@archubuntu: tym bardziej powinniśmy zaniechać prokreacji skoro tak cięzko oszacować ile jest szczęscia czy cierpienia Jeżeli decydujesz się zaryzykować czyimś życiem, powinieneś już mieć tę "grę" rozkminioną
Bo decydujesz o losie drugiego człowieka który nie może wyrazić na to zgody a robisz to żeby dać mu coś... czego on nigdy nie potrzebował ani o to nie prosił. xD Gdzie "przegrana" w tej loterii oznacza tragedie i nie jest niczym
Wy nie chcecie tylko eliminować zła, tylko postulujecie dążenie do świata, którego kategorie dobra i zła nie dotyczą i nazywacie to "dobrem"
Who cares jak dobra nie będzie bo nie będzie ludzi? Nie bedzie nikogo kto by się tym przejmował. "dobro" jest benefitem dla ludzi już żyjących, ci nieistniejących go nie potrzebują więc nie ma co
Najwyraźniej więcej osób niż Ci się wydaje, biorąc pod uwagę, że osób o intuicji antynatalistycznej jest znacznie miej.
Pewnie tak, szczególnie jak dobrze to opiszesz bo np. to że na marsie nie ma dobra (ludzi) nikt z tego powodu nie płacze. Ale też reakcje emocjonalną trzeba oddzielić, dla mnie pusta ziemia też może wywoływać smutek ale jednocześnie wiem, że to dobra
Bardzo ciekawe. Komu powinienem się z tego tłumaczyć. Wobec kogo jestem w ten sposób etycznie zobowiązany? Kim jest ten ktoś, komu powinienem się spowiadać się z tego grzechu i które bóstwo uznaje to za grzech
O jezu to ty jesteś tym typem osoby co potrzebuje dziadka w niebie który mu powie co ma robić XD Boga oczywiście nie ma, więc nie czeka na cb po śmierci żadna "kara" za
@garrincha94: trzeba zaierdalać, np do toalety, do kuchni, do sklepu, wynieść śmieci, zmywać naczynia, posprzątać, iść do lekarza, tak można wymieniać, cały czas w ruchu, przecież chodzenie do pracy do jedna wielka "zaierdolka" żeby zaspokoić potrzeby, właściwie wszystko co robisz wynika z jakiejś potrzeby którą masz (a nie zaspokojenie jej wiąże się z cierpieniem).
I ja rozumiem, że ty napiszesz "ale ja się godzę z tym", problem jest taki, że
@garrincha94: znaczy wiesz, zmuszenie kogoś do niewolniczej pracy jest dosyć poważne jak dla mnie to dobry argument, z jednej strony rozumiem, że dla cb zaspokojenie potrzeb typu toaleta, brzmi błaho, ale jak powtórzysz to x milion i dodasz milion innych potrzeb to wydaje się dosyć sporo szczególnie, że nie da się od nich uwolnić. Zresztą, jak walne cie w łeb i boli cie głowa to to jest niemoralne, ale jak
elikatnie mówiąc "niewolnicza" praca wydaje mi się określeniem niezbyt odpowiednim.
jak to jest nieodpowiednie jak dziecko musi zaspokajać potrzeby pod groźbą cierpienia, "umowe" podpisali jego rodzice bez jego zgody. Piszesz o zmianie pracy xd ja nie mam problemu z konkretną pracą tylko z tym, że musze zaspokajać potrzeby a w konsekwencji iść do pracy, nie da się od tego uwolnić ergo jest to
No nie. Jakby drugi człowiek mógł cię zmusić do czegoś to wtedy by to było niewolnicze, nie gdy życie cię do tego zmusza. To jest różnica jednak.
