Miał do wszystkiego dryg, szef ekipy mówił na niego: złota rączka, kumple: równy gościu, sąsiedzi: grzeczny chłopiec, zawsze się kłaniał.
To jest już jakaś tradycja czy co? Może powinni wszystkich takich którzy grzeczni są i dzień dobry mówią prewencyjnie zamykać?
Czy ktokolwiek trafił na artykuł, który mówił coś w tym stylu?
Nic nie umiał, szef ekipy mówił na niego: leń i malwersant, kumple: agresor i pijak, sąsiedzi: bandyta, zawsze z nożem po




















źródło: comment_1641978667dCNYV69HXff1vZMA2Tpu0d.jpg
Pobierz