Masque Milano Tango. Otwarcie jest otulające, głębokie i ciepłe. Na pierwszym planie czuć wyrazisty bursztyn, połączony z przyprawami i słodyczą. Jest kardamon i kmin, nadające razem intensywnego ciepłego korzennego akordu. Wyłapuję też chyba trochę cynamonu, choć nie jest on wypisany na oficjalnej stronie. W tle kręci się również nieco kwiatów, przede wszystkim róża i trochę jaśminu. Z czasem przyprawy się uspokajają, a zamiast nich uwydatniają się drzewne nuty oraz tonka z wanilią i benzoes. W drydownie zapach się wygładza i staje nieco pudrowy.
Perfumy posiadają orientalny charakter z przyprawowym otwarciem, na bazie ambrowego akordu. Odpowiada on za otulający i rozgrzewający charakter zapachu. Na co dzień nie są to moje klimaty, ale przyznaję że Tango zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Kompozycja jest złożona i głęboka, posiada żywiczne oraz balsamiczne akcenty oraz zmienia się z czasem. Główną rolę gra w niej bursztyn z przyprawami, ale da się wyłapać także inne elementy. Profil perfum zdecydowanie zimowy i wieczorowy, według mnie jak najbardziej uniseksowy.
Parametry są bardzo dobre. Żywotność jest niemal całodniowa, a projekcja mocna. Jest to jeden z tych zapachów, gdzie lepiej uważać z nadmierną aplikacją, bo może trochę przydusić. Uważam, że jest to warta sprawdzenia pozycja, szczególnie dla fanów ambrowców. Perfumy z charakterem, które powinny zwracać na siebie uwagę. Ocena końcowa 9/10
@Frufruf: ja czułem tylko jakąś zupę, maggi, warzywa i podobne historie, nie wiem czy odlewka była skiśnięta ale aż osoba której podrzuciłem to zgniłe jajko też poruszyła ten temat 😅
@ucho_igielne: też czuję w tym zapachu pewien aspekt warzywno-kulinarny ale dla mnie nie idzie on w stronę rosołu/maggi tylko bardziej jakby seler/kolendra ( ͡°͜ʖ͡°). Sam zapach bardzo lubię, oceniłbym podobnie jak Frufruf
@Frufruf: Zapach jakich były już setki, totalnie do zapomnienia, testowałem go kiedy wychodził. Najlepszym zapachem Masque Milano jest Montecristo, aktualna jego wersja jest już dość "ugrzeczniona" także spokojnie można testować
Masque Milano Tango. Otwarcie jest otulające, głębokie i ciepłe. Na pierwszym planie czuć wyrazisty bursztyn, połączony z przyprawami i słodyczą. Jest kardamon i kmin, nadające razem intensywnego ciepłego korzennego akordu. Wyłapuję też chyba trochę cynamonu, choć nie jest on wypisany na oficjalnej stronie. W tle kręci się również nieco kwiatów, przede wszystkim róża i trochę jaśminu. Z czasem przyprawy się uspokajają, a zamiast nich uwydatniają się drzewne nuty oraz tonka z wanilią i benzoes. W drydownie zapach się wygładza i staje nieco pudrowy.
Perfumy posiadają orientalny charakter z przyprawowym otwarciem, na bazie ambrowego akordu. Odpowiada on za otulający i rozgrzewający charakter zapachu. Na co dzień nie są to moje klimaty, ale przyznaję że Tango zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Kompozycja jest złożona i głęboka, posiada żywiczne oraz balsamiczne akcenty oraz zmienia się z czasem. Główną rolę gra w niej bursztyn z przyprawami, ale da się wyłapać także inne elementy. Profil perfum zdecydowanie zimowy i wieczorowy, według mnie jak najbardziej uniseksowy.
Parametry są bardzo dobre. Żywotność jest niemal całodniowa, a projekcja mocna. Jest to jeden z tych zapachów, gdzie lepiej uważać z nadmierną aplikacją, bo może trochę przydusić. Uważam, że jest to warta sprawdzenia pozycja, szczególnie dla fanów ambrowców. Perfumy z charakterem, które powinny zwracać na siebie uwagę. Ocena końcowa 9/10
Zapach 9.5/10
Projekcja 8/10
Żywotność 8.5/10
Jakość/Cena 8/10
pozostałe recki
źródło: pl-p_c_20693
Pobierz