Najgorzej było jak miałem stulejkę i zapisałem się do urologa. Cały zestresowany, ponieważ była to pierwsza dorosła osoba, której będę pokazywał Barabasza, nie licząc mamy oczywiście. Wchodzę do gabinetu i lekarz się pyta z czym przychodzę, to mówię
- "Panie dokturze, no mam stulejke"
- "Ale co próbował pan ściągać i nie schodzi?"
- "No, próbowałem ciężko jest, ale pod wodą dało radę"
Zobaczyłem błysk w jego oku i pomyślałem, no może w takim razie nie
- "Panie dokturze, no mam stulejke"
- "Ale co próbował pan ściągać i nie schodzi?"
- "No, próbowałem ciężko jest, ale pod wodą dało radę"
Zobaczyłem błysk w jego oku i pomyślałem, no może w takim razie nie
















Tylko śmieszą mnie takie powierzchowne argumenty że to wszystko dzięki UE. Jasne, środki UE odegrały dużą rolę ale ważniejsza była nasza polityka z jej plusami i minusami. O co mi chodzi - takie Czechy nadal mają problem
Dobrze wiesz że tak nie było. Kolej cieszyła się sporym zainteresowaniem w wielu miejscach to w latach 90 i 00 np sztucznie wygaszano popyt robiąc połączenia typu 5 rano i powrotne 20. Takie coś nikogo nie zachęci do korzystania
Dodajmy do tego te ichniejsze tanie bilety które obowiązują właśnie na regio, metro, tramwaje, autobusy i tak dalej. Tego moglibyśmy się uczyć. Jak były te tanie bilety bodajże za 20 euro to całe Niemcy od południa przez zachod
Zieeeew. Znowu to neoliberalne gadanie że kolej musi zarabiać na siebie! Popatrz pan w innych krajach nie musi, co prowadzi nas do następnego
My też. I żeby nie było że to zasługa tylko PRL - to też zasługa zmiany granic i zaborów. Tak się powołuje na te Niemcy i Czechy bo to najbliższy nam przykład - w końcu w ramach Prus czy Austro-Węgier budowano nam te kolej w zachodniej południowej i północnej dzisiejszej Polsce. Zabór rosyjski wiadomo - była mniej
Zresztą o czym my mówimy jak kolei u nas w miastach nie ma jak jastrzębie zdrój gdzie nie chodzi o zaoranie szynobusikow wożących 20 pasażerów tylko o 90 tysięczne miasto. Po drugiej stronie granicy