Wpis, który mnie do żywego poruszył: księżniczka, która myślała, że hostessy to ładnie pachną i świetnie wyglądają, ale robota to zajęcie dla innych. - pod wpisem wybuchła wojna płci, festiwal s----------a, "jakby nie była kobietą, jakby to był facet"... Kurde, Mirki, zgubiliście clue, chodzi o odpowiedzialność w biznesie. Odpowiedź OP zainspirowała mnie do wyjaśnienia kilku prostych prawd. Przeklejam komentarz: "Ja pierdzielę, zagotowałem się. Pracuję w agencji, sam jestem koordynatorem hostess i jakby
A dlaczego wlasciwie napisales to w nowym wpisie, a nie pod tamtym watkiem?
@giocarte: Po czasie, ale dla wyjaśnienia: OP tamtego posta skomentował mój komentarz, dodany po 20 godzinach, że "szkoda, że nie pojawił się na początku" - chciałem dać mojej opinii szanse na dyskusję. Ot, tyle.
Wiecie co do mnie dotarło? Gdy opadnie kurz po tym zamachu i usłyszymy jak bardzo lekarze się starali i ile rzeczy użyli to zobaczymy jaka jest różnica między politykiem i szarym człowiekiem. Dla każdego z Nas zabrakło by krwi, sprzętu czy ściągania specjalistów z okolic. Boli mnie fakt takiej bylejakości życia/usług (nie umiem znaleźć słowa) dla zwykłych ludzi. To jest wielka tragedia, ale ze względu na wiele dramatów jak los zamachowca, organizacja
Urodzona zgodnie z nickiem w 2000 roku czyli #gimbynieznajo większości wspaniałości lat 80 i 90. Niestety nie wiem co to komuna i nie wiem co to #bieda.
fraza taka skreśla wszystkich kandydatów bo nikt deugi raz nie zada tego samego pytania a o cv zapomnij.
@suqmadiq2ama: Fraza "jaka kasa" jest dla mnie oczywistym wyznacznikiem tego, że kandydat nie jest w stanie choćby na moment zachować pozorów profesjonalizmu, choćby pod rekrutera sklecić zdanie z podmiotem i orzeczeniem "Czy mógłbym dowiedzieć się, na jakie mogę liczyć wynagrodzenie?", zamiast tego rzucając Gimbish'em "Jaka kasa?". Ja też znam Gimbish, pomimo przekroczonej
- Znajomy ksiądz