@mirko_anonim a co do mojego doświadczenia: W obszarze obowiazkow domowych ona robi więcej, a ja się teoretycznie staram, ale jest zdecydowanie lepiej niż było na początku.
W obszarze finansów zarządcą i operatorem jestem ja, ale z pełnym dostępem oraz przedstawieniem informacji drugiej stronie.
@mirko_anonim: A próbowałaś może na przykład, nie wiem, zapytać czy mógłby te ubrania wziąć i posprzątać? Tak na bieżąco. Jak Ty się potrafisz odezwać tylko na lekkim rauszu, zapewne nieprecyzyjnie, to nie oczekuj, że on zrozumie Twój punkt widzenia. Kobiety mają ciągoty do przejmowania wszystkich obowiązków domowych, a potem narzekania, że wykonują wszystkie obowiązki domowe ( ͡°͜ʖ͡°) wiem, bo jestem kobietą. Jednym słusznym
Temat dzieci na szczęście jest klarowny, bo oby dwoje ich nie chcemy. Co raz częściej myślę o rozstaniu, nic nas nie łączy.
@mirko_anonim: Bo nic nie budujecie razem. Najczęściej ludzie w związku budują rodzinę ale skoro nie chcecie dzieci to nie macie żadnego wspólnego celu więc nic dziwnego że to nie ma sensu. Możesz zmienić frajera ale to nic nie zmieni
@mirko_anonim u mnie było tak, że zamieszkaliśmy ze soba zanim rok się znaliśmy przez co zanim doszło do ślubu to znaliśmy sie niecale 6 lat z czego 5 lat mieszkaliśmy razem. Wszelkie obowiązki robimy zawsze razem, wina opłaty zawsze się składamy wspólnie i tak było od początku gdy zamieszkaliśmy razem, a jak ktoś zaczynał jakieś obowiązki olewać to na bieżąco o tym gadaliśmy i się naprawiliśmy. U nas nic się nie
@mirko_anonim: To nie jest kryzys, to wyraźny koniec wspólnego zaangażowania. Kryzys zakłada, że obie strony chcą coś naprawić. Tu jedna strona urządziła sobie wygodne życie, a druga je dźwiga. Jeśli on mówi "jest dobrze", to znaczy: mnie jest wygodnie, a Ty się męcz. A to nie jest relacja - to umowa jednostronna. Jeśli jedyne co was łączy, to wspomnienia, kredens i rachunki, to nic was nie łączy. I nie, nie
@mirko_anonim jeśli nie podpisaliście umowy majątkowej, to wszystkie wasze zarobione po ślubie pieniądze są wspólne, niezależnie od tego na jakim koncie się znajdują - czy na tej lokacie, czy na rachunkach indywidualnych.
Powinnaś z nim porozmawiać raz na spokojnie, przedstawić nadmiar pracy, która wykonujesz jednocześnie dbając o karierę zawodową. Powiedzieć, że jest Ci ciężko i że za wspólny dom odpowiedzialni są wszyscy domownicy. Jak nic nie dotrze albo po tygodniu wróci
@mirko_anonim: Przede wszystkim podzielcie sie obowiazkami, zeby jak cos jest nieposprzatane bylo od razu widac czyja po dzialka, bo inaczej sie rozmywa odpowiedzialnosc. Ja mieszkam ze swoja z 15 lat i robi nam sie ostatnio wiekszy syf, ale wiemy np. ze jak syf jest w kuchni to ja nie dowiozlem, bo ja wiecej gotuje i kuchnia jest moja do sprzatania a jak podlogi brudne to ona. Spiszcie to jakos, zaplanujcie
odważny-znawca-97: To nie jest zdrowe. Ja zarabiam ok 10 razy tyle co żona, ale po sobie sprzątam. Jak rzuce buty na srodku, to tak beda leżały aż ich nie wezmę:) - ale to jest ok dla mnie - nie mam sluzacej tylko partnerke. Jedzenie robimy tak 80/20 - zazwyczaj ona, czasem ja. Podobnie inne obowiązki domowe jak pranie, sprzątanie, odprowadzanie dzieci do przedszkola, czy na zajęcia dodatkowe. Wiem że moje 20% wkładu
to słyszę z jego ust „przecież jest dobrze, przesadzasz”. Dla niego jest dobrze, bo nie musi nic robić. Temat dzieci na szczęście jest klarowny, bo oby dwoje ich nie chcemy. Co raz częściej myślę o rozstaniu, nic nas nie łączy.