Aha xD czyli jednak rodzice są usprawiedliwieni *zanotowałem Ciekaw jestem czy w "eksperymencie myślowym" w stylu: co gdyby rodzice wiedzieli, że ich dziecko będzie miało potrzeby których NIE da się zaspokoić i skutkują one cierpieniem" wtedy też byliby usprawiedliwieni bo... to nie oni je
Czyli jak dobrze rozumiem piszesz o warunkach, jak dzieci za swoją pracę dostają duże "wynagrodzenie" to wtedy podpisanie za nich umowy (bez ich zgody) jest ok. Co dalej brzmi dziwnie bo te dzieci "wynagrodzenia" (szczęścia) nie
Prawda której antynataliści boja się tak bardzo jest taka że ludzie generalnie lubią zyć. Na tym w zasadzie można by zakończyć dyskusję. Co do kwestii uzyskania zgody problem jest taki że nie ma za bardzo jak tego zrobić a skoro wiemy że prawdopodobnie tej przyszłej odobie będzie się podobać to dlaczego nie? Nieprzytomnej osoby też nie należy reanimować bo niewiadomo czy przypadkiem nie wyraża na to zgody? xD Do tego cierpienia na
Jak większość ujdzie z życiem wcale nie oznacza, że coś jest dobre, np. lekarz który zgwałcił jedną pacjętkę zasługuje na więzienie i zakaz wykonywania zawodu, pomimo że pomógł niezliczonej ilości ludzi. Jeżeli np przeprowadzasz operacje w której 25% pacjentów umiera... musisz mieć dosyć dobre wytłumaczenie czemu je robisz (oczywiście robisz to bez zgody pacjenta), tylko że w przypadku prokreacji nic cie do
@galek: dlatego ludzi sie nie bierze w pelni na poważnie bo zamiast odpowiedzieć co czują to porównują się z innymi, jak wychodzi im "jestem uprzywilejowany" --> powinienem być szczęśliwy---> odpowiedzą "jestem szczęśliwy!". xD
zła analogią z tym gwałcącym lekarzem bo on świadomie robi coś złego a my tu mówimy o czynnikach losowych.
Nwm czy rozumiesz ale te "czynniki losowe" to nie jest coś co "być może" wystąpi tylko coś co występuje od dawna i to jest fakt. Jak zagrasz na loterii 8 miliardów razy to uwierz mi, nie ma opcji żeby 8 miliardów razy z rzędu wypadła ci reszka.
doświadczanie przyjemności jest lepsze niż nieświadomość
xd żeby wykazać, że lepsza jest przyjemność musisz jakoś "stworzyć" osobę... dlatego piszesz o jakiejś "nieświadomości" zamiast po prostu nieistnienie.
Nie rozumiem, jak nieistniejesz brak szczęścia to nic złego, jak istniejesz szczęście to coś dobrego. Tak, jak istniejesz lepiej jak jesteś szczęśliwy niż nie ;p Ale to wcale nie oznacza, że czymś dobrym jest tworzyć ludzi... tak samo jak tabletka przeciwbólowa jest dobra kiedy masz złamaną rękę ale łamanie rąk po to żeby dać komuś
@archubuntu: rozumiem o co ci chodzi ale to nie zmienia faktu, że (4) nie jest niczym złym. Nawet jeżeli chcesz argumentować, że istnienie (szczęście) jest lepszym scenariuszem to dalej ew. "krzywda" jaka powstaje kiedy tej osoby nie stworzysz jest pomijalna więc dalej zapobieganie cierpieniu jest ważniejsze. Dodatkowo, pytanie czy godzisz się z konsekwencjami takiego poglądu np. czy jak ktoś ma warunki ale nie chce dzieci, czy to jest coś złego
jeśli dziecko nie ma prawa do samostanowienia do 18 roku życia, to dość intuicyjnym jest nie oczekiwanie od niego samostanowienia również przed narodzeniem.
Tylko, ze ty nie rozmawiasz teraz z dziećmi a z osobami dorosłymi które oceniają twoje zachowanie. To, że jesteś dorosły nie oznacza że możesz bić dziecko i ci wolno to robić bo do 18 roku życia masz nad nim władze.
Dlatego ta decyzja jak i wiele innych w następnych latach, nie należy do dziecka, tylko do rodzica
sory ale napisałeś to w taki sposób jakby fakt, że ty jesteś dorosły z automatu usprawiedliwiał twoje decyzje w stosunku do dziecka a tak nie jest bo nie rozmawiasz teraz z dzieckiem a z osobą dorosłą która może ocenić to czy twoje decyzje są
zabawnie to brzmi jak mówisz "dla własnego widzimisie" a potem "chce". Właśnie o to chodzi, że ty coś chcesz, dziecko tego nie chce ani nie potrzebuje.
@K_R_S: ale to dalej wychodzi to samo: "nie podejmuje ryzyka dla własnej przyjemności" po czym mówisz "chcę". Zresztą, to tylko takie gadanie, tak naprawdę to nie ma na świecie ani jednej osoby która nie chciała dzieci ale zrobiła je... dla nich samych (dla dzieci). Nigdy nie słyszałem żeby ktokolwiek powiedział do partnera "wiesz, wiem, że obydwoje nie chcemy dzieci i nie mamy warunków ale powinniśmy je mieć, żeby im dać
@K_R_S: Bo nie ma takiej potrzeby a pieniądze jakimi grasz nie należą do ciebie. + szczęście dla nieistniejącego dziecka nie jest żadnym benefitem, ono ma w nie w------e. ;)
Gdzie ryzyko w innych sytuacjach np. jazda samochodem, musimy podejmować bo inaczej czekają nas negatywne konsekwencje (co samo w sobie jest kolejnym argumentem za antynatalizmem, sprowadzasz dziecko na świat w którym żeby ominąć jedne negatywne konsekwencje musi zaakceptować inne)
jeśli tak postawić sprawę to tej hipotetycznej osobie nie dzieje się też nic dobrego bo w ogóle nic się nie dzieje nie ma kto odczuwać ani cierpienia ani przyjemności
Tak i tu właśnie z pomocą przychodzi porównanie scenariuszy. ( ͡°
wolałbym życie gdzie są przygody i przyjemność niż "święty spokój"
I to jest ok, ja nie mam z tym problemu, że ty akceptujesz warunki i zgadzasz się na cierpienie, problem mam w momencie kiedy zamierzasz wrzucić w ten świat nową osobę bez jej zgody i "zaakceptować" warunki za
@mojaprawdajestmojsza: zanim płod wykształci jakąkolwiek świadomość nie ma z tym problemu, zresztą aborcja to już co innego, każdy może inaczej na to patrzeć ale jest jeden prosty sposób żeby całkowicie ominąc ten problem... nie robić dziecka w pierwszej kolejnosci ( ͡°͜ʖ͡°)
W argumentach natalistów często pojawia się kwestia wyższego procentu osób które deklarują że są szczęśliwe niz te które deklarują że są nieszczęśliwe.
Mam wiele uwag odnośnie badania poziomu szczęścia:
1.Szczęście nie jest definiowalne 2. Ludzie raczej wola myśleć pozytywnie i mowic że są szczęśliwe nawet jak jest inaczej
@galek: Mnie to dziwi czemu ludzie postrzegają takie wyniki jak np 75% szczęśliwych, 25% nieszczęśliwych jako coś dobrego... 25% na nieszczęśliwe życie xd Jeszcze jakby to było coś błahego to rozumiem ale no... chyba nie ma nic bardziej przykrego niż nieszczęśliwe życie.
@garrincha94: ale gdzie ty masz problem? że ty mówisz: "ludzie uważają ryzyko za małe" a galek zrozumiał: "garrincha uważa ryzyko za małe", dobrze rozumiem? O taki mały szczegół sie przyczepiłeś że nwm a i tak dobrze wiemy, że TY też uważasz ryzyko za małe.
@garrincha94: ale to jest whatever jaki procent sobie ustalisz, nawet jakby to było 1% na tragiczne życie to i tak za dużo i w pełni można by temu zapobiec bez żadnej straty czy krzywdy (bo jak nie urodzisz szczęśliwego dziecka... nic się nie stanie).
Oczywiście na statystyke 75% szczęsliwych- 25% nie, różnie można patrzeć, w tych 25% może tylko część z nich ma bardzo tragiczne życie ale nie zmienia to
Okej możemy przestać się rozmnażać i wyeliminujemy cierpienie tu na ziemi dla ludzi ale co z innymi czującymi istotami? Co jeżeli gdzieś tam w kosmosie też istnieje życie? Skąd mamy pewność że ten koszmar znowu się nie powtórzy? Czy nie mamy moralnego obowiązku najpierw zniszczyć wszechświat tworzący nowe istoty bez uzyskania ich zgody?
Może coś przegapiłem ale czy pojawiły się na tym tagu argumenty natalistów że warto sprowadzać dzieci na ten świat pomimo faktu że będą skazane na miedzy innymi
Ten cały antyanalizm to taka redukcja dysonansu poznawczego skrajnych nieudaczników
No nwm, dla mnie to dziwne. Wrzucasz kogoś kto nie umie pływać do basenu a jak utonie to wine zrzucasz na niego... tylko że on nigdy nie chciał być wrzucony, zrobiłeś to ty, bez jego zgody ani takiej potrzeby chcąc dać mu "radość" z pływania której nigdy nie potrzebował.
@zonecom: Żaden rodzic nie jest w stanie zagwarantować dziecku szczęścia. Zawsze coś może się stać, czy to choroba, wypadek, czy chociażby jakaś osoba w szkole/pracy która skrzywdzi twoje dziecko które potem przez lata będzie musiało leczyć się z traumy.
Wiem, że odpowiesz coś w stylu "ryzyko jest wszędzie! Z domu też nie wychodzisz bo boisz się wypadku!?" Po pierwsze, w przypadku dziecka to ty decydujesz o zagraniu na loterii JEGO
Dokładnie tak samo jak wzięcie dziecka na spacer jest ryzykowaniem jego życiem no bo może przejechać was samochód.
Jak nie będziesz wychodzić z dzieckiem z domu to spotkają go negatywne konsekwencje np będzie aspołeczny, zlękniony, niesamodzielny i na dodatek nieszczęśliwy. ( ͡°ʖ̯͡°) Dlatego musimy podejmować te ryzyko
Nie wrzucając tego przysłowiowego dzieciaka do wody, automatycznie odmawiasz mu możliwości wyboru, więc z win lose automatycznie dajesz mu lose. To pod Kota Schrodingera podchodzi, nie dowiesz sie póki nie otworzył pudełka.
Ale to where problem? Rodzice dwójki dzieci odmawiają "możliwości wyboru" swojemu trzeciemu (nieistniejącemu) dziecku... i co z
@Soltys_z_miasta: Tyś to chyba świeżak jest albo troll ( ͡°͜ʖ͡°) O to właśnie chodzi, że niestworzenie dziecka które byłoby szczęśliwe-nic złego Niestworzenie dziecka które byłoby nieszczęśliwe-coś dobrego + ryzykujemy nie swoim życiem + nie możemy zapytać dziecka o zgodę = antynatalizm
No ty mi powiedz co w tym złego, że dzieci się rodzą i rodzice starają się je chronić.
No właśnie to, że bez ich zgody sprowadzasz je na świat w którym zostaną skrzywdzone (jedne bardziej drugie mniej) chcąc dać im coś (szczęście) czego nigdy nie potrzebowały. Książkowy przykład uszczęśliwiania na
Czy zagadałbyś do dziewczyny, gdyby było 25% szans, że cie odrzuci? Albo że nie uda się związek? Przecież ile ma się dziewczyn przed ew. Znalezieniem tej konkretnej partnerki?
Tylko, że to nie jest dobra analogia bo w tym przykładzie to ty podejmujesz ryzyko i godzisz się z konsekwencjami a jeśli nie zagadasz do dziewczyny czeka cie samotność. W przypadku prokreacji to ty grasz na loterii cudzym losem, bez jego
Odbieranie komuś możliwości odczuwania szczęścia wg mnie jest czymś złym.
Nie ma ani jednej osoby na świecie (może oprócz religijnych odklejeńców) która uważa, że rodzice dwójki dzieci robią coś złego bo nie zdecydowali się na kolejne dziecko. Niestworzenie szczęśliwego dziecka to nic złego bo te dziecko nieistnieje więc nie czuje się źle, że życie i szczęście go
@garrincha94: boże ta rozmowa jest tak useless... nie rozumiem do czego twoja argumentacja ma prowadzić, jak ci nie pasuje natalista to zamienie słowo na orangutan i tak będę potrzebował jakiegoś słowa żeby określić pogląd 99% ludzi na tym świecie. Już nie próbuj udowadniac że jesteś jakiś wyjątkowy na tle innych natalistów, nie masz problemu z prokreacją innych? A, no tak, ty "nie oceniasz" where's the diference???
@garrincha94: Dodatkowa kwestia jest taka, że w sumie... to co myślisz o prokreacji innych jest troche tematem pobocznym, możesz sobie myśleć co tam chcesz koniec końców masz wpływ na to czy ty sobie zrobisz dziecko czy nie i ja jako antynatalista moge atakować twój pogląd, że dla cb prokreacja jest etyczna (zostawiając w spokoju to co myślisz o innych). Przecież te argumenty są te same xd (dochodzą jedynie te personalne
Ostatnio zastanawiałem się dlaczego art 160 kk nie ma zastosowania do rodziców którzy powołują swoje dzieci na świat np w obszarze działań wojennych lub sami będąc chorymi na choroby genetyczne:
Art. 160. [Narażenie człowieka na niebezpieczeństwo] § 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3
W momencie poczęcia dziecko nie istnieje jako podmiot prawa, więc nie można go narazić w rozumieniu kodeksu karnego.
