasta, żeby sobie otworzyć w głowie portal do innego wymiaru. Miasta też mają specyficzne klimaty, które potrafią natchnąć. Od kiedy pamiętam, uciekałam od mojej wstrętnej rzeczywistości poprzez nakładanie na nią filtrów z klimatem filmów lub książek najbardziej odpowiadających danemu miejscu albo sytuacji. Dawno temu mieszkałam w Łodzi.
#dolinablotnicy W naszych okolicach jesienne mgły to czas wampirzych łowów. W martwe, mgliste noce zazwyczaj trudno mi zasnąć, więc wyszłam na ganek i obserwowałam, jak kłęby mgły przesuwają się po podjeździe. Słuchałam szeptu liści spadających ze starej lipy. Zielonkawa poświata za lasem oznaczała, że mój najbliższy sąsiad też nie śpi. Cienie drzew tańczyły w powietrzu. W takie noce zawsze jest głucho, mrocznie, tajemniczo i bardzo wiktoriańsko. Szur szur szur. Coś ciężko sunęło tuż
@ewolucja_myszowatych: #dolinablotnicy Plusy nieważne. Po prostu mi się przydarzają takie rzeczy i muszę się gdzieś z tym uzewnętrznić. Inaczej siedzą we mnie jakieś takie nikomu nieopowiedziane Bo w pracy nie opowiem, no bo nie ma z kim gadać. Rodzina posłucha i albo (od strony męża) uzna, że "Po co to tak po nocy łazić?", "Wampiry to wymysły nikomu niepotrzebne" (ani się tego nie da uwędzić, ani toto wydoić),
Buddyzm to zwykła filozofia xD. Buddyzm to wynaturzenie uczuć i emocji człowieka, odczłowieczenie go. Zabicie wszystkiego co piękne i na czym mu zależy. Ma niczego nie odczuwać, za niczym nie tęsknić, niczego nie pragnąć. Wtedy będzie szczęśliwy i niewzruszony jak kamień. Tylko nie wiem po co żyć wtedy.
@sylwester-stallone: Buddyzm to chłoniecie wszystkiego wkoło Ciebie wszystkimi zmysłami bez oceniania i wartościowania. Jakbyś obserwował przelatujące obłoki, jednocześnie słyszał pisk myszy na łące i skradanie się kota i krzyk ptaka i szubki puls przestraszonego psa i bicie Twojego serca i własne myśli i szelest liści. Filozofia filozofią. Praktyka sprawia, że przepełnia Cię życie. Całe życie, które jest w Tobie i wokół Ciebie. #buddyzm #przemyslenia #filozofia
@sylwester-stallone: Otwarte drzwi nie są takie złe. Tyle samo złego przez nie wchodzi, ile wychodzi. Przylezie coś, postoi w środku i jak nie znajdzie pokarmu w postaci ocen i wartościowań, tylko czyste życie, w którym nie może zamieszać to sobie pójdzie. Jeśli jednak brak przejmowania się ocenami i luz na temat wartości to jest dla Ciebie wyznacznik czystego zła, to uciekaj od buddyzmu jak najdalej. Mówię poważnie. Buddyzm nie jest
@sylwester-stallone: Buddyzm to droga życia, a nie sekta i nie ma nic wspólnego ze zrzekaniem się odpowiedzialności za bliskich. Niewielu buddystów odchodzi do samotni. Wielu ma rodziny, ubiera dzieci ciepło i dba, żeby się nie spociły, a jak wyżyna się ząbek, to płaczą razem z nimi i podają leki na gorączkę. Buddyści zabierają swoje psy do weterynarzy i opiekują się chorymi. Płaczą razem z bliskimi i razem z nimi się
@sylwester-stallone: Buddyzm jest dobry dla ludzi zbytnio przejmujących się kosnsekwencjami i zahukanych stresem "co to będzie?". Jest wybawieniem dla tych, którzy czują, że świat wymyka im się z rąk. Takim daje prawdziwą ulgę. Jeśli żyjesz pełnią życia, z poczuciem, że świat masz w swoich rękach, jeśli czujesz się wtedy spełniony i szczęśliwy, to co Ci więcej trzeba? Życzę Ci dobrego życia :)
@KlejnotyNilu: Ole Nydahl- lama na motocyklu xD Ja niezbyt lubię kult Lamy Olego, I nie wszystkich buddystów zachwyca to jego ruchanie. Ole jest trochę celebrytą, trochę guru. Zakochane w nim fanki zrobiłyby dla niego wszystko. Trudno się połapać, czy to jeszcze buddyści, czy już wyznawcy Lamy Nydahla. Trąci to efekciarstwem i sekciarstwem. Oczywiście trudno przecenić jego wkład w oswajanie buddyzmu na zachodzie. Ja wolę czyste nauki Buddy Siakjamuniego. W nich
