Ciągle czytam na Mirko płacze jak to niemożliwym jest obecnie dla młodych kupno mieszkania. Ale zawsze było trudno, a mimo to jakoś dawało się radę. Jestem z pokolenia lat 80 i końcówka lat 90 to dopiero był hard core dla młodych ludzi, a jakoś ja i moi rówieśnicy zdążyliśmy się dorobić nieruchomości, niejednokrotnie więcej niż jednej. Chyba po prostu byliśmy przyzwyczajeni do tego że ma być trudno i ciężko. Mój przykład: zaraz
kiszczak












































