co to da, że my jako wykopki, Polacy czy nawet sięgając dalej Europejczycy przestaniemy się rozmnażać?
dziwne pytanie, to tak jakbyś pytał "co to da że my się zaszczepimy i kompletnie wyeliminujemy chorobe x skoro w afryce ludzie dalej będą na nią chorować"? xd Nawet jeżeli nie uda ci się np zapobiec każdemu przestępstwu i tak powinniśmy się starać... no chyba nie musze ci tego tłumaczyć ;p
@mojaprawdajestmojsza: nwm, ja tam nie widze nic złego w tym ze przygarnęło się psa ze schroniska, wgle to dla mnie troche dziwne takie sugerowanie, że "pomagasz za mało!" xd Zresztą, nataliści i tak są gorsi bo oni nie pomagają nikomu a dodatkowo krzywdzą dziecko
Tym bardziej nie powinieneś mieć dziecka jak uważasz, że życie bez niego jest bezsensu... Sprowadzisz dziecko na świat w którym jedynym sensem jest... sprowadzenie kolejnej osoby na świat. xD
@galek: smutna prawda o świecie jest taka że szczęście samo w sobie jest meh... to co nas kręci to przejście z cierpienia do szczęścia, wtedy ludzie patrzą w górę i wydaje im się że jest tak fajnie... ale jak tam dojdą to jest meh ( ͡°͜ʖ͡°)
Dokładnie tak samo jak nowotwory nie są argumentem za antynatalizmem
Oczywiście, że są. Istnienie cierpienia jest argumentem za antynatalizmem. Szczęście w życiu nie jest argumentem przeciw gdyż kiedy nieistniejesz, masz w------e i nie potrzebujesz żadnego szczęścia ergo nie jest to żaden benefit który możesz "dać (sprezentować xd)" nieistniejącemu
Ryzyko wojny - to bardzo małe ryzyko Ryzyko raka - duże ale to nie przekreśla sensu istnienia Konieczność chodzenia do szkoły/pracy - tak trzeba i kasy musi ale i tak każdy to lubi 40 procent nastolatków jest nieszczęśliwych - to się da łatwo naprawić
@galek: natale na wszystko potrafią machnąć ręką stwierdzając, że jeszcze "nie jest tak źle" i prokreacja jest usprawiedliwiona... ahh standardy lecą w dół
Hej czy macie jakieś powiedzonka ulubione waszych rodziców innych dorosłych z czasów kiedy byliście dziećmi i dopytywaliscie dlaczego musicie coś zrobić np iść do szkoły.
Moje ulubione to: "każdy musi to przeżyć" lub "nie narzekaj bo szkoła to pikuś - pójdziesz do pracy to zobaczysz" lub "ten rok będzie dla ciebie wyjątkowo ciężki i wymagający" - powtarzane co roku xD
A i jeszcze z takich moich obserwacji za dzieciaka wynikało że odkad poszedłem
@galek: nauczyciel kiedyś nam tłumaczył czemu musimy się uczyć: "bo jak będziecie mieć własne dzieci możecie je też nauczyć!" (domyśle: będziesz mógł się przed nimi popisać swoją wiedzą xd) słyszałem też teksty w stylu "co powiesz swoim dzieciom? że słabo się uczyłeś? Jaki przykład im dajesz?". No cóż, jak widać problem "co pomyślą moje dzieci" mnie nie dotyczy. ;p
"ten rok będzie dla ciebie wyjątkowo ciężki i wymagający" - powtarzane
Widzę na tagu że jedynym sztandarowym argumentem natalistów jest "ludzie są szczęśliwi"
Natomiast jak przedstawiam statystyki które mówią że 40 procent nastolatków nie jest szczęśliwa to jest milczenie a później jest znów stała śpiewka że ludzie są szczęśliwi xD
@666-666: nie ma co gadac bo to troll, nie widzi różnicy pomiędzy świadomym krzywdzeniem innych a dołożeniem wszelkich starań żeby tego nie zrobić dla niego to jedno i to samo Xd
Nwm jak wam ale mi sie czasem przykro robi jak sobie pomyśle jakie "atrakcje" w życiu mogą mnie jeszcze spotkać (choroby, niepełnosprawność, bezdomność, wypadki, wojna) a to wszystko to ma być prezent dla mnie, żebym mógł doświadczyć tych miłych chwil ;) których kur*a nigdy nie potrzebowałem, nie chciałem i doskonale bym sobie bez nich poradził.