@Brzytwa_Ockhama: Ojtam, zaraz przeciwieństwo. Budda nie jest Bogiem, to całe przeciwieństwo. Reszta, co do zasady jest podobna, bo czym różni się złączenie dusz z Bogiem Chrześcijan od przerwania koła bytów? Tak samo jest prośba istot o o ulgę w cierpieniu. Tak samo jest samopoświęcająca się odpowiedź Nauczyciela na cierpienie. Ta sama miłość i oddanie się cierpiącym uczniom. Tak samo wyzwolenie czekające na końcu drogi. To samo odpuszczenie grzechów. Każda z
@kubako: Temat rzeka. Oczywiście, że jak wchodzić w szczegóły, to różnice się piętrzą. Ja zawsze wolę szukac podobieństw. Miałam szczęście poznać katolickich księży i zakonników, którzy tłumaczyli Boga tak, jak lamowie tłumaczą nauki Buddy. W ich rękach nauki Jezusa Chrystusa naprawdę nie różnią się wiele od nauk Buddy. To po prostu dwie różne drogi do tego samego punktu. Jedna asfaltowa, a druga brukowana. Niby różnice zasadnicze: po brukowanej na rolkach
"przecież możesz po prostu zejść z tego ronda i... stopić się z otoczeniem"
Katolicy chcą po śmierci trafić do raju, gdzie połączą się z Bogiem aby trwać bez końca w Jego świetle. Trochę jak Nirvana. Inna sprawa, że im zależy na zmartwychwstaniu. Nie rozumiem, na co od nowa przeżywać ten sam koszmar ponownego życia i do tego wiecznie, ale może wtedy oni będą ciągle przy Bogu i to już
@KlejnotyNilu: Jeśli kogoś inspirują nauki Olego, to jest to dobre. Jeśli wystarczy Budda, to jest to równie dobre. Ważne, by medytacja przychodziła łatwo :) Ja na przykład lubię Seung Sahn'a. To taki Koreańczyk, który "strząsa popiół na Buddę" ;)
Żurawie zbierają się do odlotu. Krążą nad chałupą i tak tęsknie krzyczą, jakby się żegnały z okolicą. Ktoś mi kiedyś mówił, że one tak zbierają dusze ludzi zmarłych w tym roku, żeby je odprowadzić w zaświaty.
@sfOwl: Sowy same są jak duchy. Kilka osób siedzi w nocy na tarasie i tylko jedna, dwie zobaczą przelatującą sowę. Reszta w sowę nie uwierzy ("Co? Jaka sowa? Przywidziało ci się").
@Jaracz_Joint: Nietoperza trudno nie zobaczyć, bo się ugania dookoła za ćmami. Sowy są jak Northrop B-2 Spirit . Żadnego dźwięku i nawet powietrze nie zadrży. Nawet jak krążą nad ofiarą, to ona o tym nic nie wie.
@krnabrny_brodacz: W każdym kawałek od miasta :) Żurawie ostatnio coraz śmielej zasiedlają zaludnione tereny rolnicze. U mnie łażą sobie pod płotem i nawet psy i samochody mają w nosie. To samo jest z orłami. Łazi toto po łące, jakby w ogóle nie wiedziało, że jest gatunkiem chronionym i zjada inne chronione gatunki (np zaskrońce wyżera). A potem wzbija się ciężko i zachwyca majestatyczną pewnością siebie. Taki król łąki.
Do tego o skowyt duszy przyprawia mnie rykowisko. Jeleni u nas jak na lekarstwo, a tu rok w rok przyłazi taki jeden i tak cierpiętniczo ryczy w ciemnościach, że aż z człowieka życie wyciska. Łka słowiańska dusza, a ten ryczy z samotności.
Piszę i ryczę. Żurawie kołują majestatycznie nad polami i żegnają okolicę głośnym "trrakuttau!". Nie wiem, czemu tak mnie to zawsze rozkleja. Przecież wiem, że wiosną usłyszę ich powitalny krzyk. Może dlatego, że rodzi się we mnie wątpliwość, czy dożyję wiosny? Ale rodzi się też dobry powód, by jej dożyć :)
@Majku_: Moja rodzina żyła zawsze jedną nogą w wielkim mieście, a drugą w głębokim lesie (połowa uciekła w głuszę, a druga została w miejskiej dżungli). Wakacje i ferie spędzałam więc samotnie plątając się po lasach (kiedyś się tak nie bano o dzieci). Kiedyś zbierałam jagody na leśnej polanie i nad samą głową przeleciał mi orzeł. Stałam tak z zapartym tchem wpatrzona w tego giganta, czułam szum powietrza w jego skrzydłach.
@klokupk: Może zwykłe sowy, sówki i sóweczki nie przepowiadają śmierci? Jednak, gdy zbliża się śmierć, wtedy przychodzi banshee i przybiera postać sowy. Kto wie, jak jest naprawdę z takimi sowami-nie sowami?