Nwm czy prawnie ma to jakikolwiek sens ale ogólnie myślę, że jak najbardziej mamy jakąś odpowiedzialność na sobie za przyszłe pokolenia. Jeżeli podstawisz bombe pod plac zabaw która wybuchnie za 50 lat pomimo że ofiary jeszcze nie istnieją, zrobiłeś coś złego i powinniśmy temu zapobiec
wymyślać jakiegoś karania za rzeczy abstrakcyjne, a nie za konkretny czyn
Prokreacja to nie jest jakaś abstrakcja o nieznanych konsekwencjach xd Wiadomo, że będzie człowiek, wiadomo że będzie miał potrzeby których niezaspokojenie skutkuje cierpieniem, rodzic nie może zagwarantować szczęścia a cała akcja jest przeprowadzana bez zgody uczestnika ( ͡°͜ʖ͡°) No i też czym innym jest ocena moralna zachowania a czym innym przypisywanie winy
Z ciekawości zapytam bo ja już się gubię w tym... kto to jest ten słynny "natalista"?
Natalista czyli osoba która nie ma problemu z prokreacją, tzn. można ją nazwać zwykłą statystyczną osobą, dużo np. osob childfree jest natalistami bo ogólnie nie widzą nic złego w tym, że inni mają dzieci, po prostu sami nie chcą ich mieć.
@garrincha94: W skrócie natalista to zwykła osoba która nie ma problemu z prokreacją. Ok, możemy się pozastanawiać czy niemowlak który nie ma pojęcia o świecie jest natalistą czy nie ale jakie to ma znaczenie? Natalista to świetne słowo które idealnie opisuje światopogląd większości ludzi: posiadanie dzieci jest dopuszczalne.
Rozpatrując argument "zgody" możemy dojść do tego że nataliści traktują życie jak "dar" a dziecko jako "obdarowanego"
Z racjonalnego punktu widzenia jeśli nie możemy od kogoś odebrać zgody na jakieś działanie to nie podejmujemy wobec niego tych działań
Z reguły jednak przyjmuje się że można kogoś obdarować jakimś prezentem bez jego zgody gdyż nie przyniesie mu to negatywnych skutków a może przynieść pozytywne.
@galek: tak jest, ludzie lubią narzekać ale zauważyłem, że jak tylko tych negatywów zbierze sie zbyt dużo i trzeba jakoś podsumować swoją wypowiedź nagle jest w tył zwrot i ocena pozytywna "warto!" "najlepsze wspomnienia!" xD
Pytać się ludzi czy są szczęśliwi to tak jakbyś prosił księdza o obiektywną opinie czy bóg istnieje. Ktoś kto zainwestował ogrom czasu/pracy/pieniędzy oczywiste, że będzie szukał powodów czemu miał rację a nie obiektywnie podchodził do sprawy. xd W życie jesteśmy wrzuceni bez naszej woli, nie ma łatwej drogi ucieczki więc jak najbardziej będziemy mówić sobie, że "jest pięknie" bo tak się łatwiej żyje i tak zostaliśmy nauczeni, nie zwracaj uwagi na negatywy,
@garrincha94: Nigdy nie jest korzystna bo dziecko nie chce benefitu, ma go gdzieś, doskonale sobie poradzi bez niego. Wiesz co dziecko może "dostać" jak się urodzi? Zadośćuczynienie, tym właściwie jest szczęście. Nie jest czymś "dodatkowym" a czymś "koniecznym".
Jeżeli spowodujesz wypadek, to że wypłacisz ofierze odszkodowanie nie jest wcale jakimś "benefitem" dla niej, to jest twoim obowiązkiem. Tak samo w przypadku prokreacji, spowodowałeś powstanie istoty która będzie musiała zaspokajać
Nie zdarza mi się wątpić bo nigdy nie usłyszałem dobrego argumentu który by mnie przekonał do prokreacji. Antynatalizm to jest coś co jak raz zobaczysz, zrozumiesz, ciężko zmienić zdanie ( ͡°͜ʖ͡°) Właściwie najlepsze argumenty przeciw to argumenty w stylu "antynatalizm
bądź wdzięczny" a czy nie o to właśnie chodzi w życiu?
Właśnie w tym problem, że większość ludzi uznaje że taki pogląd na świat im się "opłaca" więc nie wnikają czy to rzeczywiście prawda czy nie a to prowadzi do złych wyborów tzn do prokreacji bo człowiek myśli "życie jest piękne".
Jak ktokolwiek zdrowy może stwierdzić, że 70% szczęśliwych ludzi to dobry wynik? Zastanawialiście sie kiedyś co to oznacza dla tego człowieka jeśli znajdzie się w tych 30%? Jak się poczujesz jak lekarz ci powie, że szansa na przeżycie twojego dziecka to 70%? "O jak dużo!"- nie. Będziesz przerażony, że twoje dziecko może umrzeć.
Znalezienie się w 30% nieszczęśliwców nie jest niczym błahym i trzeba mieć naprawdę dobry powód żeby "wrzucać" ludzi do
dlaczego porównujesz brak odczuwania szczęścia z absolutną tragedią jaką jest śmierć dziecka?
Porównuję żeby pokazać, że bycie w 30% nieszczęśliwców jest ogromną tragedią a nie czymś błahym (a wydaje mi się, że ludzie tak zakładają, widać to po tym jak optymistycznie podchodzą do tej sprawy, są nawet odklejeńcy co 51% już uważają za dobre szanse
Prokreacja to nic innego jak zarażenie kogoś chorobą a potem podanie mu leku. Tworzysz dziecko, tym samym tworzysz też jego potrzeby (choroba) które będzie musiał zaspokajać (lek) i twierdzisz przy tym, że zrobiłeś coś pozytywnego. xd
Czemu ja nie mogę zmusić kogoś do niewolniczej pracy w mojej firmie a w przypadku prokreacji już nie ma z tym problemu, nie jest to dla was choć troche analogiczne? Moje dziecko będzie zmuszone spełniać swoje potrzeby od których nie będzie mogło się uwolnić, będzie robić to aż do śmierci a jeśli nie... czeka je kara w postaci cierpienia. Ja podpisuje za niego umowę o pracę. Jakim cudem to miałoby być w
@Klusiu_: Ktoś podejmuje za ciebie decyzję prawem natury. A potem słyszysz, że życie to 'szansa', mimo że przecież nigdy jej nie potrzebowałeś. Rozwala mnie mówienie komuś, że jest kowalem kowalem losu albo że trzeba walczyć o życie. Did I sign up for this shit?
"Nie tworzę nowej osoby gdyż istnieje ryzyko że będzie cierpieć i nie będzie szczęśliwa"
Wykaż błąd logiczny w tym rozumowaniu.
#antynatalizm
Jeżeli decydujesz się zaryzykować czyimś życiem, powinieneś już mieć tę "grę" rozkminioną
Bo decydujesz o losie drugiego człowieka który nie może wyrazić na to zgody a robisz to żeby dać mu coś... czego on nigdy nie potrzebował ani o to nie prosił. xD Gdzie "przegrana" w tej loterii oznacza tragedie i nie jest niczym
Who cares jak dobra nie będzie bo nie będzie ludzi? Nie bedzie nikogo kto by się tym przejmował. "dobro" jest benefitem dla ludzi już żyjących, ci nieistniejących go nie potrzebują więc nie ma co
Pewnie tak, szczególnie jak dobrze to opiszesz bo np. to że na marsie nie ma dobra (ludzi) nikt z tego powodu nie płacze. Ale też reakcje emocjonalną trzeba oddzielić, dla mnie pusta ziemia też może wywoływać smutek ale jednocześnie wiem, że to dobra
Jak brzmi twoja teza? Że być może istnieje bóg więc powinniśmy wziąć go pod
O jezu to ty jesteś tym typem osoby co potrzebuje dziadka w niebie który mu powie co ma robić XD Boga oczywiście nie ma, więc nie czeka na cb po śmierci żadna "kara" za
Bo jest moralnie nieakceptowalne. Jak chcesz je "akceptować" to dochodzisz do absurdów