Marsz Niepodległości to jest niesamowity eklektyzm. Nie do końca wiadomo o co ludziom chodzi, widać i słychać co chwila niekoniecznie kompatybilne hasła, postulaty, transparenty. Jedna grupa zacznie skandować "Bóg, honor, ojczyzna", a z tłumu inni rzucają nie chcąc być gorsi "Krew, honor, ojczyzna". Gdzieś obok idą ludzie (chyba) związani z Pro Prawo do Życia z transparentem, że dwóch gejów zgwałciło dziecko. Kawałek dalej chłop niesie głośnik, z którego raz po raz leci

Ignacy_Patzer