No nie mogę. Zaczynam podejrzewać, że ta jesień uparła się, żeby mi wyrwać serce. Teraz w kościółku we wsi zaczęła się msza. Wilgotne powietrze roznosi po wzgórzach dźwięk dzwonu i pieśń młodej zakonnicy. To jest jak kołysanka nad łóżkiem konającego. Wezwanie na tamten świat.
@adrian0698: W punkt w krótkich, żołnierskich słowach xD Chyba wyciągnę z piwnicy bimber. Będę pić, szlochać i śpiewać dumki. Aż przyłączy się samotny jeleń i zawyją dzikie psy. Połączymy nasze słowiańskie dusze w jednym skowycie.
@Bociek01: Trudno powiedzieć. Jak tak lecą, to budzą się w człowieku myśli, które wymykają się szkiełkom mędrców. I aż chce się wierzyć w cuda i baśnie. Aż gołym okiem widać ósmy kolor tęczy :)
@ewolucja_myszowatych: Bardzo dziękuję za uznanie :) Niestety solidne pisanie wymaga czasu, a jak pracujesz na etacie, a do tego czasem musisz posprzątać, wyprać, ugotować i w piecu sobie napalić, to ci z pisania wyjdzie niespójny gniot na siłę, a nie porządna literatura. Pisarz powinien mieć żonę, a najlepiej gosposię i do tego siedzieć na bezrobociu (albo żyć z pisania). Żeby się zdać na bezrobocie, musiałabym opracować strategię zarabiania na pisaniu,
No dobrze, sprawdźmy, czy działa #dolinablotnicy To jest nazwa miejsca stanowiącego centralny punkt uniwersum moich opowiadań, które wyglądem nie różni od miejsca, w którym żyję. Kiedyś naprawdę nie wytrzymam, poskładam to do kupy i postaram się o wydawcę ;P
@irytacjaniebosklonu: Spokojnie, też jestem różowa, ale stara więc umiem magię. Magia jest łatwa. Otóż: Idziesz do tej białej skrzynki, co ją masz w przedpokoju, otwierasz drzwiczki i patrzysz, który psztyczek jest w pozycji do dołu. Naciskasz go w górę. I już. Jeśli znowu trzaśnie i zgaśnie, to odłącz to urządzenie, którym akurat robiłaś w kuchni (czajnik, albo maszynkę do mięsa) i powtórz operację z psztyczkiem. Ja już w magii mam
@irytacjaniebosklonu: Pani to powie mojej koleżance z pracy (lvl 30), gdy jej zniknie pasek narzędzi w WORDzie :P Ona jest święcie przekonana, że to czarna magia i demony.
@Sniezkaberka: Obracania nauczyłam się na potrzeby mojej poprzedniej pracy. Tam były same takie "kobiece" typy. Np jedna włączyła komputer, a tam monitor czarny, więc krzyk i gromy na sprzęt aż iskrzą. Wtedy wkraczam ja cała na biało, włączam monitor guziczkiem i szybko obracam pulpit. Oświadczałym, że komputer wprawdzie dał się jakość uruchomić, ale najprawdopodobniej złapał jakiegoś strasznego wirusa. Wołamy firmowego informatyka. Facet przybywał, kiwa głową zatroskany i każe się paniusi
@Sniezkaberka: A ja mam jakoś odwrotnie. Sama jestem stara baba i z koleżankami 40+ i 50+, w wyniku nader licznych ostatnio popisów młodszych koleżanek doszłyśmy do wniosku, że jak nas zabraknie, to nastaną wieki ciemne, bo toto nawet korków nie będzie umiało sobie włączyć (nie mówię już o tych wkręcanych). Będą sobie przyświecać instagramem, aż bateria nie padnie, a potem umrą z głodu i zimna. Mężczyźni im nie pomogą, bo
@dajmiereparacjemamchorynarod: Ja też mam podobny argument. Jak jem białko zwierzęce, to szybciej mi się goją rany. Wiem,jak bolą wlewy z potasu i jak szkodliwe są zastrzyki z żelaza, kiedy człowiek jest po operacji, a akurat przechodzi fazę wegetariańską (jak ja jeszcze kilka lat temu). I do tego wiem, jak głośno i dosadnie lekarze w szpitalach opitalają za niejedzenie mięsa przed operacjami i po nich. Ale on nasze argumenty i tak
@Stulejusz_Wielki: Mydło się za bardzo pieni, żeby go używać w pralce. Jak użyjesz go odpowiednio dużo, to ci wylezie z pralki na łazienkę, a nawet poza nią :P
Masz talent ( ͡°͜ʖ͡°) Na halloween zrób takie w kształcie maski z "Krzyku" :D
Jadwiga
Prostująca się wyniośle lady Ramkin była widokiem niezapomnianym - choć pewnie można by próbować. Przypominała odwrotny dryf kontynentalny - rozmaite wyspy i subkontynenty skupiały się razem, formując jedną masywną, gniewną protokobietę. T.Pratchett
#depresja