Wpis z mikrobloga

  • 0
@Algeroth: to jest cennik z restauracji mieszczącej się obok wydziału matematyczno-fizycznego US. O ile dobrze pamiętam to jest chyba ulica Wielkopolska

@Feniks:

@MadProgrammist: ja to się dziwię, że nikt w Szczecinie jeszcze nie wpadł na zrobienie pacburgera z plackiem ziemniaczanym zamiast kotleta i frytkami :D
  • Odpowiedz
@dreaper: Przez jedzenie przez cały rok po studencku bułki z frytkami w makkwaku za 4zł nabawiłem się wrzodów na żołądku. Taki gruz, zapychacz kichy, ale przynajmniej tanio :D
  • Odpowiedz
@Ilovestripes: Jakbyś jadł codziennie w ramach oszczędności po to by tylko zapchać kiche między zajęciami to każdy by się przekręcił. Zaleczone wrzody, już tego nie tykam, teraz tylko healthy and fruity :P
  • Odpowiedz
@Algeroth: to już byś lepiej pożył na obiadach sklepowych ze słoika czy pierogach i krokietach. Ja to jadłam tylko po baletach jak człowiek głodny się robił po całej nocy, ale jak już pisałam, nigdy więcej :P
  • Odpowiedz
@dreaper: rozczaruję cię, może nie to samo ale blisko: Ojciec jako kierowca spotkał się z tym, że kierowcy np jedli bułki z plackami ziemniaczanymi a mówili że schabowe :D
  • Odpowiedz
@Algeroth: a nie nie, ja się zajadałam żeby na głodnego nie iść spać (do tego zawsze koło 40 minut powrót nocnym, nie dałabym rady z głodu). Z resztą na balety mogłam wchodzić już podpita mocno, ale na nich trzeźwiałam. Przycina na alko + taniec swoje robiło :)
  • Odpowiedz