@galek: ogólnie na minus, jak sobie szczerze policzysz ile w trakcie dnia musisz robić rzeczy których nie chcesz, coś ci nie pasuje, niewygodnie ci, coś cie boli, gdzieś musisz iść, takich małych czy większych niedogodności jest cała masa, no nwm, nawet jak już jest fajnie to czy rzeczywiście ta radość jest warta tego, że za x lat zdechne na raka? No nie wydaje mi sie... prokreacja to książkowy przykład uszczęśliwiania
@galek: ta ale nawet jak masz wolne to mam wrazenie, że te miłe chwile w życiu często są takie nijakie. tak naprawde to największy skok w samopoczuciu zauważysz jak ze złego przejdziesz w dobre ale jak cały czas jesteś w dobrobycie, to on nie jest dla cb jakoś wielce satysfakcjonujący i tu nawet nie mówie o ludziach sukcesu a kimkolwiek z nas, porównaj siebie do ludzi z np korei północnej,
@galek: spoko pytanie chociaz ja to nawet nie zaczynam takiej gadki bo kazdy natal za chwile będzie twierdził na przekór żeby tylko ci nie przyznać racji... jak jesteś szczery sam ze sobą (i masz odrobine wyobrazni) to odpowiedz jest jasna.
@galek: tak, wiem, mówie tylko, że ludzie lubią odpowiadać na przekór, jak im zadasz pytanie retoryczne to odpowiedzą, że 2+2=5 tylko po to żeby nie przyznać ci racji ;)
Natalista nazwie Cię sekciarzem, człowiekiem z choroba psychiczna, będzie się czepiał pojedynczych słówek nie mających większego znaczenia w kontekście meritum sprawy.
Ale o problemie dużej zachorowalności na raka już z tobą nie podyskutuję bo to jest według niego poważny i warty argument w dyskusji xD
@notakjakbytotalnie_: a coś z twojego poglądu wgle wynika? Tzn np nie da sie udowodnić, że cierpienie jest złe... więc? xd pytam, bo czuje że tak sobie tego użyłeś akurat tutaj bo ci antynatalizm nie odpowiada ale jak cierpienie dopadnie twoich bliskich to panie władzo pomóż xd
i jeśli ja z góry zakładam że rodzenie dzieci jest dobre
no ale jakie masz podstawy do tego? Czy szczęście tych dzieci pełni jakąś role? Czy potrzebują go? Czy bez niego sobie nie poradzą? a z drugiej strony mamy podstawy żeby dzieci nie robić, wystawiamy je tym na cierpienie którego moglibyśmy w pełni i bez żadnej krzywdy dla dziecka uniknąć... także no nwm, napisać sobie możesz wszystko ale jak
@notakjakbytotalnie_: ok, czyli w odizolowanym przypadku kiedy nikt nie patrzy zgwalcisz osobe którą porwałeś gdzieś w afryce gdzie nawet nikt nie zauważył jej zniknięcia i dopóki nie wpływa to "źle na społeczeństwo" to wszystko jest w porządku. Fajnie też by bylo jakbyś wyjaśnił co rozumiesz przez "szkodliwe społecznie" no ale w sumie dyskusja i tak zmierza do końca bo zaczynasz niezle fikołki robić xd
To w sumie zabawne, antynatalisci mają najwyższe standardy jeśli chodzi o sprowadzanie dzieci na ten świat, jak słysze natalistów to często próbują te standardy zaniżać mówiąc, że "nie trzeba wcale dużo zarabiać żeby mieć dziecko!" czy to nie jest jakaś ironia losu ze my chcemy dla naszych dzieci hotelu 5 gwiazdowego all inclusive a natale machają ręką i mówią, że lepianka w afryce jest "wystarczająca żeby
Nataliści też zachowują się tak jakby poza tym cierpieniem w życiu była jakaś niesamowita ilość szczęścia
bezkitu, jak sobie spojrzysz na to szczęście to realnie jest to jedynie tak zwana "szara rzeczywistość" gdzie piękne są "tylko chwile" xD + za szczęściem trzeba biegać, cierpienie przychodzi samo.
