Aktywne Wpisy

CukryNyskie +41
Drogie Mirabelki, drodzy Mircy,
czas na drugie #rozdajo w naszej Wykopowej karierze! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Tym razem szczęśliwego zwycięzcę (lub zwycięzców) obsypiemy wafelkami naszej marki CHRUPS: https://cukrynyskie.com.pl/kategoria-produktu/wafle/wafelki-chrups/ - innymi produktami też, ale tymi głównie, jakiś porządek musi być.
Żeby wziąć udział w akcji, zalajkuj ten wpis i napiszcie w komciu, jaki smak wafelków jest Waszym ulubionym albo jakiego chętnie byście spróbowali. Możecie uzasadnić, docenimy :) W poniedziałek 3-go sierpnia wybierzemy co
czas na drugie #rozdajo w naszej Wykopowej karierze! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Tym razem szczęśliwego zwycięzcę (lub zwycięzców) obsypiemy wafelkami naszej marki CHRUPS: https://cukrynyskie.com.pl/kategoria-produktu/wafle/wafelki-chrups/ - innymi produktami też, ale tymi głównie, jakiś porządek musi być.
Żeby wziąć udział w akcji, zalajkuj ten wpis i napiszcie w komciu, jaki smak wafelków jest Waszym ulubionym albo jakiego chętnie byście spróbowali. Możecie uzasadnić, docenimy :) W poniedziałek 3-go sierpnia wybierzemy co
źródło: Chrups kompozycja
Pobierz
DynPydro +69
Tak tylko przypominam, że nowoczesny (z 2012 r.) system alarmowy Cell Broadcast mają: Holandia, Litwa, Rumunia, Grecja, Hiszpania, Francja, Niemcy, Dania, Chorwacja, Norwegia, Austria, Bułgaria, Łotwa, Luksemburg, Włochy, Słowenia, Wielka Brytania. W trakcie wdrażania lub testów są: Cypr, Czechy, Estonia, Finlandia, Węgry, Irlandia, Portugalia, Serbia, Słowacja, Szwecja i Szwajcaria. Ma go nawet Ukraina, a na Białorusi trwa pilotaż.
A w Polsce? Jak w lesie XD
W 2023 niby był projekt ustawy zakładający przejście na
A w Polsce? Jak w lesie XD
W 2023 niby był projekt ustawy zakładający przejście na






Anestezjolog przyznaje, że przy obecnej liczbie szpitali, w Polsce brakuje co najmniej 4 tysięcy anestezjologów.
Poniższy tekst napisał mój kolega, anestezjolog. To człowiek, który od lat pracuje w systemie ochrony zdrowia i doskonale zna jego realia. W swoim wpisie bardzo trafnie wyjaśnia, skąd biorą się problemy związane z czasem pracy lekarzy i dlaczego niektóre postulaty, choć brzmią atrakcyjnie, w obecnych warunkach są po prostu niemożliwe do zrealizowania.
Od siebie dodam tylko jedno: ❗️❗️❗️TAK- jestem za limitem czasu pracy lekarzy.
❗️❗️❗️TAK-jestem za przejściem na umowę o pracę.
❗️❗️❗️TAK-chciałabym mieć w końcu normalne urlopy.
❗️❗️❗️TAK- chciałabym móc skorzystać ze zwolnienia lekarskiego, kiedy jestem chora.
❗️❗️❗️TAK- chciałabym mieć zagwarantowane 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku po 24-godzinnym dyżurze.
❗️❗️❗️TAK- najchętniej pracowałabym bez dyżurów.
❗️❗️❗️TAK-zdecydowanie wolę spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi niż kolejne noce i weekendy w szpitalu, zwłaszcza gdy dyżury następują jeden po drugim.
Problem polega na tym, że dzisiaj są to postulaty nierealne do wdrożenia w skali całego kraju. Przy obecnych brakach kadrowych ich natychmiastowa realizacja oznaczałaby konieczność zamknięcia ogromnej części systemu ochrony zdrowia – nawet około 40% szpitali. Dlatego zanim zaczniemy oceniać lekarzy, warto najpierw zrozumieć, jak naprawdę funkcjonuje system, który od lat działa na granicy wydolności.
P.S. zdjęcie poglądowe wygenerowane z pomocą AI 😱
A oto tekst:
❗️❗️❗️”Prosta matematyka
Na kanwie „afery Szpitala Południowego” przez Polskę przetoczyła się fala komentarzy. W większości były to głosy oburzenia. I trudno się temu dziwić, jeśli chodzi o nieszczęsnego doktora-karierowicza, któremu najwyraźniej uderzyła do głowy polityczna sodówka. Człowiek uwierzył, że wszystko mu wolno, a gdyby pojawiły się problemy, ktoś go ochroni. Jak sądzę, boleśnie przekonał się, że polityka nie zna sentymentów ani lojalności. Ale to tylko margines całej sprawy.