@mirko_anonim: tak sobie wyobrażam blackpillowcow zaskoczonych ze dziewczyna ma innego, bo musi inna galaz chwycić, a zwiazek wygladal od lat
@mirko_anonim: nie wyobrażam sobie tego. Teraz gdy jestem w ciąży i czasem się źle czuje to bywa że niebieski robi 100% w domu, a ja tylko leżę i dosłownie jestem obsługiwana. Normalnie u nas każdy ma zadania bez podziału: dużo prania - robimy laundry day, najczęściej sprzątamy w weekendy a w tygodniu bieżące sprawy naczynia, śmieci, zakupy małe każdy jak ma okazję i czas. Gotuję, piekę głównie ja, niebieski ogarnia
@mirko_anonim: To nie ludzie się zmieniają, ale zmienia się ich otoczenie i warunki w których muszą egzystować. To z kolei sprawia, że ich zachowanie dostosowuje się do nowych warunków. Często widać to w związkach, które rozpoczynają się wcześniej, tj. koniec szkoły średniej, początek studiów. W większości przypadków, gdy ludzie mają jeszcze wsparcie od rodziców, jedyne o co muszą się martwić, to kolokwium czy sprawdzian w następnym tygodniu. Usamodzielnienie się w
@mirko_anonim: Mówisz mu, że to TOBIE się nie podoba, bo to TY robisz wszystko (wymień co), a on nic. Mówisz, że nie akceptujesz tego, ale też nie zamierzasz żyć w syfie, więc albo po sobie sprząta/cokolwiek (pokaż całą listę obowiązków i proponowaną część dla niego), albo niech szuka lepszej pracy i zatrudnia gosposię.
I taka rozmowa ma się odbyć normalnie, a nie przy winie. Nie wiem, chcesz to bierz rozwód,
planowy-strażnik-82: Słuchaj - powiedz mu jasno, że ma się zmienić. Nie sugeruj, nie proś. Wyczuj, czy jemu zależy na Twoim komforcie. Jeśli nie, to nic z tego nie ulepisz bo związek to coś co musi być pielęgnowane obustronnie.
Słuchałam tych pięknych rad wykopków A POWIEDZIAŁAĆ MU? A ZWRACAJ UWAGE NA BIEŻĄCO Po pierwsze - pilnowanie i wskazywanie zadań do zrobienia to też praca obciążająca mentalnie, bo ze sprzątaczki awansujesz na Project Managera, który musi trzymać
pomyślny-filantrop-91: Ciekawa jestem jaki motyw kieruje niechęcią do posiadania dzieci skoro i tak zrobiłas z siebie kure domową xD zrób coś ze swoim życiem bo to jest żałosne, jesteś większym przegrywem niż incele którzy całymi dniami jedzą chipsy grając w gierki.
@mirko_anonim: Czyli ile?
W obszarze obowiazkow domowych ona robi więcej, a ja się teoretycznie staram, ale jest zdecydowanie lepiej niż było na początku.
W obszarze finansów zarządcą i operatorem jestem ja, ale z pełnym dostępem oraz przedstawieniem informacji drugiej stronie.
@mirko_anonim: Bo nic nie budujecie razem. Najczęściej ludzie w związku budują rodzinę ale skoro nie chcecie dzieci to nie macie żadnego wspólnego celu więc nic dziwnego że to nie ma sensu. Możesz zmienić frajera ale to nic nie zmieni
Powinnaś z nim porozmawiać raz na spokojnie, przedstawić nadmiar pracy, która wykonujesz jednocześnie dbając o karierę zawodową. Powiedzieć, że jest Ci ciężko i że za wspólny dom odpowiedzialni są wszyscy domownicy. Jak nic nie dotrze albo po tygodniu wróci
@vvv-vvv XD
Ja zarabiam ok 10 razy tyle co żona, ale po sobie sprzątam. Jak rzuce buty na srodku, to tak beda leżały aż ich nie wezmę:) - ale to jest ok dla mnie - nie mam sluzacej tylko partnerke. Jedzenie robimy tak 80/20 - zazwyczaj ona, czasem ja. Podobnie inne obowiązki domowe jak pranie, sprzątanie, odprowadzanie dzieci do przedszkola, czy na zajęcia dodatkowe. Wiem że moje 20% wkładu
@mirko_anonim: tak sobie wyobrażam blackpillowcow zaskoczonych ze dziewczyna ma innego, bo musi inna galaz chwycić, a zwiazek wygladal od lat
I taka rozmowa ma się odbyć normalnie, a nie przy winie. Nie wiem, chcesz to bierz rozwód,
Wyczuj, czy jemu zależy na Twoim komforcie. Jeśli nie, to nic z tego nie ulepisz bo związek to coś co musi być pielęgnowane obustronnie.
Słuchałam tych pięknych rad wykopków A POWIEDZIAŁAĆ MU?
A ZWRACAJ UWAGE NA BIEŻĄCO
Po pierwsze - pilnowanie i wskazywanie zadań do zrobienia to też praca obciążająca mentalnie, bo ze sprzątaczki awansujesz na Project Managera, który musi trzymać
@mirko_anonim: to przestań za niego robić. Niech syfieje. Gotować też nie musisz, ani prać mu gaci.
Nie ma męczenników, są tylko ochotnicy.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero