Klany stały naprzeciw siebie badając sie wzrokiem. Dzielił ich jedynie wątly drewniany mostek nad głęboką przepaścią. Kur-Chak wiedział, ze może go zniszczyć w mgnieniu oka przy pomocy kilku kul ognistych, jednak wiedział też, że to tylko opóźni konfrontację i rozsierdzi Wielką Łapę. Odwrócił się do swoich współplemnieńców. -My potrzebować kogoś z morda, żeby gadać i z głowa, żeby wiedzieć co gadać. -Kur-Chak zawsze taka mądra, to Kur-Chak iść - odpowiedział jeden z
@Akumulat Schwee-Niak chcieć siła. Dużo wojowników dobra. Wie co jeszcze dobra? Szaman co umi maść robić. To wasze wojowniki niech idom z nami a ja opowiem na co maść potrzebna ino cicho byde mówił, bo to nie wszystkie muszom wiedzieć
- Idziemy dalej. - Ale oni nie mogą iść! - Idziemy dalej, ale powoli. Bobrownicy zgodnie z umową postanowili oddalić się z ziem indian. Podróż nie była prosta, ponieważ John oraz McClaine byli ciężko ranni i towarzysze musieli pomóc w ich transporcie. Antonio robił co mógł, aby uleczyć ich rany, ale zajmowanie się rannymi w biegu to niemałe wyzwanie. Dodatkową bolączką był fakt utraty ukochanego przywódcy, bobrowniczki Dorothy. Cała drużyna
- I co, po prostu was puścili? - Tak, nie mogła się oprzeć włoskiemu akcentowi Matthewa. Wymieniliśmy Wilczka i daliśmy słowo scouta. Poza tym, ona chyba stara się to załatwić w miarę pokojowo. - Pewnie nieźle dostali od naszych dzielnych wojskowych i się teraz boją. - Wątpię.
Wolfgang w końcu powrócił do Fortu Tutor. Zauważył kilka zmian w konstrukcji, których nie zatwierdzał w swoim projekcie, ale uznał, że w sumie to całkiem nieźle to wyszło. Po kilku dniach nieobecności miał świeżą głowę do usprawnień fortu i chciał się tym zająć tak szybko jak może. Na początku jednak postanowił podzielić się swoimi odkryciami z dowództwem. - Sir! Melduję, że na wschód oraz na południe od nas
Gregory przerzucił związanego Dodgea przez swojego konia. Upewnił się, że więzy są nienaruszone oraz że więzień nie zsunie się z konia nawet, gdyby poszedł w galop. Henry Schtahter dopił swoje ziółka na wzmocnienie, a Chad podkreślając swoją dominację, ostentacyjnie sikał na palenisko dogaszając je. Theodor i Billy główkowali w jaki najlepszy i najszybszy sposób zmontować resztę wozu. Gdy wszyscy byli już gotowi, wyruszyli na północ. Gregory ocenił,
Klany stały naprzeciw siebie badając sie wzrokiem. Dzielił ich jedynie wątly drewniany mostek nad głęboką przepaścią. Kur-Chak wiedział, ze może go zniszczyć w mgnieniu oka przy pomocy kilku kul ognistych, jednak wiedział też, że to tylko opóźni konfrontację i rozsierdzi Wielką Łapę. Odwrócił się do swoich współplemnieńców.
-My potrzebować kogoś z morda, żeby gadać i z głowa, żeby wiedzieć co gadać.
-Kur-Chak zawsze taka mądra, to Kur-Chak iść - odpowiedział jeden z
źródło: comment_1624774429Wg2w9xpNi2fMFEibWYYMTj.jpg
PobierzSchwee-Niak chcieć siła. Dużo wojowników dobra. Wie co jeszcze dobra? Szaman co umi maść robić. To wasze wojowniki niech idom z nami a ja opowiem na co maść potrzebna ino cicho byde mówił, bo to nie wszystkie muszom wiedzieć