Niedziela. Dla większości to ostatni dzień wolności przed smutnym powrotem do tyrki, ale dla mnie? Dzień jak każdy inny – spokojny, dostatni, bez trosk.
Na zewnątrz zero stopni, szron pokrył drzewa w ogrodzie, ale mnie to nie dotyczy. Siedzę w salonie, otulony ciepłem kominka, w ręku kieliszek brunello di montalcino (nie jakieś tam tanie supermarketowe wino, co kupujecie na promocji za 19,99), w tle spokojnie sączy się klasyczny jazz z gramofonu. Idealny klimat,
Na zewnątrz zero stopni, szron pokrył drzewa w ogrodzie, ale mnie to nie dotyczy. Siedzę w salonie, otulony ciepłem kominka, w ręku kieliszek brunello di montalcino (nie jakieś tam tanie supermarketowe wino, co kupujecie na promocji za 19,99), w tle spokojnie sączy się klasyczny jazz z gramofonu. Idealny klimat,












źródło: image
Pobierz