Wpis z mikrobloga

@enforcer: Wiem, że odpowiadam na mem, ale gry na przestrzeni lat się zmieniły. Dawniej gry były "krótkie", ale przez to częste ginięcie wydawało się, że by przejść taką trzeba poświęcić mnóstwo czasu, i sam w sobie brak savów był niejako mechaniką tamtych gier. Sam spędziłem dziesiątki godzin w Prince of Persia na jednym etapie, którego nei mogłem pokonać i przechodziłem w kółko i w kółko.
A teraz sporo gier opiera
  • Odpowiedz
  • 5
@bary94pl z gier które kojarzą mi się z tym memem to pierwsze co przychodzi mi do głowy to Battletoads - wprawdzie to już nie 80s, ale trzecia część i skutery tak wryły mi się w pamięć, że do dziś mam traumę.
  • Odpowiedz
@enforcer: Ja z kolei doskonale pamiętam grę Soccer Kid. Może to nie była jakoś najtrudniejsza z platformówek, ale dla mnie jako 6 letniego szczyla wystarczająco trudna. Pamiętam, jak przeszedłem pierwszy świat, i myślałem że to koniec gry, a tu nagle gra załadowała świat drugi. Szczena w podłodze i szok, że mogę grać dalej, piękne czasy.
  • Odpowiedz
@bary94pl: Najlepsze jest to, że Soulsy nie są jakieś wybitnie długie. To właśnie poziom trudności sprawia, że spędzamy w nich po 40/50h. "Bloodborne" na NG++ przeszedłem w 1,5h. Pierwsze podejście? Nawet nie pytaj ;)
  • Odpowiedz
@bary94pl: wchodzi soulslike uwalony guwnem łącząc bezmyślny system prób i błędów z nowoczesnym designem. Najbardziej niezrozumiany gatunek gier którego core to eksploracja i level design a cała reszta jest na o-------l i jest tłem ale ameby cisną wszędzie na podbijanie poziomu trudności.
  • Odpowiedz
@Suseuropejski: No właśnie jest na odwrót. Te gry nie są bezmyślne - to ludzie grają w nie bezmyślnie. Każdy przeciwnik, każdy boss ma ataki, które wyraźnie zaznacza. Ludzie giną, bo nie zwracają uwagi na zachowanie przeciwników. Nie mają cierpliwości. Nauczyli się, że wrogowie w grach RPG to popychadła. Dodatkowo mają tu znaczenie statystyki czy używane wyposażenie. Malenii w Elden Ring nie pokonałem farmieniem expa - wystarczyło usiąść i... pomyśleć.
  • Odpowiedz
@bary94pl: A na ile tak było bo gry bezpośrednio z automatów przeszły na konsole domowe, a w automatach wskazany był wysoki poziom trudności, mało żyć i powtarzalność, bo to znaczyło że gracz przy nim wyda więcej kasy?
  • Odpowiedz
@bary94pl: Zapis to też inna sprawa bo obstawiam że o tym nie pomyślano bo nie było miejsca na kartridżach na takie fanaberie. Ale sam powrót do rozgrywki od konkretnego miejsca był znany, jak ty mówisz kody, albo world warpy z Mario pełnią taką funkcję
  • Odpowiedz
@bary94pl: @Chidder: grałem we wszystkie gry FS i kilka klonów. Poziom niezrozumienia dla tego typu gier jest kosmiczny po prostu. A FS gatunkowi nie pomaga. Sekiro to była świetna ewolucja od której odeszli niestety. No i zaznaczam jeszcze raz, soulsy to gry na pamięć i build a nie na skill.
  • Odpowiedz
@bary94pl: a dopiero za czasów emulatorów i możliwości saveowania gry która nie miała tego wbudowane przeszedłem "Karatekę". To chyba najtrudniejsza gra w jaką grałem.
bachus - @bary94pl: a dopiero za czasów emulatorów i możliwości saveowania gry która ...
  • Odpowiedz