Nataliści powinni mieć w sobie troche autorefleksji, polecam wszystkim przejść się na spacer, popatrzeć na ludzi i zadać sobie pytanie "czy chciałbym urodzić się jako syn tego pana/pani". Założę się, że w 90% przypadków odpowiedz brzmi "nie". Czemu więc zakładacie, że wasze dziecko będzie zadowolone rodząc się w waszej rodzinie? Naprawde wydaje wam się, że wy jesteście jacyś wyjątkowi? xD
Ok, zgodze się, że wychowujac dziecko (a właściwie manipulując je) można sprawić,
@garrincha94: Tak, jak wmawiasz dziecku, że powinno być ci wdzięczne za to ze je karmisz to je manipulujesz (bo zaspokajanie potrzeb dziecka to twój obowiązek, nie twoja "wolna wola" xd). Jak wmawiasz, że powinno być wdzięczne że je spłodziłeś to manipulacja bo gdyby ono nie zostało urodzone, miałoby w------e, więc nie ma tam żadnego "ratunku" z twojej strony za co dziecko mogłoby być wdzięczne. ehh, zresztą... po co ja sie
@garrincha94: ee typowe, 2 najczęstsze reakcje na bolesną prawdę to 1) wyśmianie 2) unikanie tematu ciebie klasyfikuje jako dwójke, machasz ręką i odchodzisz, nawet nie próbujesz wejść w konwersacje (bo podświadomie wiesz, że przegrasz) (⌐͡■͜ʖ͡■)
Nie no błagam, moi rodzice mną manipulowali i dlatego jestem im wdzięczny za trud wychowawczy
Już ci wyjaśniłem wyżej czemu mam racje. Ogólnie możesz być zadowolony z tego jak rodzice się tobą opiekowali ale słowo "wdzięczny" raczej tu nie pasuje bo... jak dobrze rozumiem to słowa "wdzięczny" używa się kiedy np ktoś uchroni cię przed czymś a w przypadku prokreacji ty nieistniejesz... więc bycie wdzięcznym za urodzenie nie ma sensu
Bo jest ryzyko cierpienia - no fajnie ale ile 20%? 80%? A co jak jest ryzyko sukcesu? Co jeśli jest duża szansa na fajne życie?
Tylko, że nie musisz sprowadzać go na ten świat, nic się nie stanie jak tego nie zrobisz ergo każde nawet najmniejsze ryzyko jest za duże bo nie możesz spytać się dziecka o zgodę. Spłodzisz dzieciaka i okaże się szczęśliwy? Fajnie, ale jakbyś tego nie zrobił
ale jednorazowo przez 2 sekundy swojego życia poczułby leciutki nieprzyjemny dyskomfort
Akurat na tym świecie nie mamy (niestety) takiego dylematu bo cierpienie tutaj nie jest niczym błahym a jest jak najbardziej poważne. Osobiście gdyby świat wyglądał tak jak piszesz pewnie nigdy bym do antynatalizmu nie doszedł ale... tak świat nie
To wszystko sprawia że 'zagranie w tę grę' jak to sobie nazywacie jest w znakomitej wiekszosci przypadkow bardzo opłacalne
Wszystko co wymieniłeś dotyczy osoby która JUŻ istnieje. Dla niej np. "rozwój medycyny" jest benefitem. Dla nieistniejącego dziecka tym benefitem już nie jest (bo ono nie potrzebuje medycyny). Chyba nie musze ci tłumaczyć, że łamanie rąk (tworzenie potrzeb) po to żeby potem wziąć lek przeciwbólowy (zaspokoić potrzebe) jest idiotyczne.
Wow, dzięki, teraz muszę codziennie uważać, żeby go nie zarysować i myć go co tydzień.
Porshe można sprzedać. Jak pod choinke dostaniemy zestaw świątecznych skarpet to możemy je w-----c przez okno i po problemie. Z życiem niestety już nie jest tak łatwo ( ͡°
Nie mogę też spytać dziecka o zgodę przy wielu innych rzeczach aż osiągnie pełnoletniość - co to zmienia. Obowiązkiem rodzica jest podejmowanie decyzji za dziecko.
Tylko, że twoja decyzja jest zła i krzywdzi dziecko. Nwm czy musze ci to tłumaczyć ale... nie możesz bić dziecka a potem tłumaczyć sie "moge podejmować decyzje za dziecko" xd Jeżeli nie masz dobrego usprawiedliwienia czemu zamierzasz zaryzykować życiem dziecka i wrzucić go do
Ryzykuję, bo wartość oczekiwana jest turbo dodatnia.
