Wpis z mikrobloga

879 + 1 = 880

Tytuł: Bohater o tysiącu twarzy
Autor: Joseph Campbell
Gatunek: nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Ocena: ★★★★★★★★★★
ISBN: 9788376881287
Tłumacz: Andrzej Jankowski
Wydawnictwo: Nomos
Liczba stron: 404
Nazwisko Campbella trafiło na mój radar dość późno i choć od dawna słyszałem o wadze tej książki oraz o różnych nomen omen mitach z nią związanych to jakoś nigdy nie było mi i autorowi po drodze. Kilka lat temu nadszedł jednak moment, gdy sięgnąłem po książkę. Siadając więc do „Bohatera o tysiącu twarzy”, liczyłem na jakiś rodzaj olśnienia, na tajemną wiedzę, która odmieni moje postrzeganie wszystkiego. I cóż, trochę tak było - olśnienie przyszło, ale miało ciężar i gęstość cegły (ʘʘ)

Tylko czym to w ogóle jest? Ano o wszystkim po trochu. O mitycznej „podróży bohatera”, o mitach na przestrzeni tysięcy lat i dziesiątkach tysięcy kilometrów w różnych cywilizacjach i kulturach, o archetypach, o drogowskazach. Słowem - o monomicie. O uniwersalnej opowieści i powtarzalnym schemacie, który widoczny jest w każdym micie, w każdej wielkiej opowieści… i w każdym życiu.

I chyba to było dla mnie najbardziej zaskakujące, właśnie rola zwykłego życia – uświadomienie sobie, jaką rolę odgrywały w życiu ludzi mity, rytuały i wierzenia. Autor gładko pokazuje, że zwyczajnie wprowadzały porządek i ułatwiały przechodzenie przez kolejne etapy życia. I w głównej mierze o tym właśnie jest ta książka. O procesie dorastania, opuszczaniu bezpiecznego domu, wejściu w rolę rodzica, konfrontacji z własnymi lękami, odkrywaniu wewnętrznego „ja” i powrocie do społeczeństwa jako dojrzalsza, pełniejsza jednostka. Autor pokazuje, że mity to nie historie o bogach, ale sny ludzkości, które pomagają nam zrozumieć samych siebie.
Co również warte uwagi, mimo że książka powstała dobre 80 lat temu, Campbell słusznie zauważa burzenie porządku życia jednostki i całych społeczeństw, wynikające z różnych czynników, m.in. rozwoju technologicznego. Spostrzeżenia te są dalece bardziej aktualne dzisiaj, gdy technologia rozwinęła się nieporównywalnie bardziej. I dla mnie tym jest właśnie ta książka – nie opowieścią o bohaterach i wielkich czynach, ale o zwykłym człowieku w wielkim świecie. A niektóre pytania i wartości poruszone w książce są uniwersalne. I chyba zawsze będą.

Oczywiście można podejść do tego jak do podręcznika dla scenarzystów - do dekompozycji uniwersalnej opowieści i poznania wzorców pisarskich poprzez wędrówkę po różnych mitach i kulturach (a kalejdoskop tychże jest w książce naprawdę pokaźny). W końcu np. George Lucas otwarcie przyznawał się do podążania śladami książki, a Joanne Rowling nie potwierdziła, ale i nie zaprzeczyła ( ͡° ͜ʖ ͡°) I ja z takim założeniem podszedłem do książki. Tylko w trakcie lektury kompletnie przewartościowałem swoje założenia.

To nie jest lekka książka. Nie czyta się jej dla przyjemności, co nie znaczy, że przeczytać nie warto, bo warto. Jak bardzo warto? Bardzo. Bardzo bardzo. Z zastrzeżeniem, że można się odbić jak od ściany. Ale z czystym sumieniem daję 10/10.

#bookmeter #ksiazki #psychologia #mity #religia #spoleczenstwo #naukispolecznebookmeter #psychologiabookmeter #socjologiabookmeter
Majku_ - 879 + 1 = 880

Tytuł: Bohater o tysiącu twarzy
Autor: Joseph Campbell
Gatune...

źródło: 360417-352x500

Pobierz
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Majku_: miałem dość duże oczekiwania co do tej książki, których nie spełniła i mimo, że w końcu zmęczyłem ją całą, to byłem zawiedziony i nie bardzo wiedziałem o czym tak do końca była. Też liczyłem na jakiś rodzaj olśnienia, którego nie doznałem, ale to chyba wina bardziej marketingu tej książki, niż jej samej.
Twoja interpretacja, że nie jest to książka o podróży bohatera, a przynajmniej bardziej jest po prostu o
  • Odpowiedz
  • 1
@naps: z tym marketingiem to trochę jak z tą Diuną, której ostatnio jest dużo na tagu. Spodziewałem się cudów i fajerwerków, a dostałem... zupełnie co innego.

No i tak, ta książka przez swoją głębię (no bo jest głęboka) też z tego co widzę, ma tysiąc interpretacji, a jedna opinia jest skrajnie inna od drugiej. Nie wiem, czy moja interpretacja "Bohatera..." jest słuszna, ale tak odebrałem tę książkę brnąc (czasem dosłownie)
  • Odpowiedz
@Majku_: dokładnie z tą samą myślą "biblii scenarzystów" zabierałem się za tę książkę ;-)
Myślałem, że to będzie po prostu rozwinięcie tego słynnego kręgu podróży bohatera, no i kiedy okazało się, że nie do końca, no to trochę byłem zawiedziony.

Diuna ma bardzo fajnie stworzony świat, ale sama oryginalna powieść była dla mnie mocno słaba - jakieś dziwne przeskoki fabularne, imiona postaci itp. itd. ;P Myślałem, że Villeneuve nie da
  • Odpowiedz
  • 2
@naps: no filmy Winowlewa mi się bardzo podobały, druga Diunę oglądałem w Cinema City na dużym ekranie (wiekszym, niż mają moje lokalne Heliosy) i był to przyjemny seans :) Ale książki, mam wrażenie, nie do konca wiedzą, czym chcą być. Świat i setting są bardzo ciekawe, tylko fabularnie to kuleje, zwłaszcza w kolejnych tomach.

@wacek_1984 śmiało, siadaj i czytaj, tylko przygotuj sie na dość ciężką przeprawę :)

@Tozsamosc_prawdziwa
  • Odpowiedz
@naps: @Majku_ Bardziej przystępna na początek jest dużo późniejsza książka, Potęga mitu, zapis rozmów przeprowadzonych z Campbellem przez Billa Moyersa, które w amerykańskiej telewizji były rekordy popularności. Niedawno wznowiona przez Znak, więc dostępna w niskich cenach.
  • Odpowiedz
  • 0
@Clermont: mam ją gdzieś daleko na liście, ale nie mam zielonego pojęcia, jak wypada w porównaniu z "Bohaterem...". Jeśli jest lżejsza w formie, to cenna informacja, bo "Bohater" faktycznie może byc kłopotliwy w odbiorze.
  • Odpowiedz