Znacznie ciekawsze są bowiem wnioski, jakie z tej historii wyciągają komentatorzy. Zarówno dziennikarze podpisujący się pod artykułami w mediach internetowych, jak i tysiące anonimowych internautów sprowadzają swoje opinie do dwóch kwestii. Po pierwsze – lekarze zarabiają za dużo. Po drugie – lekarze pracują za dużo.
W tym drugim przypadku pojawia się nawet swoista troska o dobrostan medyków. Oburzenie budzi fakt, że niektórzy lekarze pracują po 250, 300, a czasem więcej godzin miesięcznie. Regularnie pojawiają się porównania do kierowców zawodowych, którzy mogą prowadzić pojazdy jedynie przez określoną liczbę godzin na dobę. I bardzo dobrze. My, lekarze, również marzymy o takich ograniczeniach. Problem polega na tym, że rzeczywistość nie kieruje się marzeniami, lecz matematyką.
A matematyka jest bezlitosna.
Skupię się wyłącznie na jednej specjalizacji – anestezjologii – ponieważ znam ją z wieloletniego doświadczenia.
Według oficjalnych danych w Polsce funkcjonuje około 900 szpitali, z czego 240 to placówki wielospecjalistyczne. Przyjmijmy wyjątkowo ostrożne, wręcz zaniżone założenia. Załóżmy, że każdy szpital potrzebuje jedynie dwóch anestezjologów na dobę, aby zabezpieczyć całodobowe funkcjonowanie oddziałów. W rzeczywistości wiele placówek potrzebuje ich znacznie więcej, ale pozostańmy przy tym minimum.
To daje:
900 szpitali × 2 lekarzy × 30 dni × 12 miesięcy = 648 tysięcy dyżurów rocznie.
Po przeliczeniu oznacza to 15,5 miliona godzin pracy rocznie, czyli około 1,3 miliona godzin miesięcznie.
Do tego dochodzą sale operacyjne. W 240 szpitalach wielospecjalistycznych przyjmijmy, że codziennie pracuje zaledwie 10 anestezjologów przez 8 godzin. W wielu placówkach liczba ta wynosi 20, 30, a nawet więcej, ale nadal trzymajmy się konserwatywnych założeń.
240 szpitali × 10 lekarzy × 20 dni roboczych × 12 miesięcy = 576 tysięcy dni pracy rocznie.
To kolejne 4,6 miliona godzin pracy rocznie, czyli 384 tysiące godzin miesięcznie.
Łączne zapotrzebowanie wynosi więc około 1 milion 680 tysięcy godzin pracy miesięcznie.
A ilu mamy anestezjologów?
Około 7 tysięcy aktywnych zawodowo.
Prosty rachunek pokazuje, że aby pokryć obecne potrzeby systemu, każdy z nich musiałby przepracować średnio 240 godzin miesięcznie. I to przy założeniu całkowicie nierealistycznym – że wszyscy pracują dokładnie tyle samo, nie chorują, nie korzystają z urlopów, nie mają szkoleń, obowiązków naukowych ani żadnych zdarzeń losowych.
Dla przypomnienia: pełny etat lekarza to około 147 godzin miesięcznie.
Teraz dochodzimy do postulatu, który pojawia się coraz częściej. Lekarz powinien pracować wyłącznie na jednym etacie i w jednym szpitalu. Brzmi rozsądnie. Problem w tym, że wtedy system potrzebowałby ponad 11 tysięcy anestezjologów. Tymczasem ma ich około 7 tysięcy.
Brakuje więc nie kilkuset czy tysiąca specjalistów. Brakuje ich kilku tysięcy.
Dlatego wszelkie dyskusje o tym, że lekarze nie powinni pracować więcej niż etat, są w dużej mierze debatą o rzeczywistości, która nie istnieje. Oczywiście można postulować ograniczenie czasu pracy. Można oburzać się na liczbę dyżurów. Można porównywać lekarzy do kierowców zawodowych. Tylko że od tych porównań nie przybędzie ani jeden anestezjolog.
Dopóki rządzący nie powiedzą otwarcie: zamykamy 30–40 procent szpitali albo w krótkim czasie zwiększamy liczbę specjalistów o kilka tysięcy, dopóty rozmowa o liczbie przepracowanych godzin i związanych z nimi wynagrodzeniach pozostanie wyłącznie emocjonalnym sporem.
A z próżnego – jak wiadomo – nawet Salomon nie naleje.”
#lekarski #lekarz #lekarz100k #konowalposting #medycyna
Dalej są potrzebne kominy placowe i najlepiej ograniczenie jakie specki mogą pracować ponad wymiar ze względu na braki kadrowe.
Szkoda że zarobki i sam zawód malo atrakcyjny że tak malo chętnych, powinni zrobić jakieś bootcampy albo zachęcić młodych
Przecież do sytuacji w służbie zdrowia w szczególności do braków kadrowych doprowadziła NIL, która tnie miejsca na specjalizację jak tylko może
Komentarz usunięty przez autora Wpisu
@Szalom: