
AcyX
A ja ostatnio zastanawiam się nad pomysłem, może mądrym, może głupim - jeżeli nie da rady skrócić tygodnia pracy poniedziałek - czwartek to chociaż ustalić, że pełny etat to 7h pracy a nie 8h. Ostatnio miałam okazję tak pracować. Kurcze, zupełnie inaczej się pracowało przez te 7h niż ciągłe 8h z jakimiś krótkimi przerwami. 7h robi naprawdę różnicę... Pomimo, że wydaje się to jedną, głupią godziną jakoś tak człowiek czuł się wolniejszy













