Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Całe życie żyłam w poczuciu winy, że jestem głupia bo nie czytam książek. No po prostu nie mogłam się do tego przymusić, zawsze chciało mi się spać jak tylko coś zaczynałam, albo nie mogłam usiedzieć i wierciłam dupą w prawo i lewo nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji.

Jak byłam mała mama mnie przymuszała i musiałam codziennie czytać na czas 20-40min, bo wolniej łapałam czytanie niż klasa. Zawsze byłam zmuszana do gatunków, których nie cierpiałam. Mama twierdziła, że od fantasy pomyli mi się rzeczywistość i przymuszała mnie do czytania dyrdymał, które ciocia bibliotekarka przynosiła bo lubią je dziewczynki w moim wieku.
Później jak już mama odpuściła ze zmuszaniem mnie do dziennego limitu, zawsze byłam porównywana do siostry, która chłonęła książki, szczególnie te dla mnie najnudniejsze, o historiach wojennych. Ojejku, jak tego nie znosiłam. Tylko mnie to zniechęciło do czytania, jak i oddaliło od siostry czyniąc z czytania pole do rywalizacji kto będzie lepszy w oczach rodziców.
Szczerze nie cierpiałam książek.
Jak stałam się dorosła to czytałam tylko te, które były mi do czegoś potrzebne - czyli typowo techniczne pozycje czasami polecone na przez kolegów z branży, ewentualne jakieś poradniki dla początkujących z danej dziedziny, które w uporządkowany sposób dawały pigułkę niezbędnych informacji. Jak stwierdzałam, że z czegoś mam braki (np. geopolityka, bo czułam, że odstaję jak słuchałam dywagacje kolegów na grillu jakby każdy był strategiem wojennym xD). Musiałam mieć cel aby coś zrozumieć i na tym kończyły się moje potrzeby z książanami. Czasami stwierdzałam, że coś nie ma sensu i odkładałam w połowie, bo zbyt mnie to nużyło.

Do tej pory nie wiem skąd się wziął mit o ponadprzeciętnej inteligencji czytających. Spotkałam wielu czytających książki, którzy byli głupi jak i spotkałam sporo nieczytających, którzy byli ponadprzeciętni. Mam wrażenie, że sporo specjalistycznych książek z 300 stron dałoby się skrócić na 10-15, a przeczytanie klasyków daje pewną przewagę, w orientacji z kim tak naprawdę rozmawiasz (większość powołujących się w jakiekolwiek dyskusji na Orwella 1984 albo tego nigdy nie czytali lub robili to bez zrozumienia).

W każdym razie chciałam się pochwalić, że się przełamałam... I nie czuję się już gorsza. Audiobooki to świetny wypełniacz do siłowni, gotowania, sprzątania, dojazdów itd.
"Czytam" obecnie 10-20 książek miesięcznie :) Nie powiem, ma to swoje zalety - nadrabiam dzieciństwo słuchając Harrego Pottera, nastoletniość czytając Wiedźmina, robię sobie dobry grunt wiedzy o kulturach przed podróżami, lub uzupełniam wiedzę z popularnonaukowych książek o przyrodzie, której nie byłabym w stanie przebrnąć (i nie miałabym czasu) jako klocka 500 stron z małym druczkiem.
Trochę żałuję, że podłapałam to teraz bo mam poczucie straty jakiegoś fragmentu dzieciństwa. Pamiętam jak moja przyjaciółka wyczekiwała na list z Hogwartu, później na ekranizację kolejnej części albo moje grono kumpli-nerdów żyło tym, że wychodzi gra Wiedźmin 2. Szkoda, że nie byłam podekscytowana tym razem z nimi.

No i faktycznie książki coś dają jak lecą w tle, ale wydaje mi się, że będąc już dorosłym więcej straciłabym jakbym wymieniła swoje życie pełne różnych aktywności na tylko czytanie wieczorami. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mam poczucie, że w dużej części dorośli czytelnicy to lenie, którzy chcą jakąś otoczkę magii i elitarności aby usprawiedliwić swoją nieproduktywność. #niepopularnaopinia

Pozdrawiam cieplutko tych, którzy wytrwali do końca :)
#ksiazki

PS. przed serialami/filmami też nie jestem w stanie usiedzieć, chyba jestem dziwna.
PPS. w normalnym tempie też ciężko słuchać nawet audiobooków, w pewnym momencie słucha się x2 i chyba niedługo będę szukać rozwiązań dla niewidomych, bo oni w pewnym momencie zaczynają słuchać x5. Może zacznę "czytać" jeszcze więcej kiedyś ( ͡° ͜ʖ ͡°)



