Wpis z mikrobloga

  • 12
@fidelio-fidelio:
A nawet nie pytaj mnie pan o samoloty 10km na ziemią lecace 900km/h...
Kiedyś to było, dobrze wychowane klaczki, stangret, karoca, trochę służby i podróże były bezpieczne. Do czasu wynalezienia silnika parowego nie było ani jednej katastrofy kolejowej, lotniczej czy drogowej. Przypadek?
  • Odpowiedz
@fidelio-fidelio: On woli w warunkach przewidywalnych xD Wiem, że z PKP róznie bywa, ale zawsze mi się wydawało, że zachowanie pojazdu poruszającego się po szynach w miarę łatwo przewidzieć ( ͡º ͜ʖ͡º)

Swoją drogą znacznie sensowniej byłoby się przyczepić do tego, że rzucamy się od razu na to 350 km/h, co wymusza konkretną geometrię tras i mniej stacji, gdy modernizacja aktualnych tras plus kilka szybkich
  • Odpowiedz
@fidelio-fidelio: polska prawica wmawia wam że Polacy nie zasługują na szybką kolej a tu chodzi tylko o układy i układziki. Newag i pesa nie są konkurencyjni w takich prędkościach więc co na to polak z wielkiej polski? Pojedzie wolniej bo w końcu polskie a prezes się im śmieje w twarz wypłacając sobie milionowe premie wsiadając do prywatnego helikoptera ktory jest 2x szybszy niż jego pociag xD
  • Odpowiedz
@fidelio-fidelio: Temu panu następnym razem proszę podstawić furmankę, a nie auto służbowe. Nie będzie jeździł nie wiadomo jak szybko metalową puszką pełną łatwopalnych substancji...
  • Odpowiedz
@fidelio-fidelio no dobra, ale pomijając debilny pisowski argument - po co nam pociągi na 350 km/h? Na trasie Kraków-Warszawa przekłada się to maksymalnie na 11 minut oszczędności, a realnie pewnie max połowę z tego. Gdyby teoretycznie stworzono linię Warszawa-Wrocław na planowane 300 km/h, to mamy szalone max 12 minut oszczędności. Przy czym to totalna fantazja, bo zanim pojawi się jakiś znacząco długi odcinek torów nadających się choćby na 300 km/h to
  • Odpowiedz