Jakieś specjalne pakowane kawałki wołowiny suszonej etc etc i wychodzi miesięcznie 2k na jedzenie.
Tymczasem psy u mojej mamy, wysokobiałkowa karma + dużo kości wędzonych i gotowanych/surowych + ścinki miesięcznie + jakieś smaczki, wyjdzie z 450-550 na 3 psy xD













Nie wiem czy to kwestia jesiennej chandrę, ale ostatnio, mimo dobrej pracy i zarobków w okolicach £50k rocznie, w #uk zaczyna mi się udzielać brak łatwości w zawieraniu znajomości jak w Polsce. Pamiętam, że w Polsce mimo słabych zarobków bardzo łatwo przychodziło mi chodzenie na randki, poznawanie ludzi itp. Tutaj miałem znajomych, głównie z Polski i innych krajów, ale wyjechali po brexicie. Z anglikami dogaduje się spoko, ale bardziej na zasadzie how are you mate, ok goodbye, i to raczej nie kwestia mojego języka, bo mówię w miarę dobrze. Tak sobie myślę, czy aby nie zainwestować w jakieś kwalifikacje zawodowe i kawalerkę za gotówkę w Polsce. Czy w Polsce żyje się okej mając mieszkanie, i zarabiając średnia krajową? Jak obliczyć to ile musiałbym zarabiać w założeniu, że tutaj musze płacić 1500 funtów za klitkę, a wpolsce nie musiałbym w ogóle?
────────
@mirko_anonim: Tak wiesz się żyje.
Fakt, mi tam jakość życia zawsze dyktowało właśnie czy mam z kim wyjść w piątek czy do kogo zadzwonić i obgadać swoje problemy.
Tylko czy masz gwarancję, że w Polsce to znajdziesz?