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: mimo wszystko przez twój wpis przemawia jakieś stłumione niedowartościowanie. nie ma nic złego w tym, że "słuchasz" książek. nadal ich nie czytasz ;-)

ja zarówno czytam jak i słucham. w moim przypadku, słuchanie to nie jest to samo. czytanie dużo bardziej angażuje - w końcu to jest zwykle jedyna czynność jaką wtedy wykonujesz. audiobooka zwykle się słucha do jakiejś innej aktywności, biegania czy jazdy samochodem. minusem jest to, że
  • Odpowiedz
To czy czytasz książki czy ich słuchasz to chyba nie ma znaczenia, każdy umie czytać więc nie jest to teraz super umiejętność jak za czasów analfabetyzmu. Nawet niekoniecznie trzeba czytać książki żeby być oczytanym, kiedyś to były gazety, artykuły w nich, dzisiaj internet. Chodzi o to żeby mieć pojęcie o świecie i na różne tematy. Co do dorosłych czytelników i ich lenistwa, to ja bym tak ludzi nie oceniał. Niech każdy robi
  • Odpowiedz
Mam poczucie, że w dużej części dorośli czytelnicy to lenie, którzy chcą jakąś otoczkę magii i elitarności aby usprawiedliwić swoją nieproduktywność.


@mirko_anonim: ciągle masz potrzebę udowadniania komuś, że jesteś przydatną jednostką, co nie?

bo oni w pewnym momencie zaczynają słuchać x5.


@mirko_anonim: w sumie po co? czytanie ma być też przyjemnością, a nie odhaczaniem kolejnych pozycji
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: wiesz, opowiadanie i sluchanie roznych historii to jest absolutna podstawa gatunku ludzkiego. Pomysl o tych pradawnych plemionach, dla ktorych siadanie przy ognisku wieczorem i sluchanie legend to byla najwyzsza forma rozrywki i zycia kulturowego. Ksztalcilo to poczucie wspolnoty, zmuszalo mozg do identyfikowania sie z bohaterami czyli bezposrednio stymulowalo wzrost empatii. Pojawienie sie ksiazek, a konkretniej beletrystyki, tylko wzmocnilo pozytywna stymulacje mozgu, bo oprocz wzrostu empatii, mozg musi pracowac dodatkowo
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ale co czujesz się gorsza, że zamiast patrzeć na litery to słuchasz? xDD Coś Ci tą banię zryli mocno. Jak nie możesz usiedzieć w miejscu przez godzinę to może coś być z Tobą nie tak i nie mówię tego ze złośliwości, tylko serio to jest dziwne i pewnie też denerwujące jak np. trzeba gdzieś jechać i spędzić na tyłku kilka(naście?) godzin.

Do tych "modnych" zainteresowań polecam podchodzić z dystansem,
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): No, nie wiem czy takie “Psycholgy” Grossa dla pierwszego roku, “The Prince” Machiaviellego czy nawet nowożytnie Piggliucciego o Sokratesie, SICP albo “Network Security Assesment”, “Capital Markets” Fabboziego bym skrócił do 10-15 stron ;-)

Skrócić to da się popularnonaukowe bzdury typu “Getting Things Done” albo “Rich Dad, Poor Dad” i inne mówiące oczywistości, ale prawdziwe książki specjalistyczne to tak niezbyt.

  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): A jeśli chodzi o prędkość słuchania czy czytania to IMO przyspieszać to można sobie właśnie w książkach bez żadnej wagi typu fantasy i inne popularnonaukowe bzdury.

W takiej Republice Platona to wracam do pojedycznych akapitów, a nawet zdań wielokrotnie, i to przez całe życie, i jak już to czytanie ich wolniej, a nie szybciej ma dla mnie większy sens.

Podobnie książki specjalistyczne często wymagają zwolnienia, zrobienia notatek żeby jak najwięcej
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): > PS. przed serialami/filmami też nie jestem w stanie usiedzieć, chyba jestem dziwna.

No i to może być clue całego problemu, bo brzmi to jakbyś miała to co ma dzisiaj chyba z 90% społeczeństwa, która jest przebodźcowana (nie przebolcowana, tylko przebodźcowana).

Smartfony, TV, newsy - to wszystko sprawia, że ludzie mają dzisiaj bardzo duży problem z koncentracją i nie mogą wytrwać w skupieniu nawet przez moment. Ogranicz newsy, zwłaszcza
  • Odpowiedz