Nie ma tam żadnego "plusika". Nieistniejące dziecko nie potrzebuje szczęścia, nie jest to dla niego żaden benefit. Osoba chora- ma zdolność szybkiej regeneracji (to dobrze
Nie wie, że potrzebuje. Tak samo nie wie potem wielu innych rzeczy. Co to zmienia
To, że szczęścia wcale nie potrzebuje xd Chcesz mi powiedzieć, że rodzice dwójki dzieci mają obowiązek zrobić kolejne bo... zabierają mu szczęście? Nie? No to sam widzisz, że ten twój "benefit" jest żałośnie mały (jeżeli wogóle istnieje) za to cierpienie w życiu jest wystarczającym powodem żeby kogoś na ten świat nie
Myślę, że antynataliści przesadzają. Nazywając natalistów najgorszymi epitetami. To nic nie da, a poza tym rodzice często decydują się na dziecko a potem kochają je najbardziej na świecie, są one dla nich największym szczęściem. Robią dla nich wszystko. Są dobrymi ludźmi.
Grunt, to uświadamiać natalistów, czy są świadomi wszystkiego co realnie może się stać i za co są odpowiedzialni. Choroby nieuleczalne, życie jako roślinka, życie w wojnie, przestępstaw se**ne, depresja, żałownie przez te
Choroby nieuleczalne, życie jako roślinka, życie w wojnie, przestępstaw se**ne, depresja, żałownie przez te dzieci że się urodziły, urodzenie psychopaty np. Mordercy itd.
Przykre jest to, ze wielu ludzi to nie przekona bo ew. konsekwencje będą dotyczyć dziecka, nie ich
@Karo8665: wiadomo. bardziej chodzi mi o to, że np depresja u dziecka (albo jakaś inna choroba) i cierpienie które ona wywoła będzie dotyczyło głównie dziecka. Rodzicowi może będzie przykro, będzie musiał płacić za terapie ale to nie on bedzie sie zmagał z np myslami samobojczymi
Jakbyś miał dziecko to byś wiedział, że jeżeli dziecko z jakiegoś powodu cierpi, to rodzic cierpi przez to jeszcze bardziej. Konsekwencje bardziej dotykają rodzica w takim przypadku niż dziecka.
Naprawde tak myślisz? ( ͡º͜ʖ͡º) rozumiem jakieś konkretne sytuacje ale na ogół jak coś się stanie dziecku np w szkole...to rodzic bardziej to przeżywa niż dziecko? Dziwne, zawsze myślałem ze w takiej sytuacji powinno sie pomagac dziecku,
tak btw to to pierwsze aż takie banalne nie jest jak się wejdzie w szczegóły.
Co jest takiego skomplikowanego w stwierdzeniu "nie będę grał cudzym życiem na loterii bez jego zgody"? Musisz te dziecko "uratować" przed czymś? Czy "szczęście" to coś czego te dziecko MUSI doświadczyć? Nie? No to sam widzisz, że ryzykowanie jest czymś
Najbardziej w argumentacji pro natalistycznej irytuje mnie kwestia że nataliści podnoszą że " do wszystkiego da się przyzwyczaić". " Trzeba to przeżyć i już" "trzeba się z tym pogodzić"
Jeśli miałbym robić dziecko to takim celu aby żyło na swoich zasadach i robiło to co lubi. Mam robić dzieci aby szło na jakiś zgniły kompromis z życiem i do wszystkiego miało dostosowywać i przyzwyczajać. Takie myślenie cechuje niewolników..
Nikt nie podaje argumentów dlaczego nowo narodzonym dzieciom będzie dobrze na świecie, jakie będą miały benefity.
Za to każdy mówi że będa musiały pracować na starzejące się społeczeństwo.
Super
dziwne pytanie, to tak jakbyś pytał "co to da że my się zaszczepimy i kompletnie wyeliminujemy chorobe x skoro w afryce ludzie dalej będą na nią chorować"? xd
Nawet jeżeli nie uda ci się np zapobiec każdemu przestępstwu i tak powinniśmy się starać... no chyba nie musze ci tego tłumaczyć ;p